fot. twitter.com/jjszczerbowski

[TYLKO U NAS] Dr hab. J. Szczerbowski: W przypadku rozważania ugód ws. kredytów frankowych zalecamy bardzo dużą ostrożność, która powinna skłaniać frankowiczów, by poczekali do orzeczenia SN

Wiemy, chociażby z mediów społecznościowych, że banki oferują propozycje ugodowe z pewnym terminem ważności. Zwykle jest to termin przed datą orzeczenia Sądu Najwyższego, które ma zapaść. Zalecamy bardzo dużą ostrożność w przypadku rozważania ugód. Ostrożność powinna skłaniać frankowiczów, aby poczekali do orzeczenia SN – zwracał uwagę dr hab. Jakub Szczerbowski, dyrektor w biurze Rzecznika Finansowego, w poniedziałkowym wydaniu „Polskiego punktu widzenia” na antenie TV Trwam.

25 marca Izba Cywilna Sądu Najwyższego odpowie na pytania odnoszące się do walutowych umów kredytowych. To sześć zapytań I prezes SN, które dotyczą m.in. rozbieżności sposobu rozliczania między stronami po unieważnieniu umowy kredytowej. Tzw. frankowicze mają nadzieję, że orzeczenie rozwiąże część wątpliwości związanych z ich sytuacją finansową. [czytaj więcej]

– To jest szczególny tryb, który polega na tym, że Sąd Najwyższy usuwa rozbieżności, jakie pojawiają się w orzecznictwie. Dla nas, obywateli, rozbieżności w orzecznictwie to nie jest nic dobrego, ale one się pojawiają. To oznacza, że kiedy idziemy do sądu, to nie wiemy, z jaką interpretacją prawa się spotkamy. To powoduje niepewność i ryzyko. Dzięki temu, że I prezes Sądu Najwyższego zadała pytania, możemy liczyć na to, że przynajmniej część wątpliwości zostanie rozwiana, a pójście do sądu, by rozwiązać problem frankowy, będzie wiązało się z większym bezpieczeństwem prawnym – zwrócił uwagę dr hab. Jakub Szczerbowski.

Zdaniem profesora Uniwersytetu Łódzkiego orzeczenie, które zapadnie pod koniec marca, nie rozwieje wszystkich kontrowersji, ale „usunie czynnik niepewności” wśród tzw. frankowiczów.

– Nie da się jednoznacznie określić, czy orzeczenie będzie korzystne, czy też nie. Z pewnością na pochwałę zasługuje działalność Sądu Najwyższego, że dostrzega rozbieżności w orzecznictwie i stara się je usunąć. Nie było jeszcze takiego orzeczenia sądu, które by usunęło wszystkie występujące wątpliwości. Należy też pamiętać, że mamy jeszcze Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który nadal bada zgodność interpretacji prawa z prawem unijnym. Pomimo dużego zainteresowania mediów sprawą frankową, większość frankowiczów nie zwraca się do sądów. Osób zainteresowanych jest bodajże 5 proc. – wskazywał radca prawny.

Pod koniec ubiegłego roku Komisja Nadzoru Finansowego zarekomendowała bankom przygotowanie umów ugodowych jako alternatyw dla ścieżki sądowej. Biuro Rzecznika Finansowego zaleca jednak ostrożność w zawieraniu ugód.

– Dla każdego kredytobiorcy jest to decyzja życiowa. Wiemy, chociażby z mediów społecznościowych, że banki oferują propozycje ugodowe z pewnym terminem ważności. Zwykle jest to termin przed datą orzeczenia Sądu Najwyższego, które ma zapaść. Zalecamy bardzo dużą ostrożność w przypadku rozważania ugód. Ostrożność powinna skłaniać frankowiczów, aby poczekali do orzeczenia SN. Nie można jednak odradzać ludziom zawarcia ugody. Nie każdy tak samo podchodzi do ryzyka. Dla niektórych ugody mogą okazać się propozycją interesującą – stwierdził gość TV Trwam.

Dr hab. Jakub Szczerbowski wspomniał, że w biurze Rzecznika Finansowego funkcjonuje wydział, który zajmuje się mediacją i alternatywnymi metodami rozwiązywania sporów.

– Zazwyczaj jest tak, że na mediację muszą zgodzić się obie strony. W przypadku Rzecznika Finansowego przepisy prawa przewidują, że mediacja jest obowiązkowa dla pomiotu rynku finansowego, czyli w tym przypadku dla banku, ale też dla ubezpieczyciela. Zainteresowanie tą sferą działalności naszego biura było tak duże, jak duże było zainteresowanie konsumentów – można powiedzieć, że dosyć spore. Natomiast w sprawach, które nazywamy „frankowymi”, nie można powiedzieć, żeby ugody były zawierane w jakiejś istotnej ilości – oznajmił dyrektor w biurze Rzecznika Finansowego.

Gość „Polskiego punktu widzenia” podkreślił, że sprawa tzw. frankowiczów jest na tyle poważna, iż wielu z nich z tego powodu ucierpiało na zdrowiu lub straciło życie.

– Są to raczej historie smutne, często powiązane z tragediami życiowymi. Czasem nawet z utratą zdrowia lub też ze śmiercią osoby borykającej się z problemami prawnymi. (…) Znane są nam historie, że rodziny się rozpadają z tego powodu. Na pewno rozwiązanie problemu jest nie tylko kwestią finansową, ale też społeczną. O tej stronie problemu frankowego nie można oczywiście zapominać – akcentował dr hab. Jakub Szczerbowski.

radiomaryja.pl

drukuj