fot. MGMiŻŚ

Min. M. Gróbarczyk dla „Naszego Dziennika”: Naszym celem jest podwojenie możliwości przeładunkowych w portach

Naszym celem jest podwojenie możliwości przeładunkowych w portach. Z tego powodu przyjęta została ta strategia, która ma już swoje umocowanie w specustawie na rzecz budowy Portu Centralnego w Gdańsku, Portu Zewnętrznego w Gdyni i terminala kontenerowego w Świnoujściu. […]Warto przypomnieć, że porty polskie przyniosły w zeszłym roku do budżetu 40 miliardów złotych z tytułu ceł i wszelkiego rodzaju danin – powiedział w rozmowie z red. Arturem Kowalskim z „Naszego Dziennika” Marek Gróbarczyk, ministrem gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

***

Kiedy będziemy mogli powiedzieć, że Odra jest już użeglowniona i barki na dużą skalę wrócą na rzekę?

– Generalnie można już stwierdzić, że barki wróciły, na co pozwoliły trwające cały czas prace związane z udrożnieniem Odry. Pozostaje natomiast kwestia podwyższenia klasy żeglowności – uzyskania klasy IV czy wręcz Va, którą, w ramach umowy AGN, zobowiązaliśmy się osiągnąć. Z tego względu potrzebna jest budowa kolejnych stopni wodnych. Naszym celem jest zapewnienie żeglugi przez 280 dni w roku. W obecnej sytuacji, przez cały taki okres, żegluga nie może być realizowana chociażby z tego powodu, że nie ma wystarczającej ilości wody w Odrze.

Na czym przede wszystkim polegają prowadzone obecnie prace związane z poprawą żeglowności Odry?

– W związku z tym, że nikt wcześniej nie prowadził badań w tym kierunku, a przede wszystkim nie tworzył studium wykonalności, które jest niezbędne do zorganizowania finansowania takiej infrastruktury, nasza praca skupia się przede wszystkim na stworzeniu techniczno-ekonomicznych założeń do realizacji tych inwestycji oraz stworzenia całego modelu Odrzańskiej Drogi Wodnej i studium wykonalności. Te wszystkie elementy są na ukończeniu, tak aby można było już od przyszłego roku tworzyć konsorcja finansowe dla realizacji tych zadań i rozpocząć bezpośrednią inwestycję.

Kiedy więc Odra stanie się taką autostradą dla transportu rzecznego?

– Chcielibyśmy, aby stało się to w 2030 r. Do budowy mamy 29 stopni wodnych. Ale oczywiście ta żegluga cały czas będzie i jest już możliwa. Żeby natomiast mogło to się odbywać tak jak na Zachodzie, trzeba zbudować cały system, który od lat był zaniedbywany i nie był w ogóle brany pod uwagę przez naszych poprzedników.

Na ile w tej perspektywie czasowej poprawi się żeglowność Wisły?

– To drugie działanie, które jest realizowane – czyli Wiślańska Droga Wodna. Opracowywane jest studium wykonalności, które też wskaże, gdzie powinny znaleźć się stopnie wodne. Na Wiśle powstanie ich mniej, prawdopodobnie siedem. Studium wykonalności powinno być gotowe w styczniu przyszłego roku. Inwestorami, którzy dzisiaj przygotowują dokumenty niezbędne do rozpoczęcia tej inwestycji, są w przypadku Wiślańskiej Drogi Wodnej – Port Gdańsk, a w przypadku Odrzańskiej Drogi Wodnej – Port Szczecin-Świnoujście.

W odniesieniu do Wisły mówimy jednak przede wszystkim o poprawie żeglowności na odcinku od Warszawy do Gdańska.

– W tym przypadku założyliśmy – jak ocenił Port Gdańsk – że musi powstać połączenie pankontynentalne. Docelowo chcemy skomunikować się z Morzem Czarnym – z portem w Odessie. W związku z tym studium wykonalności zawiera budowę kanału lateralnego lub połączenia między Warszawą a Brześciem, wejście w ten sposób w system Dniepru i uzyskanie połączenia z Morzem Czarnym. Mówił o tym podczas ostatniej wizyty w Polsce również prezydent Ukrainy, który ogromnie zabiega o to rozwiązanie, nie mówiąc już o Białorusi, która w zasadzie ma tę drogę wodną gotową. Dla nas budowa takiego połączenia byłaby epokowym wydarzeniem.

Żegluga śródlądowa może tworzyć realną konkurencję albo ważne uzupełnienie dla transportu lądowego?

– Niezwykle istotne jest, aby szlaki komunikacyjne były budowane w sposób multimodalny, czyli łączyły wszystkie możliwości transportowe. W zakresie ROUTE65, czyli Odrzańskiej Drogi Wodnej, mamy połączenie trzech sposobów transportu – drogę kolejową CE59, drogę szybkiego ruchu S3 i Odrzańską Drogę Wodną. O tym zresztą w swoich dokumentach mówi Komisja Europejska. Ta multimodalność sprawia, że transport może odbywać się w sposób ciągły, niezakłócony, a przede wszystkim może się rozwijać, gdyż zawsze istnieją alternatywne drogi komunikacji.

Rząd przyjął w tym tygodniu program rozwoju polskich portów morskich do 2030 roku, które już dziś biją rekordy, jeśli chodzi o przeładunki. Czego możemy się spodziewać w kolejnych latach w wyniku realizacji programu?

– Naszym celem jest podwojenie możliwości przeładunkowych w portach. Z tego powodu przyjęta została ta strategia, która ma już swoje umocowanie w specustawie na rzecz budowy Portu Centralnego w Gdańsku, Portu Zewnętrznego w Gdyni i terminala kontenerowego w Świnoujściu. Chcemy wykorzystać te „5 minut”, które mamy w związku z szybkim wzrostem przeładunków i zbudować infrastrukturę, która pozwoli nasze możliwości, jeśli chodzi o przeładunki, zwiększyć. Warto przypomnieć, że porty polskie przyniosły w zeszłym roku do budżetu 40 miliardów złotych z tytułu ceł i wszelkiego rodzaju danin.

Dziękuję za rozmowę.

Artur Kowalski „Nasz Dziennik”/radiomaryja.pl

drukuj