fot. pixabay.com

Impreza bez Gospodarza

Jeden z najbardziej znanych kościołów na świecie – katedra Notre Dame w Paryżu, ma zmienić się w środku nie do poznania. Jak donoszą media, odpowiedzialni za jej odbudowę doszli do wniosku, że nie odbudują wnętrza w takiej samej formie jak przed pożarem, chociaż zaleca to tamtejszy konserwator zabytków. Wolą zrobić to w swoim, poprawnym politycznie kluczu. Do tego stopnia, że jeden z paryskich architektów stwierdził, że to tak jakby Disney wszedł do Notre Dame i zrobił z niej wesołe miasteczko.

I tak w myśl projektu, do którego dotarły media, z katedry mają zniknąć dawne ołtarze, konfesjonały i rzeźby, a zastąpią je nowoczesne malowidła. Wykorzystane zostaną specjalne instalacje świetlne i dźwiękowe, tak aby tworzyć atmosferę i wzbudzać emocje. I wisienka na torcie – powstanie specjalny szlak edukacyjny, który będzie pouczał turystów (bo już chyba nie można powiedzieć, że pielgrzymów czy wiernych) o takich rzeczach jak globalne ocieplenie. Fantastyczny pomysł, prawda? Brakuje tylko wstawienia ołtarza pw. św. Grety Thunberg.

Co najgorsze, taką wizję odbudowy promuje strona kościelna. Jak mówi nadzorujący odbudowę wnętrza Notre Dame ks. Gilles Drouin, projektowane zmiany mają na celu „zachowanie charakteru katedry, ale z większym dostosowaniem do osób nie zawsze wywodzących się z kultury chrześcijańskiej”. Co będzie na końcu tego procesu dostosowywania do wrażliwości niechrześcijan? Usunięcie wszystkich wyróżników chrześcijaństwa, np. krzyży? A może wyprowadzenie Pana Jezusa z tabernakulum?

Katedry z dawnych wieków były celowo budowane jako tak piękne, okazałe i monumentalne. Z jednej strony chodziło o to, aby  oddać chwałę Bogu i ukazać Jego potęgę, jednak z drugiej strony katedry były też czymś w rodzaju przedsionka nieba. Obserwując współczesną architekturę, wydaje się, że jej upadek idzie w parze z degradacją wiary w świecie. Króluje raczej brzydota, kicz i kontrowersje, a nie piękno.

Desakralizacja kościołów szczególnie na zachodzie Europy przybiera zatrważającą skalę. Pamiętam, jak będąc kilka lat temu w Brukseli, w bocznej nawie jednego z kościołów była wystawa, na której razem z katolickimi symbolami czy figurkami prezentowano symbole różnych religii, a nawet znaki uznawane za satanistyczne. Przekaz był taki, że są to różne drogi wiodące do Boga. Relatywizm pełną gębą.

fot. Wojciech Grzywacz

Nie myślmy sobie jednak, że to tylko ci zlaicyzowani Francuzi czy Belgowie nie potrafią uszanować sakralnego charakteru świątyni. Mało to w naszym kraju jest przykładów, kiedy w kościołach odbywają się np. koncerty muzyki świeckiej? I to nierzadko wykonawcami są osoby, które swoimi poglądami budzą zgorszenie wśród wiernych. Jak przekonać ludzi, że kościół jest Domem Bożym, jeśli zamienia się go w salę koncertową? A jeśli jest przyzwolenie na koncerty, to dlaczego nie na filmy albo sztuki teatralne?

To wszystko jest efektem utraty poczucia sacrum. Jeśli nie będzie uświadamiania ludziom słowem, a przede wszystkim przykładem, że kościoły są miejscem poświęconym wyłącznie Bogu, to jak wzbudzić u ludzi świadomość świętości miejsca? Kiedyś to komuniści zamieniali świątynie np. na kina. Dzisiaj dzieje się to bez przymusu, często rękami samych chrześcijan. Impreza trwa w najlepsze, tylko nikt nie liczy się z Gospodarzem.

Może i proponowane zmiany we wnętrzu katedry Notre Dame nie równają się przypadkowi zamiany kościoła w klub nocny, jak to miało miejsce w Czechach, jednak pokazują, że nie trzeba wcale działań antykatolickich sił, żeby odrzeć naszą wiarę z piękna sacrum i wypaczyć jej sens.

Wojciech Grzywacz/radiomaryja.pl

drukuj