fot. flickr

W 2018 r. w polskich szpitalach przeprowadzono 1076 tzw. aborcji. W. Zięba: Część dzieci zabija się na podstawie przypuszczenia niepełnosprawności; to niedopuszczalne

W polskich szpitalach w ubiegłym roku przeprowadzono 1076 tzw. aborcji – wynika z danych Ministerstwa Zdrowia. Dla porównania, rok wcześniej było ich 1057. W zdecydowanej większości przyczyną była tzw. przesłanka eugeniczna – upośledzenie lub choroba dziecka poczętego. To sytuacja niedopuszczalna – mówił z rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja Wojciech Zięba, prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, odnosząc się do tej informacji.

W 25 przypadkach doszło do zabicia dziecka poczętego, ponieważ ciąża zagrażała życiu lub zdrowiu kobiety. Był także jeden przypadek, który dotyczył podejrzenia, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. Najwięcej tzw. aborcji dokonano na Mazowszu, żadnej nie odnotowano na Podkarpaciu.

Ilość tzw. aborcji ze względów eugenicznych utrzymuje się na podobnym poziomie, jest ich bardzo dużoocenił prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia Wojciech Zięba.

– Od kilku lat oscyluje w granicach 900 do 1100 przypadków. Jest to bardzo dużo. Trzeba przypomnieć, że część z tych aborcji jest wykonywanych na podstawie przypuszczenia niepełnosprawności dziecka. To jest sytuacja niedopuszczalna, ponieważ obrońcy życia w Polsce stoją na stanowisku, że należy leczyć te dzieci, należy im zapewnić później opiekę, należy zapewnić im rehabilitację i ułatwiony dostęp do procedur medycznych, a nie na podstawie przypuszczenia zabijać niewinne dzieci – podkreślił Wojciech Zięba.

Obowiązująca ustawa z 1993 r. zezwala na zabicie nienarodzonego dziecka w trzech przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo upośledzenia lub nieuleczalnej choroby dziecka oraz gdy ciąża powstała w wyniku przestępstwa.

W komisjach sejmowych utknęły dwa obywatelskie projekty rozszerzające prawną ochronę dziecka poczętego. Chodzi m.in. o przypadki tzw. aborcji eugenicznej.

– Widzimy w tej chwili, że w tej kadencji na pewno nie uda się procedować tych projektów ustaw. Są to na szczęście projekty obywatelskie, czyli one nie trafią do kosza razem z końcem kadencji. Będą mogły być podjęte na początku przyszłej kadencji. Ufam, że tak się stanie. Ufam, że nowa ekipa, która przyjdzie rządzić Polską, podejmie te projekty obywatelskie. Zawsze początek kadencji jest łatwiejszy dla rządzących do podejmowania tzw. trudnych decyzji dla nich, które mogą się spotkać ze sprzeciwem części środowisk liberalno-lewicowych, ale myślę, że rządzący znajdą na tyle odwagi, żeby przeprowadzić te projekty do końca – zaznaczył Wojciech Zięba.

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj