fot. PAP/Leszek Szymański

Rząd zamierza wymienić kilkudziesięciu ambasadorów

Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje ambasadorów o tym, że za chwilę skończy się ich misja. To realizacja marcowej zapowiedzi rządu o rozpoczęciu wymiany kilkudziesięciu kierowników placówek dyplomatycznych.

Szef MSZ, Radosław Sikorski, potwierdził w czwartek, że rząd Donalda Tuska chce wymienić kilkudziesięciu ambasadorów. Pierwsza taka zapowiedź była w marcu podczas wizyty prezydenta i premiera w Białym Domu. Część ambasadorów ma wrócić do kraju i zająć stanowiska w MSZ lub objąć inne placówki.

– Część niekompetentna, nieznająca języków obcych, nieumiejętnie zarządzająca placówkami i niezdolna do godnego reprezentowania kraju, nie powinna już nigdy postawić stopy w MSZ – powiedział Radosław Sikorski.

Prezydent Andrzej Duda wskazał, iż jest oburzony lekceważącym traktowaniem polskich dyplomatów przez szefa MSZ.

– W sposób rzetelny i profesjonalny wykonują swoje zadania dla Rzeczypospolitej Polskiej – zaznaczył Prezydent RP.

O masowych czystkach w ambasadach nie ma mowy – dodał prezydent Andrzej Duda i zapowiedział, że jakiekolwiek zmiany muszą być robione w spokoju i z uzasadnieniem.

– Nie na zasadzie, że pół roku temu ambasador złożył listy uwierzytelniające i teraz nagle – nie wiadomo dlaczego – polskie władze próbują podjąć decyzję o jego odwołaniu. Tak się nie robi. Tak się nie traktuje zagranicznych partnerów – wyjaśnił Andrzej Duda.

Tymczasem okazało się, że MSZ rozsyła do placówek pisma z informacją, iż misja niektórych ambasadorów skończy się za kilka miesięcy. Taką groźbę otrzymał między innymi ambasador w Armenii, Piotr Skwieciński, który swoją misję rozpoczął zaledwie w czerwcu zeszłego roku. Od 2019 roku Piotr Skwieciński był dyrektorem Instytutu Polskiego w Moskwie. Został wydalony z Rosji w kwietniu 2022 roku wraz z 45 innymi polskimi dyplomatami w wyniku retorsji po putinowskiej agresji na Ukrainę.

Każdą zmianę, jaką zaproponuje Radosław Sikorski, prezydent rozpatrzy indywidualnie – podkreślił prezydencki minister, Wojciech Kolarski.

– Jeżeli minister uważa, że ktoś nie spełnia oczekiwań stawianych przed kierownikiem placówki, to powinien takie argumenty przedstawić prezydentowi – dodał.

Takich argumentów dotąd prezydent od rządu nie usłyszał. Dostał za to propozycje następców obecnych ambasadorów. Radosław Sikorski chce wysłać do Waszyngtonu partyjnego kolegę Bogdana Klicha. Do Rzymu trafić ma inny kolega Ryszard Schnepf.

Propozycje kadrowe rządu nie zdziwiły dr Aleksandra Kozickiego, politologa.

– To przede wszystkim sposób na prowadzenie lojalnej polityki zagranicznej, oczekiwanej przez centralę, ale również możliwość obsadzenia atrakcyjnych stanowisk ludźmi, którzy stanowią bazę polityczną ugrupowania rządzącego – ocenił ekspert.

Wiceszef dyplomacji, Andrzej Szejna z Lewicy, oznajmił, iż liczy na dobrą wolę prezydenta.

– Spędziłem z nim tydzień w Kanadzie i USA i myślę, że ostatecznie będzie realizował politykę rządu – osądził.

Z jednej strony rząd Donalda Tuska chce cofnąć dyplomatyczne awanse z czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości. Z drugiej strony do pracy w MSZ wracają absolwenci Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych.

To kuźnia kadr sowieckiej dyplomacji i nie tylko – zaznaczył historyk prof. Wiesław Wysocki.

– To jest instytucja, która kształciła dyplomatów, czytaj szpiegów na całym świecie – dodał profesor Wiesław Wysocki.

Prawo i Sprawiedliwość – nowelizacją ustawy o służbie zagranicznej z 2022 roku – odebrało absolwentem tej moskiewskiej uczelni prawo do pracy w polskim MSZ. Tracili posady, ale sądy przywracają ich do służby dyplomatycznej, co nie przeszkadza Radosławowi Sikorskiemu. Uwagę  zwrócił na to były minister spraw zagranicznych, prof. Zbigniew Rau.

– Pan już nie musi tweetować: „Spasiba Rosija”, bo każdy wie, o co chodzi – powiedział były minister podczas czwartkowej debaty w Sejmie.

TV Trwam News

drukuj