fot. pl.wikipedia.org

[TYLKO U NAS] Sz. Wójcik: Ataki na branżę futerkową w Polsce trwają, ponieważ jest ona bardzo prężna

Na polskim rynku wcale nie konkurujemy między sobą, czyli innymi rolnikami, którzy zajmują się hodowlą zwierząt futerkowych. Otóż konkurujemy z niemieckimi firmami utylizacyjnymi, dla których branża futerkowa jest jedyną konkurencją, więc mówimy tutaj o bardzo nieczystej walce gospodarczej, do której wykorzystywane są organizacje ekologiczne – mówił Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, w „Rozmowach niedokończonych” w TV Trwam.

Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, podkreślił, że atak na polską branżę futerkową jest ściśle powiązany z tym, że stanowi ona zagrożenie dla Zachodu.

– Ataki na branżę futerkową w Polsce trwają nie dlatego, że branża jest mała i nie przynosi żadnych zysków tylko wręcz przeciwnie, dlatego, że branża jest bardzo prężna. Osiągamy największe i najwyższe noty na światowych giełdach i rynkach. Stanowimy więc autentyczne zagrożenie dla naszej zachodniej konkurencji, również z krajów skandynawskich, ale też z Chin i Rosji, gdzie te hodowle coraz mocniej się rozwijają, właśnie dlatego, że jesteśmy bardzo prężni, to te ataki są. Warto zwrócić uwagę, kiedy te ataki się zaczęły, otóż właśnie w momencie, gdy zaczęliśmy wyprzedzać i wypierać z rynku normalnymi rynkowymi metodami, czyli po prostu jakością, naszą konkurencje – wskazał prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Hodowca zwrócił uwagę, że polska branża futerkowa zmaga się obecnie z próbą zaszkodzenia jej poprzez atak w jej wizerunek.

– Nagle okazuje się, że ta bardzo prężna branża, która zajmuje czołowe miejsce pod względem jakości produkowanego surowca, w przekazie medialnym organizacji ekologicznych jawi się jako zła i barbarzyńska. Dzisiaj to my, hodowcy zwierząt futerkowych szczególnie, jesteśmy pierwszym elementem i musimy tłumaczyć się z tego, że jesteśmy rolnikami oraz mamy czelność zajmować się hodowlą zwierząt futerkowych. Oczywiście powód ataków na nas jest taki, że najpierw trzeba zrobić czarny pijar, czyli pokazać, że branża jest słaba, nie przynosi żadnych wartości dodatnich do budżetu, mało tego zwierzęta są męczone, w związku z powyższym co trzeba zrobić? Najlepiej zakazać. Nie ma mowy o podnoszeniu standardów, ale jest mowa o zakazach – powiedział gość TV Trwam.

A więc kto będzie beneficjentem? – zastanawiał się Szczepan Wójcik.

– Otóż beneficjentem tego zakazu w Polsce będą przede wszystkim kraje, które tej hodowli u siebie bardzo chcą, czyli kraje skandynawskie takie jak Dania czy Finlandia, które są krajami przodującymi w hodowli zwierząt futerkowych, czy Rosja i Chiny, które bardzo mocno tę hodowlę rozwijają. Na polskim rynku wcale nie konkurujemy między sobą, czyli innymi rolnikami, którzy zajmują się hodowlą zwierząt futerkowych. Otóż konkurujemy z niemieckimi firmami utylizacyjnymi, dla których branża futerkowa jest jedyną konkurencją, więc mówimy tutaj o bardzo nieczystej walce gospodarczej, do której wykorzystywane są organizacje ekologiczne, które używają pięknych słów, mówiąc o miłości i szacunku do zwierząt, ale nie mówiąc absolutnie o szacunku do rolnika, człowieka – podsumował Szczepan Wójcik.

radiomaryja.pl

drukuj