fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

[TYLKO U NAS] J. K. Ardanowski o protestach rolników: Ci zdesperowani rolnicy zasługują na to, żeby z nimi poważnie porozmawiać. Od nich zależy bezpieczeństwo żywnościowe, a obowiązkiem państwa jest pomagać

Podstawy ekonomiczne protestów są uzasadnione. Ci zdesperowani rolnicy, którzy wychodzą na drogi, zasługują na to, żeby z nimi poważnie porozmawiać. Od nich zależy bezpieczeństwo żywnościowe, a obowiązkiem państwa jest pomagać, jest rozwiązywać problemy ekonomiczne, a nie tylko jakieś deklaratywne pustosłowie w niedających się zweryfikować deklaracjach, które padają dość gęsto. Wszyscy mówią, że kochają rolników, tylko praktycznie tego nie widać i rolnicy temu swojemu żalowi dają wyraz właśnie na drogach – mówił Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja.

Trwa drugi dzień protestów rolników z AgroUnii. Gospodarze blokują drogi w 7 województwach, m.in. wielkopolskim, mazowieckim, małopolskim i podkarpackim. [czytaj więcej]

Jan Krzysztof Ardanowski podkreślił, iż uważa, „że protesty nie są najlepszą drogą do rozmowy o rozwiązywaniu trudnych problemów”.

– Denerwują ludzi na drogach, powodują czasami niechęć do rolników, ale rozumiem również, że czasami jest to po prostu gest desperacji i chęć wykrzyczenia swoich problemów, żalów. Rolnicy mają uzasadnione pretensje o sytuację ekonomiczną, o wstrzymanie działań reformujących polskie rolnictwo, które były na tyle dla rolników zrozumiałe i akceptowane, że również dali wyraz poparcia w wyborach parlamentarnych i wyborach prezydenckich, popierając Zjednoczoną Prawicę i Andrzeja Dudę. Oczywiście trzeba dostrzegać kwestię, że na uzasadnionych protestach chce się wylansować konkretna grupa ludzi z panem Michałem Kołodziejczakiem na czele, który wprost mówi, że chce „wejść” do polityki, tworzy partię polityczną i chce, tak jak kiedyś śp. Andrzej Lepper, stanowić jakiś istotny element polskiej sceny politycznej powiedział przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP.  

Gość Radia Maryja wskazał, że wszystkie protesty, które obecnie mają miejsce, są uzasadnione. Takich wydarzeń będzie coraz więcej – dodał.

fot. AGROunia

– To jest m.in. problem afrykańskiego pomoru świń (ASF). Występuje on w wielu krajach Europy i świata. I np. została wstrzymana – w pewnym sensie zaprzepaszczona – specustawa dotycząca ASF, którą udało mi się przeprowadzić przez Sejm wiosną 2020 roku, która zakładała zredukowanie dzików, które roznoszą tę chorobę. Teraz się mówi tylko o tym, że rolnicy mają izolować swoje gospodarstwa, stosować bioasekurację to jest również bardzo potrzebne, ale jeżeli będą chore dziki i będą roznosiły ASF po polach rolników, to nie ma możliwości bioasekuracji w żadnym gospodarstwie na tyle, by wirusy się nie dostały. Trzeba z dzikami sobie poradzić i w innych krajach jest to czynione. W Niemczech jest masywny odstrzał ok. jednego miliona sztuk rocznie. W Danii dwa miesiące temu zastrzelono ostatniego dzika i odgrodzili się płotem od Niemiec, żeby dziki nie przechodziły przez granicę zaznaczył Jan Krzysztof Ardanowski.

Przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP wskazał, że na afrykańskim pomorze świń, szczególnie na wschodzie Polski, powstały fortuny u tych, którzy kupują za bardzo małe pieniądze przerastającą trzodę chlewną.

– To jest bandytyzm. To są zdrowe świnie, które można przerabiać na znakomite wędliny, konserwy, a są wyspecjalizowane formy, które porobiły złote interesy. Jednocześnie, kiedy proponowałem z panem senatorem Tadeuszem Romańczukiem uruchomienie państwowej ubojni, która przerabiałaby mięso, to pomysł został zablokowany przez różne czynniki polityczne, żeby tego nie robić. Jakby chodziło o to, by komuś nie psuć interesu podkreślił gość Radia Maryja.

Należy pamiętać, że rolnicy boją się pomysłów, które proponuje Unia Europejska, czyli tzw. Europejskiego Zielonego Ładu czy wszelkich ograniczeń w produkcji rolniczej.

fot. AGROunia

– Uważają, że to bardzo osłabi i zniszczy produkcję roślinną w Polsce. A jeśli to połączymy z atakiem na hodowlę zwierząt, ze stwierdzeniem, że człowiek nie ma prawa hodować zwierząt (jak mówią przywódcy Unii Europejskiej, Frans Timmermans oraz różni działacze ekologiczni) to rolnicy czują się wystraszeni. Chcą rozmawiać z premierem, bo nie ufają ministrowi rolnictwa. To jest przykre, ponieważ to minister rolnictwa jest reprezentantem rządu wobec środowiska rolników i ich wsi, bo to ma zapisane w swoich kompetencjach. (…) Podstawy ekonomiczne protestów są uzasadnione. Ci zdesperowani rolnicy, którzy wychodzą na drogi, zasługują na to, żeby z nimi poważnie porozmawiać. Od nich zależy bezpieczeństwo żywnościowe, a obowiązkiem państwa jest pomagać, jest rozwiązywać problemy ekonomiczne, a nie tylko jakieś deklaratywne pustosłowie w niedających się zweryfikować deklaracjach, które padają gość gęsto. Wszyscy mówią, że kochają rolników, tylko praktycznie tego nie widać i rolnicy temu swojemu żalowi dają wyraz właśnie na drogach podsumował Jan Krzysztof Ardanowski.


[GALERIA] Protest rolników w Wawrzeńczycach – Fot. PAP/Łukasz Gągulski

RIRM/radiomaryja.pl

drukuj