fot. PAP

Protest przed domem gen. Kiszczaka

Dziś w nocy odbędzie się protest przed domem gen. Czesława Kiszczaka w Warszawie. Organizatorzy manifestacji chcą przypomnieć nieosądzone do dziś zbrodnie i nazwiska ofiar stanu wojennego.

Dotychczas w nocy z 12 na 13 grudnia organizacje patriotyczne protestowały przed domem zmarłego w tym roku gen. Wojciecha Jaruzelskiego, odpowiedzialnego za wprowadzenie w Polsce stanu wojennego. W tym roku protest odbędzie się pod domem generała Kiszczaka przy ulicy Oszczepników na warszawskim Mokotowie.

Tadeusz Majchrowicz, wiceprzewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, mówi, że Czesław Kiszczak to drugi – po Jaruzelskim – przywódca komunistycznego państwa odpowiedzialny za popełnione wtedy zbrodnie.

To jest jeden z twórców stanu wojennego, który do tej pory nie odpowiedział za stan wojenny. Wyrażenie takiej formy protestu, tej negacji, uważam, że jest dobrym pomysłem. Nie ma już Jaruzelskiego, natomiast wszystkich nas bulwersowało, z jakimi honorami został pochowany. Kiszczak żyje i ciągle unika stawienia się w sądzie. Można go obserwować w różnych miejscach, natomiast do sądu nie jest w stanie przyjść dlatego, że rzekomo jest ciężko chory – mówi Tadeusz Majchrowicz.

Protest popiera Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie. W stanowisku przypomina, że gen. Kiszczak jako minister Spraw Wewnętrznych i najbliższy współpracownik gen. Wojciecha Jaruzelskiego odpowiada za zbrodnie popełniane przez ten reżim. Na mocy jego decyzji użyto broni w kopalniach „Manifest Lipcowy” i „Wujek” 15 i 16 grudnia 1981 roku. Funkcjonariusze kierowanego przez niego resortu odpowiedzialni są także za liczne ofiary stanu wojennego.

RIRM

drukuj