fot. Paweł Palembas

Stop zbrodniarzom z UPA

Pojawił się pierwszy oficjalny głos z Ukrainy w sprawie skandalicznej decyzji Wołodymyra Zełenskiego, który nadał jednostce wojskowej imię „Bohaterów UPA”. Szef ukraińskiego MSZ wzywa Polaków do dialogu i przekonuje, że prezydent nie miał złych zamiarów. W międzyczasie władze w Kijowie rozbudowują panteon krajowych bohaterów, którzy są zbrodniarzami.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy, Andrej Sybiha, wydał oświadczenie ws. nadania jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”. To pierwszy komunikat, który popłynął od władz w Kijowie.

„Nazwa pododdziału była wyborem naszych żołnierzy. Nasi obrońcy zasługują na bezwarunkowy szacunek” – oświadczył Andrej Sybiha.

Szef ukraińskiej dyplomacji przekonuje, że wybór tak skandalicznej nazwy jednostki nie był wynikiem antypolskiego nastawienia.

„Jesteśmy wdzięczni za przywódczą rolę Polski we wspieraniu Ukrainy w tym strasznym czasie wojny. Wzywam do dialogu i wzmocnienia relacji zgodnie z priorytetami bezpieczeństwa i pomyślnej przyszłości naszych państw” – zaznaczył minister spraw zagranicznych Ukrainy.

To stanowisko jest nieakceptowalne dla wicepremiera Władysława Kosiniaka-Komysza. Szef MON przypomniał, że Polska udzieliła Ukrainie ogromnego wsparcia. Nie tylko militarnego, ale także humanitarnego. Decyzja prezydenta Zełenskiego pozostaje nie do przyjęcia.

Polska wykonuje swoje zadanie. Ma prawo oczekiwać przyjacielskich relacji. Aktem nieprzyjacielskim, który wywołuje ból w sercach Polaków jest nadawanie i gloryfikowanie UPA – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Decyzja Wołodymyra Zełeńskiego wpisuje się w szeroką strategię budowania tożsamości Ukrainy. Władze w Kijowie, na czele z prezydentem Zełenskim, tworzą panteon dla krajowych bohaterów. Jednym z nich jest – dopiero co pochowany z honorami – jeden z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Andrij Melnyk.

– Oddajemy należyty szacunek naszym ukraińskim bohaterom – mówił Wołodymyr Zełenski.

Planowany jest też ponowny pochówek Stepana Bandery, przywódcy i ideologa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, której podporządkowana była armia UPA, odpowiedzialna za wymordowanie co najmniej 120 tys. Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. UPA ma także swój udział w ludobójstwie na Żydach w okresie II wojny światowej. Na gloryfikację Bandery zareagował Instytut Yad Vashem. W ocenie historyka, prof. Wiesława Wysockiego, to cyniczna polityka Kijowa, nastawiona na utrzymywanie w gotowości swoich żołnierzy.

Ja wiem, że są trzy Ukrainy, że trzeba się jednoczyć, że znaczna część Ukraińców jest bardzo zrusyfikowana. Ale to nie jest uzasadnienie! Właściwie to obecnie Ukraina żyje okresem zbrodniczym – akcentował prof. Wiesław Wysocki.

Władze w Kijowie zdają sobie sprawę z tego, że zbrodnicza działalność UPA niszczy relacje polsko-ukraińskie. Mimo to, w kreowaniu polityki międzynarodowej, nie będą na to zwracać uwagi – zauważył historyk, dr Leszek Pietrzak.

Można było już dawno sądzić, że z powodu wykluczających się narracji historycznych dojdzie do pogorszenia polsko-ukraińskich relacji i myślę, że ten proces już się zaczął – podkreślił dr Leszek Pietrzak.

To, że Kijów nie liczy się z Warszawą na arenie międzynarodowej można było zauważyć kilkukrotnie. Był spór o zboże i zarzut Zełenskiego na forum ONZ, że Polska gra w „teatrze rosyjskim”. W trakcie zeszłorocznej kampanii wyborczej w Polsce, prezydent Ukrainy atakował Karola Nawrockiego. To również gra rurociągiem „Przyjaźń” i wstrzymywanie dostaw ropy w okresie wyborów na Węgrzech. Te działania w ocenie prof. Mieczysława Ryby wpisują się w niemiecki projekt Mittel Europy.

Partnerem dla Niemiec w budowaniu tego typu projektu geopolitycznego miała być Rosja, ale – jak wiemy – ona wypadła w czasie tej wojny i chyba Zełenski chciałby zastąpić Rosję – mówił prof. Mieczysław Ryba.

Komentatorzy wskazują, że wsparcie Ukrainy w wojnie z Rosją jest konieczne, ale nie może być bezwarunkowe.

TV Trwam News

drukuj