fot. pixabay.com

Rząd zajmie się projektami dot. limitów zarobków i warunków zatrudnienia medyków

Rząd zajmie się we wtorek zmianami w zarobkach i zatrudnieniu lekarzy. Według opozycji to tylko plaster na dużą ranę w służbie zdrowia, która krwawi.

Władza nadal stara się gasić pożar po aferze w warszawskim Szpitalu Południowym. Dawid Kacprzyk – jako radny Koalicji Obywatelskiej – w rok, jako lekarz bez doświadczenia, zrobił ponad 1,6 mln zł.

– Naprawdę nie mam zamiaru akceptować tego typu sytuacji – zapewniał premier Donald Tusk.

Premier uważa, że po zmianie władz szpitala, zmian w radach nadzorczych i wymianie dwóch wiceprezydent Warszawy nie są potrzebne dalsze polityczne rozliczenia.

– Istnieje podejrzenie, że doszło tam także do złamania prawa, więc oprócz tego będą te poważniejsze rzeczy, czyli być może sankcje karne – wskazał szef rządu.

Do gaszenia pożaru rząd przeprowadził przez Sejm ustawę o powiązaniu wynagrodzeń lekarzy z ich numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu. Prezydent Karol Nawrocki podpisał przepisy. Decyzje argumentował transparentnością oraz równością wszystkich Polaków.

– Bez specjalnych pokojów, saloników VIP dla osób wpływowych i bez przywilejów zależnych od legitymacji partyjnej, stanowiska czy znajomości – podkreślił Karol Nawrocki.

Rząd jest zadowolony z decyzji prezydenta.

– Byłoby to już kompletnie absurdalne, gdyby tego nie podpisał – ocenił rzecznik rządu, Adam Szłapka.

Przejrzystości – nie tylko w zarobkach lekarzy – oczekuje opozycja.

– Trzeba dalej iść w kierunku większej transparentności finansów w ochronie zdrowia – podkreślił Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu z Konfederacji.

Oczekiwanie jest takie, aby nie gasić pożarów w służbie zdrowia, ale całkowicie ją zreformować. To słychać m. in. z Lewicy.

– Czekamy na propozycje legislacyjne, ale już niektóre znamy, bo przecież wiemy o kwestiach związanych z zatrudnieniem lekarzy – zaznaczył Andrzej Szejna, poseł Lewicy.

Mowa o zmianach, które na początku lipca zaproponowała minister zdrowia, Jolanta Sobierańska-Grenda. Po pierwsze – maksymalna stawka godzinowa dla pracowników medycznych.

– Naszą stawką wyjściową, którą proponujemy, jest kwota do 240 zł brutto za godzinę – poinformowała Jolanta Sobierańska-Grenda.

Pracownik medyczny będzie musiał być zatrudniony na co najmniej pół etatu w jednym szpitalu. Do tego jawność konkursów i umów oraz procentowy limit, jaki szpitale mogą wydawać ze swojego budżetu na wynagrodzenia.

Częściom zmian rząd zajmie się w najbliższy wtorek. Minister Sobierańska-Grenda rozmawiała już o propozycjach z Naczelną Izbą Lekarską. Jak się okazuje, nie rozmawiała z przedstawicielami innych zawodów medycznych, o czym mówiła Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

– Na ten system ochrony zdrowia pracujemy my wszyscy. My, pielęgniarki, których jest najwięcej w systemie i niestety, do chwili obecnej nie mieliśmy jeszcze spotkania z panią minister Jolantą Sobierańską-Grędą – zwróciła uwagę Mariola Łodzińska.

Opozycja przekonuje, że rząd chce tylko uspokoić wyborców.

– To wszystko jest tylko i wyłącznie plastrem na to, żeby tak naprawdę zagłuszyć opinię publiczną, żeby pokazać, żeby udobruchać. Ten rząd po prostu nie jest chętny do tego, aby naprawić tą sytuację – podkreślił Witold Tumanowicz, poseł Konfederacji.

Gotowość do pracy nad konkretnymi zmianami kolejny raz zapowiedział prezydent Karol Nawrocki.

– Drzwi do rozmowy o projektach ustaw są zawsze otwarte. Wielokrotnie zachęcałem i nadal będę zachęcał do konstruktywnego dialogu. Zawsze jestem gotowy poprzeć rozwiązania, które pomogą obywatelom i szanują konstytucję – zapewnił prezydent RP.

Przy prezydencie pracuje Rada Zdrowia, którą kieruje profesor nauk medycznych Piotr Czauderna.

TV Trwam News

 

drukuj