fot. PAP/Łukasz Gągulski

Rolnicy kontynuują protesty

Dziś drugi dzień protestów rolników z AgroUnii. Gospodarze blokują drogi w 7 województwach, m.in. wielkopolskim, mazowieckim, małopolskim i podkarpackim.

Protesty rolników rozpoczęły się wczoraj rano. Poprzez blokowanie dróg domagają się rozmów z rządem na temat problemów, jakie dotykają polską wieś. Obecnie zmagają się m.in. z ASF-em, ptasią grypą, niskimi cenami i nierównym traktowaniem na rynku.

Liderzy i członkowie AGROunii krytykują obecny rząd oraz opozycję. Jednocześnie nie ukrywają swoich aspiracji politycznych. Ruch ma się przekształcić w partię polityczną.

Przewodniczący prezydenckiej Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich Jan Krzysztof Ardanowski wskazuje, że blokada dróg nie jest dobrym sposobem na wyrażenie niezadowolenia przez rolników.

Były minister rolnictwa przyznał jednak, że producenci rolni mają powody do niezadowolenia. Rząd powinien przeprowadzić z nimi konkretne rozmowy – dodał.

– Niezależnie od tego, że na protestach ktoś chce jakiś kapitał polityczny zbić – życie pustki nie znosi i pewnie mu się to uda – to jednak podstawy ekonomiczne protestów są uzasadnione. Zdesperowani rolnicy, którzy wychodzą na drogi, zasługują na to, żeby z nimi poważnie rozmawiać. Od nich zależy bezpieczeństwo żywnościowe, a obowiązkiem, nie tylko prawem, ale obowiązkiem państwa jest pomagać, rozwiązywać problemy ekonomiczne, a nie tylko uprawiać deklaratywne pustosłowie, w nie dających się zweryfikować  deklaracjach. Te padają gęsto, bo wszyscy mówią, że kochają rolników. Tylko tego praktycznie nie widać i rolnicy swojemu żalowi dają wyraz właśnie na drogach – powiedział poseł PiS-u Jan Krzysztof Ardanowski.

Odpowiedzialna za strajk AgroUnia zapowiada, że obecne blokady dróg mają trwać dwie doby, ale następnych możemy spodziewać się we wrześniu. Chcą protestować, dopóki rząd nie wysłucha ich postulatów.

RIRM

drukuj