Pos. do PE A. Mularczyk: Europa potrzebuje odwagi
W środę w Parlamencie Europejskim w Strasburgu szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wygłosi orędzie na temat stanu Unii Europejskiej. Tego rodzaju przemówienie wygłaszane jest co roku podczas sesji plenarnej z europosłami.
Problem wieloletnich ram finansowych w kontekście obecnych, a także przyszłych wyzwań politycznych Wspólnoty z pewnością gra główną rolę w układance, która w Strasburgu ma stać się również swojego rodzaju podsumowaniem działań tzw. brukselskiej klasy politycznej.
Treści zawarte w przemówieniach przewodniczących Komisji na temat stanu Unii Europejskiej są cytowane w mediach przez opinię publiczną i europosłów jeszcze przed zakończeniem debaty w Parlamencie Europejskim. Problemy, z którymi boryka się obecnie Wspólnota, wynikające m.in. z trwającej agresji Rosji na Ukrainie, ale również z pochodnej działań politycznych związanych np. z Zielonym Ładem nie pomagają von der Leyen w kierowaniu Komisją Europejską.
Wiceprzewodniczący Podkomisji Praw Człowieka w Parlamencie Europejskim, europoseł Arkadiusz Mularczyk, podkreśla, że w jednej z parlamentarnych publikacji, w której opisano – na potrzeby europosłów – priorytety Komisji można spotkać się z szeroką wizją przyszłości Europy: od zielonej transformacji, przez obronę i politykę społeczną aż po globalną rolę Wspólnoty.
– W rzeczywistości jest to raczej katalog haseł niż konkretnych rozwiązań. Brakuje jasnej odpowiedzi, jak pogodzić ambicje klimatyczne z konkurencyjnością gospodarki, jak finansować wspólną obronę czy jak skutecznie bronić wartości, gdy kryzysy demokracji toczą się wewnątrz samej Unii. W mojej ocenie Europa nie potrzebuje kolejnych deklaracji, tylko odwagi i konkretnych decyzji – a Polska oczekuje, by te decyzje realnie wzmacniały nasze bezpieczeństwo i rozwój, a nie osłabiały naszą gospodarkę – mówi europoseł Arkadiusz Mularczyk.
Zgodnie z wynikiem Konferencji Przewodniczących Parlamentu Europejskiego debata o stanie Unii Europejskiej została zakwalifikowana jako kluczowa i potrwać ma ponad trzy godziny.
Dawid Nahajowski, Bruksela




