fot. PAP/Roman Zawistowski

Odbędzie się debata przedwyborcza?

Potrafiły zmienić oblicze kampanii i mocno wpłynąć na wyniki wyborów. Przedwyborcze debaty telewizyjne zawsze elektryzowały opinię publiczną. Czy do takiej dojdzie także przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi? Przedstawiciele poszczególnych partii są otwarci, choć żadnych konkretów jak dotąd nie przedstawiono.

Liderzy, kandydaci na premierów, szefowie sztabów czy eksperci? Odpowiedź na pytanie kto powinien wziąć udział w przedwyborczej debacie nadal jest otwarte. Tak samo jak otwarte jest pytanie o to, czy taka debata w ogóle się odbędzie.

– Takie pomysły na pewno będą się pojawiać. To jest atrakcja i oczywiście pewna specyfika kampanii wyborczej. Kampania zawsze jest emocjonująca i ciekawa. Będzie to zależało, jakie jest zapotrzebowanie mediów i jak komitety zdecydują o pewnych ruchach związanych z debatami – mówi doradca prezydenta Paweł Sałek.

Jednak te ruchy związane z debatami nadal pozostają dość nieśmiałe. Wciąż nie wiadomo, czy obok siebie mogliby stanąć Jarosław Kaczyński i Grzegorz Schetyna jako liderzy największych ugrupowań, czy też premier Mateusz Morawiecki i kandydatka na premiera Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska. W debacie z pewnością chętnie wzięliby udział także przedstawiciele ludowców czy lewicy.

– Na debacie polityków powinni być liderzy partii albo osoby, które startują w najważniejszych okręgach, np. w Warszawie. Wtedy ta debata ma sens, bo jeśli to będą debaty ludzi, którzy startują w wyborach, ale są 3-4 garniturem partii, to i waga takiej debaty nie będzie taka sama – mówi przedstawiciel partii Wiosna Krzysztof Gawkowski.

Premier Mateusz Morawiecki zapewnia, że jeżeli do debaty dojdzie, chętnie podejmie rękawice, z kimkolwiek przyjdzie mu się spierać o wizję Polski.

– Jestem gotów dyskutować z każdym. Oczywiście – podkreśla szef polskiego rządu.

Jednak debata musi bazować na konkretnych programach. Największe partie już przedstawiły wizję Polski na najbliższe lata, jednak PO nadal nie oszacowała kosztów swoich obietnic oraz źródeł ich finansowania.

– Liderzy opozycyjni nie zachowują się poważnie, stawiają na emocje, a nie na merytorykę, więc najpierw powinniśmy porównać programy i o tym debatować – mówi minister Michał Woś.

Wybory parlamentarne odbędą się w niedziele 13 października.

TV Trwam News/RIRM

drukuj