fot. pixabay.com

Kontrowersyjny wyrok TSUE

Nie będzie sprawiedliwości za karygodny zwrot „polski obóz”, użyty przez niemieckich dziennikarzy. Wpływ na to ma dzisiejsza decyzja Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Chodzi o sprawę z 2017 roku, kiedy to niemieckie media użyły w swoich publikacjach kłamliwego określenia „polski obóz”, odnosząc się do niemieckiego obozu zagłady w Treblince. To sformułowanie uderzyło w Polaków.

Stanisław Zalewski, były więzień Auschwitz, a obecnie prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, wniósł o przeprosiny oraz o wpłacenie 50 tys. zł na rzecz Stowarzyszenia Patria Nostra, które zajęło się sprawą.

Tymczasem pełnomocnicy z Niemiec zakwestionowali prawo polskiego sądu do orzekania w tej sprawie. Wskazali, że proces powinien toczyć się przed niemieckim wymiarem sprawiedliwości. Warszawski Sąd Apelacyjny zdecydował się na wysłanie w tej sprawie pytania prejudycjalnego do TSUE, a ten przyznał dziś rację Niemcom.

Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości, odnosząc się do wyroku Trybunału, przypomina, że do tej pory w tego typu sprawach TSUE postępował zgodnie ze swoim orzeczeniem z 2011 roku, które mówi, że sądem – który może rozpatrywać takie sprawy – jest sąd bliski powodowi, czyli w tym przypadku sąd polski.

Dzisiejszy wyrok pokazuje, że Trybunał może wywrócić swoje orzecznictwo do góry nogami.

TSUE zmienia o 180 stopni swoje orzecznictwo. Okazuje się, że w sytuacji, kiedy Polacy skutecznie bronią dobrego imienia i walczą o prawdę historyczną, by te perfidne kłamstwa na temat Polski nie były powielane, to TSUE chce zablokować możliwość dochodzenia praw takim osobom. Być może jednocześnie zachęca tych, którzy stosują te określenia, gwarantując swego rodzaju immunitet – ocenia wicemin. Sebastian Kaleta. [czytaj więcej]

To stosowanie podwójnych standardów, ale też ochrona interesów Niemiec przez Trybunał.

– Jest to niezwykle niebezpieczny sygnał wysłany przez TSUE, pokazujący, że de facto w tej sprawie chroni interesy Niemiec. Niemiec, które próbują wybielić się ze swojej odpowiedzialności za II wojnę światową – wyjaśnia wiceminister sprawiedliwości.

Oburzenia wyrokiem nie kryje mec. Lech Obara, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra.

– Uznano – co jest szokujące – że słowo użyte, zniesławiające, o którym w internecie dowiedział się pan Stanisław Zalewski, prezes Związku Byłych Więźniów, że to słowo „polski obóz” nie pozwala na wskazanie osoby, która mogłaby być tym dotknięta. Polak i więzień obozu koncentracyjnego został dotknięty, a tutaj powiedziano, że nie można tego zidentyfikować, a więc nie są właściwe polskie sądy – mówi mec. Lech Obara. [czytaj więcej]

Do sprawy odniósł się również Stanisław Zalewski, były więzień Auschwitz, którego sprawę rozpatrywał TSUE.

„Albo sędziowie TSUE są ignorantami – mimo tytułów profesorskich – albo robią to celowo. Zamykają Polakom drogę do sądu w sprawach, w których są obrażani. Ja mogłem nie być w Treblince, ale nazwanie jej „polskim obozem”, mnie – jako byłego więźnia – obraża. Obozów nie tworzyli kosmici. Byli to Niemcy” – tłumaczy Stanisław Zalewski, b. więzień Auschwitz, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych.

To nie pierwszy przypadek, w którym strona niemiecka używa kłamliwych słów wobec naszego narodu, manipulując faktami historycznymi. Kolejnym przykładem jest chociażby kontrowersyjny film produkcji niemieckiej „Nasze matki, nasi ojcowie”, w którym to zarzuca się Polakom m.in. współudział w Holokauscie.

 

TV Trwam News

drukuj