Kontrowersyjna debata nt. praworządności w Polsce przesunięta

Parlament Europejski przełożył na środę debatę na temat praworządności w Polsce. Pierwotnie miała się ona odbyć 13 grudnia w 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Ale to nie jedyna próba, aby wykorzystać tę tragiczną datę do doraźnej walki politycznej. 13 grudnia odbędą się bowiem manifestacje, które mają powiązać skutki wprowadzenia stanu wojennego ze skutkami obecnych rządów.

Rocznica wprowadzenia stanu wojennego 13 grudnia to dla opozycji okazja, aby przylepić łatkę niszczenia demokracji obecnemu rządowi.

Stanisław Huskowski z Unii Europejskich Demokratów wskazał, że Polska dryfuje w kierunku PRL-u.

– Wtedy wartości: wolność, demokracja czy prawa obywatelskie zostały zniszczone jednym cięciem. Dzisiaj się to robi pełzająco. W związku z czym data 13 grudnia jest równie dobra, a może lepsza niż inne – powiedział Stanisław Huskowski.

Na domiar złego, doszło do próby przeprowadzenia debaty w Parlamencie Europejskim o Polsce właśnie w rocznicę stanu wojennego 13 grudnia – zaznaczył Stanisław Tyszka.

– To jest bardzo zła data. Nie wiem, czy wynika to z niewiedzy historycznej Ryszarda Petru, że domagał się tej debaty za pośrednictwem tych swoich europejskich koalicjantów, czy wynika to po prostu z cynizmu politycznego. Granie tak tragiczną datą, jak 13 grudnia 1981 r., jest dla mnie nieakceptowalne i uważam, że dla żadnego przyzwoitego człowieka nie jest akceptowalne – podkreślił poseł Kukis’15.

Nowoczesna jednak widzi tę sprawę bezproblemowo i umywa ręce.

– Uważam, że gdyby instytucje Unii Europejskiej zawsze chciały się kierować umyślnością co do dat, to mogłoby się okazać, że ciężko jest znaleźć odpowiednie daty dla tylu krajów, które do Unii Europejskiej należą. Więc myślę, że to nie była złośliwość. Po prostu tak ta data została ustalona – mówiła Marta Golbik z Nowoczesnej.

Po prostu może to być także na rękę opozycji, której politycy przeciwko tej dacie nie protestowali. Wolelibyśmy zająć się w tym dniu upamiętnieniem stanu wojennego niż kwestiami politycznymi – zastrzega Jan Grabiec z PO.

– Byłoby lepiej, żeby w tym dniu Parlament Europejski nie obradował na temat Polski. Chociaż muszę zaznaczyć, że sam fakt takiej debaty wywołany jest zdecydowanie aktywnością polskiego rządu, brakiem odpowiedzi na zarzuty formułowane przez opinię międzynarodową –powiedział.

Wszystko jest w porządku – ocenił z kolei Jacek Protasiewicz z Unii Europejskich Demokratów.

– Nie widzę nic niestosownego w tej dacie. Ja wiem, z czym ona się kojarzy w Polsce – wskazał Protasiewicz.

Problem polega jednak na tym, jak tę datę będą odczytywać w Europie? Czy nie zostanie postawiony znak równości pomiędzy obecnymi rządami a stanem wojennym. Dlatego pojawiła się inicjatywa ze strony europosłów, aby w Parlamencie Europejskim przenieść debatę na inny termin.

Zdaniem profesora Wojciecha Polaka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu,  fakt, że rocznica stanu wojennego dzieli Polaków, wywołuje smutek i wstyd.

– Najsmutniejsze jest to, że tego typu działania Parlamentu Europejskiego i tych polityków Parlamentu, którzy w sprawach Polski zresztą orientują się nieszczególnie, jest wynikiem swoistych donosów opozycji, która swoje rozmaite kompleksy i pretensje do obozu rządzącego wyciąga na zewnątrz – podkreślił prof. Wojciech Polak.

Pod listem KOD-u, który wzywa do obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec obecnemu rządowi, podpisali się nie tylko politycy opozycji czy byli funkcjonariusze komunistycznego reżimu. To m.in. samorządowcy: prezydenci miast Poznania i Sopotu. Zdaniem ministra Błaszczaka, to nawoływanie do przestępstwa.

– Co rozumieją panowie z Poznania i Sopotu? Czy rozumieją, że skoro wypowiadając posłuszeństwo to nie będą wypłacać rodzinom, które mieszkają w Poznaniu i Sopocie pieniędzy z programu „500 plus”? Tego świadczenia nie będą wypłacać? A może innych świadczeń nie będą wypłacać? – wskazał szef resortu spraw wewnętrznych.

Jak daleko posuną się przeciwnicy obecnego rządu? Czy dojdzie fizycznej agresji? Minister Mariusz Błaszczak ujawnił dziś, że sprawą Mirosława Mrozewskiego, który jest zaangażowany w pracę KOD-u, zajęła się prokuratura, po tym jak zamieścił on na facebooku groźny wpis.

„Tego już za wiele, dość tych upokorzeń. Ingerencja pisiorów w wypracowane emerytury za czasów PRL stawia mnie oraz moich kolegów pod ścianą. Jestem po rozmowach z kolegami po fachu, którzy nie zdali broni służbowej i może być wkrótce gorąco. Obym się mylił, ale ktoś z nas w końcu pęknie” – napisał Mirosław Mrozewski.

Zatem Polacy po raz kolejny będą musieli zdać egzamin ze społecznej rozwagi, aby nie dać się wciągnąć w różnego typu prowokacje. Dlatego w tych dniach najistotniejsze  jest, aby przede wszystkich pochylić się nad pamięcią ofiar stanu wojennego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj