fot. PAP/EPA

J. Saryusz-Wolski do Timmermansa: Wobec realnych problemów pan milczy, a wytacza działa wobec Polski

Wobec realnych problemów korupcji, naruszeń rządów prawa na Malcie, pan milczy, a nie ma pan zahamowań, żeby wytoczyć działa kłamliwych oskarżeń wobec Polski – napisał w środowym liście do wiceszefa KE Fransa Timmermansa, europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

List Jacka Saryusz-Wolskiego – europosła i byłego kandydata rządu Beaty Szydło na szefa Rady Europejskiej ma związek ze środową decyzją Komisji Europejskiej o uruchomieniu art. 7 traktatu UE wobec Polski. KE dała jednocześnie Warszawie trzy miesiące na wprowadzenie rekomendacji w sprawie praworządności. Wiceszef KE Frans Timmermans, uzasadniając postanowienie Komisji, mówił m.in, że niezależność wymiaru sprawiedliwości w Polsce staje pod znakiem zapytania.

Jacek Saryusz-Wolski zarzuca Hansowi Timmermansowi w swym liście, że „milczy i nie uruchamia procedury” wobec „realnych problemów korupcji, naruszeń rządów prawa na Malcie”.

„Czy dlatego, że jest to rząd pańskiej rodziny politycznej, socjalistów?” – pyta polityk.

„Nie miał Pan takich zahamowań, by wytoczyć działa kłamliwych oskarżeń wobec Polski, przepisując słowo w słowo, >>copy-paste<<, fałszywe zarzuty polskiej totalnej opozycji, broniącej patologii minionych rządów i pozostałości po komunizmie” – dodaje Jacek Saryusz-Wolski, zwracając się do unijnego komisarza.

„Nazywam to >>paradoksem Timmermansa<<. Po pierwsze, milczeć w sprawie korupcji w łonie własnej, socjalistycznej rodziny. Po drugie, atakować tych, którzy mając demokratyczny mandat, naprawdę korupcję zwalczają, reformując chory, obarczony patologiami system sądowy w Polsce, niezreformowany od czasów komunizmu, niezlustrowany, obciążany powiązaniami z >>ośmiornicą warszawską<<, po trzecie, stawać po stronie tych, którzy chcą chronić i konserwować patologie polskiego sądownictwa” – napisał Saryusz-Wolski.

Według niego, „to zaiste odwrócona hierarchia wartości”.

„To głębokie niezrozumienie, że w Polsce dokonuje się sanacja chorego państwa i wymiaru sprawiedliwości. To dokończenie nieskończonej rewolucji Solidarności, spóźnione o 25 lat, a nie naruszenie zasad demokracji i rządów prawa” – przekonuje europoseł.

Art.7 unijnego traktatu mówi o tym, że na uzasadniony wniosek jednej trzeciej państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej Rada UE może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. Decyzja w tej sprawie, która jest podejmowana przez kraje większością czterech piątych, nie wiąże się jeszcze z sankcjami, ale jest krokiem na drodze do nich. Same sankcje są mało prawdopodobne, bo wymagają jednomyślności, ale już uruchomienie art. 7 jest bezprecedensowym krokiem w historii UE.

Jacek Saruysz-Wolski został w 2014 r. po raz trzeci wybrany z listy PO do Parlamentu Europejskiego. 4 marca 2017 r. MSZ zgłosiło jego kandydaturę na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, jako konkurenta dla ubiegającego się o reelekcję Donalda Tuska. Jeszcze tego samego dnia europoseł został usunięty z Platformy Obywatelskiej; utracił też stanowisko wiceprzewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej. Przestał być także członkiem frakcji EPL w europarlamencie.

PAP/RIRM

drukuj