fot. https://twitter.com/JSaryuszWolski

[TYLKO U NAS] J. Saryusz-Wolski ws. Turowa: TSUE nie może „strzelać z armaty do muchy”

Po pierwsze Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie ma prawa łamać własnych procedur, a po drugie nie może „strzelać z armaty do muchy”. To jest niesłychane, historycznie bezprecedensowe rozstrzygnięcie – w taki sposób w programie „Z Parlamentu Europejskiego” na antenie TV Trwam Jacek Saryusz-Wolski, poseł do Parlamentu Europejskiego i b. minister ds. europejskich, skomentował decyzję TSUE ws. kopalni Turów.

Czechy, które są razem z Polską w Grupie Wyszehradzkiej, wystosowały do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wniosek ws. Kopalni Węgla Brunatnego Turów.

– To jest bardzo niefortunne, łagodnie mówiąc, a tak naprawdę skandaliczne, że dwa bliskie sobie kraje, kraje wyszehradzkie i sąsiedzi, spotykają się w sądzie. Sądzę, że mamy prawo mieć to za złe Pradze – powiedział eurodeputowany.

Polityk zwrócił uwagę, że nie wyklucza tego, iż Czesi są tylko wykonawcą woli kogoś innego albo że jest to wewnętrzna czeska gra polityczna.

– Wiemy, że kancelaria prawna, która obsługuje stronę czeską jest kancelarią niemiecką. Wiemy, że ten ruch jest popierany przez ministra ochrony środowiska Landu Saksonia i przez premiera Landu Meklemburgia-Pomorze Przednie – wskazał europoseł.

Dodał, że w niewielkiej odległości od granicy znajdują się 4 czeskie i 6 niemieckich kopalni węgla brunatnego, wszystkie większe od Turowa.

Warto w tej kwestii także zwrócić uwagę na naruszenia prawa traktatowego.

– Są dwa naruszenia po stronie TSUE. Pierwsze jest proceduralne. Skoro już rzecz się niefortunnie znalazła w rękach TSUE, nastąpiło oddalenie polskiego odwołania przez tę samą osobę – wiceprezes Rosario Silvę de Lapuerta – która wydała postanowienie. Zatem była sędzią we własnej sprawie. Polskie odwołanie było skierowane do Wielkiej Izby TSUE, czyli Trybunału Sprawiedliwości in pleno. Zgodnie z ogólnymi zasadami powinna to rozpatrywać Wielka Izba, a nie ona jednoosobowo – mówił europarlamentarzysta.

Drugim z zastrzeżeń jest fakt, że TSUE wystosował naprawdę drakońskie rozstrzygnięcie, jakim jest nałożenie na Polskę dziennej kary 500 tys. euro za każdy następny dzień funkcjonowania kopalni.

 – Art. 192 ust. 2C w związku z art. 194 – to są dwa artykuły Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej o energii i o środowisku – mówi o tym, że decyzje dotyczące znaczących źródeł energii rozstrzygane są przez Radę Unii Europejskiej w trybie jednomyślnym. To jest zdecydowanie znaczące źródło energii, to jest 7 proc. polskiej energii i to jest 3,2 mln gospodarstw domowych – wskazał b. minister.

Rozstrzyganie w tej sprawie nie jest zatem kompetencją TSUE.

Decyzja TSUE jest, jak podkreślał Jacek Saryusz-Wolski, skandaliczna, nieproporcjonalna, a do tego narusza procedury TSUE oraz dwóch artykułów Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej i jednego artykułu Traktatu o Unii Europejskiej (art. 2 mówiącego o zasadach subsydiarności i proporcjonalności).

Eurodeputowany zaznaczył, że problem środowiskowy powinien być rozstrzygnięty przez same kraje, zaś naruszenie przez TSUE kompetencji Rady Unii Europejskiej Polska powinna wnieść na poziom Rady.

Wskazał też, że problem leży nie na linii Warszawa-Praga, ale na linii Warszawa-Bruksela.

– Czechy akurat dały dobry pretekst i powód, żeby zaatakować. TSUE nie po raz pierwszy gwałci traktaty, nie po raz pierwszy podejmuje motywowane politycznie decyzje. Pani Rosario Silva de Lapuerta długą historię rozstrzygnięć negatywnych, a w każdym razie na pewno wątpliwych prawnie, wobec Polski, poczynając od rozstrzygnięcia dotyczącego Polaka skazanego na więzienie i jego ekstradycji z Irlandii. Potem były kolejne sprawy. Ona ma monopol na gnębienie Polski i jeżeli ona to robi, a robi w sposób tak drastyczny przed odejściem z TSUE za parę dni, bo już 6 października, to znaczy, że ma silne wsparcie polityczne – mówił europoseł.

Podkreślił, że bezpieczeństwo energetyczne podlega pod konstytucyjny zapis o zapewnieniu bezpieczeństwa obywatelom przez polski rząd.

– Nikt nie zwolni ani nie może zwolnić polskiego rządu z odpowiedzialności za dbanie o bezpieczeństwo – również bezpieczeństwo energetyczne – obywateli Polski – zwrócił uwagę b. minister ds. europejskich.

Jeszcze raz zaznaczył, że decyzja TSUE jest niezgodna z procedurami i nieproporcjonalna do wagi sprawy.

– TSUE nie ma prawa łamać własnych procedur, a po drugie nie może „strzelać z armaty do muchy”. To jest niesłychane, historycznie bezprecedensowe rozstrzygnięcie. Wyobraźmy sobie, że elektrownia atomowa na granicy między Francją a Belgią czy Francja a Niemcami ma złe oddziaływanie środowiskowe zdaniem tych, którzy mieszkają po drugiej stronie granicy, a jest taki konflikt. I co, TSUE każe zamknąć elektrownię atomową? Jeżeli się nagle zamyka elektrownię atomową, to z tego się robi Fukushima. Kiedyś w takiej sytuacji TSUE powiedział: „nie, to jest zbyt poważna sprawa, żebyśmy tego dotykali”. Zamknięcie kopalni, która dostarcza 7 proc. energii Polsce jest równie poważną sprawą – mówił Jacek Saryusz-Wolski.

radiomaryja.pl

drukuj