fot. PAP/EPA

Instytucje unijne opóźniają zatwierdzenie Krajowych Planów Odbudowy Polski i Węgier

Parlament Europejski debatował na temat Krajowych Planów Odbudowy. Komisja Europejska celowo opóźnia zatwierdzenie polskiego i węgierskiego planu. Wielu posłów zarzucało Komisji Europejskiej stosowanie wobec Warszawy i Budapesztu finansowego szantażu. Opóźnienie może oznaczać, że nasz kraj straci prawo do 13-procentowej zaliczki, czyli wcześniejszej wypłaty blisko 5 mld euro.

Krajowy Plan Odbudowy jest podstawą do sięgnięcia przez kraje unijne po środki z Funduszu Odbudowy na wzmocnienie swoich gospodarek po pandemii koronawirusa. Polska ma mieć do dyspozycji około 58 mld euro. W tej sprawie odbyła się debata w PE. Unijny komisarz ds. gospodarczych i finansowych, Paolo Gentiloni, zarzucił Polsce i Węgrom łamanie unijnych traktatów.

– Komisja ma za swój cel utrzymanie praworządności. UE musi być miejscem, gdzie każdy jest rozliczany, a korupcja jest czymś, z czym walczymy, gdzie interes UE jest chroniony – mówił Paolo Gentiloni.

Nie wszyscy jednak unijni parlamentarzyści popierają takie działanie Komisji Europejskiej.

– Polsce i Węgrom zarzuca się niedostatki w systemie sadownictwa czy w systemie mediów. Niemcy służą tu jako wzorzec, choć nie do końca tym wzorcem są. Czas na to, aby Berlin się powściągnął, żeby zakończyć podwójną moralność w Unii – podkreślił Gunnar Beck, niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego.

To łamanie podstaw solidarności unijnej – zaznaczył Bogdan Rzońca, poseł do PE.

– Komisja bez podstaw prawnych łamie wszelkie zasady solidarności europejskiej i to po tragedii COVID-19. Fundusze mają trafiać do przedsiębiorców, samorządów, do chorych ludzi. Wy wstrzymujecie obudowę i proces uzdrowienia gospodarki – zwrócił uwagę europoseł Bogdan Rzońca.

Dlatego też takie działanie KE należałoby zaskarżyć do TSUE – powiedział Jacek Saryusz-Wolski, poseł do PE.

– Za wstrzymywanie i blokowanie Funduszu Odbudowy zarówno dla regionów, jak i całej Polski, należy zaskarżyć KE do TSUE – wskazał europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

Takie scenariusz jest prawdopodobny i może warto byłoby go zrealizować – powiedział dr Piotr Gawryszczak, politolog.

– Od pewnego czasu jesteśmy przyparci do muru, może nawet bardziej niż Węgrzy. Nie mamy się dokąd cofać. Może jest jeszcze możliwość gry pieniędzmi, czyli składką do UE – mówił dr Piotr Gawryszczak.

Jednak – jak zaznaczył Adam Glapiński, prezes NBP – Polska i bez Funduszu Odbudowy jest w stanie sobie poradzić.

– Bez środków unijnych, którymi nas się teraz szantażuje, jesteśmy w stanie zapewnić sobie dynamiczny rozwój. Tym bardziej że duża część środków to pożyczka. Sami możemy brać pożyczki, jakie chcemy – przekonywał Adam Glapiński.

Dr Wojciech Piontek, ekonomista, podkreślił, że Polska przez pandemię koronowirusa już zaciągnęła spore zobowiązanie, jednak wciąż jest zdolna do kolejnej pożyczki.

– Polska jest w stanie zaciągnąć zadłużenie o wartości 240 mld złotych. Jako dowód tego jest rosnące PKB i fakt, że w ciągu tzw. pandemii zadłużyliśmy się na 400 mld złotych. To jest przyrost w stosunku do końca 2019 r. o blisko 40 procent wyliczył dr Wojciech Piontek.

Komisja Europejska zatwierdziła dotychczas 22 spośród 25 złożonych Krajowych Planów Odbudowy. Na akceptację czeka jeszcze Polska, Węgry i Szwecja. Bułgaria i Holandia nie przedstawiły swoich planów i nie zwróciły się do KE o wypłatę środków z Funduszu Odbudowy i Odporności.

TV Trwam News

drukuj