fot. P. Tracz/KPRM

W. Bańka: Pod względem infrastruktury sportowej jako stolica jesteśmy zacofani

„Polski sport wymaga reformy” – podkreślił minister sportu i turystyki Witold Bańka. Jak zapowiedział w rozmowie z portalem Radia Maryja, kilka dni po igrzyskach resort przedstawi propozycje zmian, niezbędne dla poprawienia kondycji polskiego sportu. „Musimy zdecydować się na to, aby wyznaczyć grupę tych dyscyplin, które w naszej ocenie przyniosą medale” – dodał.


Nasi olimpijczycy – udanymi występami w ostatnim tygodniu – sprawili, że w Polsce coraz mniej mówi się o aferze z udziałem braci Zielińskich. Bezwzględną walkę z dopingiem nie raz zapowiadał minister Witold Bańka. W rozmowie z portalem Radia Maryja wskazywał, że resort pracuje nad wdrożeniem zupełnie nowej ustawy antydopingowej.

W myśl projektu, powołana ma zostać Polska Agencja Antydopingowa. Ustawa będzie dostosowana do przepisów Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).

Chodzi o to, żebyśmy wzmocnili kontrole, żebyśmy wzmocnili status kontrolerów, czyli osób, które kontrolują zawodników, przyznając im status funkcjonariuszy publicznych. Ważne jest, abyśmy zwiększyli zdecydowanie ilość tzw. próbek, tj. liczby zawodników, którzy będą kontrolowani. W ostatnich dniach weszła w życie zmiana ustawy o sporcie, która dostosowała nasze przepisy do przepisów Światowej Agencji Antydopingowej. Niestety, dwa lata temu zostały wdrożone przez poprzedników zmiany w ustawie o sporcie, które były niezgodne z przepisami WADY – tłumaczył szef resortu sportu.

Jak dodał, polskiemu laboratorium antydopingowemu groziło odebranie licencji. Wprowadzona zmiana zakłada, że decyzje o wykluczeniu za doping będą w gestii Komisji ds. Zwalczania Dopingu, a nie – jak to miało miejsce do tej pory – w gestii związków sportowych.

To była ta niezgodność, której WADA nie akceptowała. […] Teraz pracujemy nad zupełnie nową ustawą, chcemy także wdrożyć pewne rozwiązania, które chciałbym ogłosić po zakończeniu igrzysk olimpijskich. To będą rozwiązania – tak myślę – stosunkowo rewolucyjne, jeśli chodzi o walkę z dopingiem – zapowiedział Witold Bańka.

Po aferze z udziałem braci Zielińskich wciąż trwa kontrola w Polskim Związku Podnoszenia Ciężarów. Minister sportu podkreślił, że nie jest w tej kwestii zwolennikiem pochopnych decyzji. Wszelkie rozporządzenia zapadną po kontroli – wskazał.

Bardzo poważnie zastanawiamy się nad, jeśli nie wycofaniem, to znacznym ograniczeniem finansowania sportu wyczynowego w kategorii seniorskiej. To nie może być oczywiście kosztem dzieci i młodzieży, natomiast tej grupy kadry seniorów. Środki z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej, które idą na sport dzieci i młodzieży, nie będą wycofane – mówił.

W związku z dopingiem braci Zielińskich, pod adresem polskiego laboratorium antydopingowego pojawiło się wiele zarzutów. Minister sportu zauważył, że resort nie może ingerować w pracę laboratorium. Wszelka próba przyspieszenia procesu badania próbek pociągnęłaby za sobą kontrolę ze strony Światowej Agencji Antydopingowej – dodał.

Tego rodzaju ingerencja miała miejsce w przypadku Rosji. W przypadku jakiejkolwiek ingerencji ze strony resortu, natychmiast pojawiałaby się kontrola ze strony Światowej Agencji Antydopingowej i wykluczenie nas, odebranie nam akredytacji, a tym samym skandal międzynarodowy. Laboratorium antydopingowe jest jednostką zupełnie niezależną. Nie mamy jakiegokolwiek wpływu merytorycznego na jego działanie – zaznaczył Witold Bańka.

Tłumaczył, że podnoszenie ciężarów, nie tylko w przypadku Polski, jest mocno przeżarte dopingiem. Dużo – w jego ocenie – będzie zależało od samego środowiska PZPC, od tego, jakie podejmie działania i czy będzie w stanie się oczyścić.

Minister zapowiedział, że kilka dni po igrzyskach będzie chciał ogłosić niezbędne propozycje zmian w polskim sporcie. Wzorem w tej dziedzinie mają być dla nas Brytyjczycy czy Węgrzy.

Uważam, że jesteśmy pięknym i dumnym krajem, który ma naprawdę ogromny potencjał sportowy. Musimy się zdecydować na taki kierunek, który choćby po roku 1996 – po klęsce w Atlancie – wyznaczyli Brytyjczycy. Wtedy zdobyli 15 medali, w tym tylko jeden złoty. Powołali GB Team. To była pewna synergia rozwiązań infrastrukturalnych, szkoleniowych, inwestycyjnych. Wybrali grupę kilkunastu dyscyplin sportu i bardzo mocno zainwestowali w te sporty. Cztery lata później mieli już 28 medali, w tym 11 złotych, a w Londynie 65 krążków, więc był to gigantyczny skok w rozwoju brytyjskiego sportu. Podobny model stosują również Węgrzy – podkreślił szef resortu sportu.

Jak dodał, musimy zdecydować się na to, aby wyznaczyć grupę dyscyplin, które – w naszej ocenie – przyniosą medale, mające nie tylko potencjał, ale i piękną tradycję.

Niech to będzie synergia rozwiązań i środków z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej, środków z budżetu państwa, a także środków ze spółek Skarbu Państwa – zaznaczył.

Minister odniósł się także do problemu braku odpowiedniej infrastruktury sportowej w naszym kraju. Spore oczekiwania wiąże ze stolicą – Warszawą, która – choć ma ok. 2,6 mld zł na inwestycje w mieście – jako jedna z niewielu europejskich stolic – wciąż nie posiada stadionu lekkoatletycznego z prawdziwego zdarzenia.

Ministerstwo Sportu i Turystyki na dofinansowanie inwestycji sportowych w całej Polsce ma budżet ok. 455 mln złotych. W tym dofinansowujemy hale, boiska, stadiony, baseny w całej Polsce. Ogromna liczba beneficjentów, więc mamy budżet naprawdę kilkukrotnie mniejszy od Warszawy. […] Warszawę stać na to, aby zbudować stadion lekkoatletyczny własnymi środkami, halę sportową, także własnymi środkami, bo te liczby nie kłamią, budżet jest zdecydowanie większy. Niestety, pod względem infrastruktury sportowej jako stolica jesteśmy zacofani. Jesteśmy daleko w tyle – akcentował Witold Bańka.

W ocenie ministra władze Warszawy dość nieprzychylnym okiem patrzą na rozwój infrastruktury sportowej. To się musi zmienić – podkreślił.

Na igrzyskach olimpijskich w Rio Polacy zdobyli do tej pory 11 medali. To ich najlepszy wynik od igrzysk w Sydney, kiedy na podium stawali 14-krotnie.

Sport.RIRM

drukuj