fot. PAP/Leszek Szymański

W Warszawie upamiętniono 100. rocznicę Bitwy Niemeńskiej

Bitwa Niemeńska, choć ukryta w cieniu Bitwy Warszawskiej, jest jedną z najważniejszych w dziejach oręża polskiego – napisał premier Mateusz Morawiecki do uczestników obchodów 100. rocznicy bitwy, organizowanych dzisiaj w Warszawie.

Uroczystość na placu Piłsudskiego w Warszawie, którą organizował Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, rozpoczęła się od odegrania hymnu państwowego i zmiany posterunku honorowego przed Grobem Nieznanego Żołnierza.

„100 lat temu w wielkiej Bitwie nad Niemnem odparliśmy bolszewicką nawałę. Ta batalia, choć ukryta w cieniu Bitwy Warszawskiej, jest jedną z najważniejszych w dziejach oręża polskiego. Dzisiaj na placu marszałka Józefa Piłsudskiego oddajemy cześć naszym zwycięskim żołnierzom” – napisał premier Mateusz Morawiecki.

Wskazał, że „rozbicie sił bolszewickich było polskim triumfem o światowym wymiarze, pierwszym od czasu odsieczy wiedeńskiej, ale po Warszawie wciąż ważyły się losy wojny i o wszystkim przesądziła Bitwa nad Niemnem”.

Przypomniał, że w Bitwie Niemeńskiej i późniejszym pościgu wojsk polskich Sowieci ponieśli dotkliwe straty.

„Bolszewicki Front Zachodni Michaiła Tuchaczewskiego przestał istnieć, podobnie jak plany przeniesienia rewolucji komunistycznej na Zachód” – przypomniał.

Podkreślił, że „losy Europy decydowały się nie tylko pod Warszawą, ale także nad Niemnem”.

„My obywatele wolnej i suwerennej Polski chylimy dzisiaj czoła przed odwagą i walecznością naszych przodków. Chwała bohaterom” – napisał premier Mateusz Morawiecki.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek w liście skierowanym do uczestników uroczystości oceniła, że Bitwa Warszawska i Bitwa Niemeńska, które „weszły na trwałe do panteonu najsławniejszych i decydujących bitew w historii świata, odgrywają rolę szczególną”.

„W 1920 roku zapisano bowiem jedną z najpiękniejszych kart naszych narodowych dziejów – powstrzymano, zmuszono do odwrotu kroczące ku naszej stolicy wojska bolszewickie. Wielkie zwycięstwo odniesione w Bitwie Warszawskiej zostało umocnione w Bitwie nad Niemnem, która choć pozostaje w cieniu Cudu nad Wisłą, była wyjątkowo ważnym epizodem w heroicznych zmaganiach o zachowanie niezawisłości państwa. To zwycięskie starcie ostatecznie zabezpieczyło byt niepodległej ojczyzny” – wskazała marszałek Elżbieta Witek.

Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk zaznaczył, że Bitwa Warszawska nie rozstrzygnęła ostatecznie losów wojny 1920 roku.

„Polski żołnierz zapatrzony w słowa Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego pamiętał, iż zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska. Armia Czerwona bowiem po szoku, jaki przeżyła w połowie sierpnia 1920 roku, próbowała odtworzyć swoją zdolność bojową i należało nie spoczywać na laurach, tylko zadać jej decydujący cios, tym ciosem, który przesądził o losach wojny polsko-bolszewickiej, który robił w proch i pył nawałę bolszewicką, była Bitwa Niemeńska, której setną rocznicę obchodzimy w tych dniach” – podkreślił Jan Józef Kasprzyk.

Na placu Piłsudskiego odmówiono modlitwę za dusze poległych żołnierzy, odczytano Apel Pamięci, po którym oddano salwę honorową. Na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza złożono także wieńce.

Po zakończeniu uroczystości minister Kasprzyk złożył także wieniec przed pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Sto lat temu, w dniach 20-26 września 1920 r., polscy żołnierze stoczyli ostatnią w dotychczasowych dziejach Polski bitwę przesądzającą nie tylko o losach wojny, ale i dalszym istnieniu niezawisłego państwa. Zwycięstwo na przedpolach Warszawy w sierpniu 1920 r. nie przesądzało ostatecznie o wyniku starcia z bolszewicką Rosją. W sztabach obu stron zaczynały się przygotowania do kolejnej walnej batalii.

W tym samym czasie na północy frontu sytuacja stawała się coraz bardziej niebezpieczna dla wojsk polskich. Celem Tuchaczewskiego wciąż pozostawało zajęcie Warszawy. W dowodzonych przez niego dywizjach na początku września znajdowało się prawie 114 tysięcy żołnierzy i oficerów, niemal dokładnie tyle samo co miesiąc wcześniej, przed ofensywą nad Wisłą.

Plan bitwy nad Niemnem miał również ogromne znaczenie polityczne. Zwycięska ofensywa przyniosłaby wyzwolenie wielkich obszarów zamieszkanych w większości przez Polaków. Fakt ten miałby ogromne znaczenie dla negocjacji pokojowych. Piłsudski i rząd zauważali również, że coraz bardziej zmęczone ofensywą społeczeństwo może zażądać niebawem zawarcia pokoju nawet na niekorzystnych dla Polski warunkach. Zakończenie wojny jesienią 1920 r. oznaczałoby, że w ewentualnych negocjacjach Polska będzie występować z pozycji siły.

19 września Piłsudski wydał rozkaz do dowódców i szefów sztabów armii określający główne cele bitwy. Następnego dnia, gdy oddziały dowodzone przez gen. Rydza-Śmigłego zaatakowały bolszewików, wydawało się, że udało się je zupełnie zaskoczyć, ponieważ rozpoczęły odwrót w kierunku Grodna. Tuchaczewski uznał, że miasto to jest głównym celem polskiej ofensywy i wydał rozkaz ściągnięcia w tę okolicę wszystkich rezerw swojej armii oraz rozpoczęcia kontrataków. 21 września wszystkie ataki sowieckie zostały odparte po bardzo zaciętych walkach, gdy miejscowości w okolicach Grodna kilkukrotnie przechodziły z rąk do rąk.

Następnego dnia rozpoczęła się główna faza operacji. Ukryta w lasach Suwalszczyzny grupa uderzeniowa wkroczyła na terytorium Litwy. Polacy przygotowywali się do ataku na sowieckie lewe skrzydło. Już następnego dnia oddziały te zaatakowały zaskoczone armie Tuchaczewskiego do tego momentu przekonanego, że Polacy zamierzają atakować bronione przez niego za wszelką cenę Grodno. Mimo że polskie oddziały odcinały Sowietom kolejne drogi odwrotu, to bitwa pozostawała nierozstrzygnięta aż do wieczora 25 września. Dopiero tego dnia sukcesy żołnierzy gen. Stefana Dąb-Biernackiego pod Lidą zadecydowały o powodzeniu całego planu. W tym samym czasie Polacy przeszli do ofensywy na południu. Następnego dnia zagrożony zupełnym okrążeniem Tuchaczewski wydał rozkaz odwrotu. Uratowało to jego Front Zachodni przed całkowitą zagładą. W ostatniej fazie bitwy wyczerpane walkami oddziały polskie ruszyły w pogoń za rozbitymi bolszewikami.

PAP

drukuj