fot. twitter.com

Będą podwyżki dla polityków

Będą podwyżki dla najwyższych urzędników w państwie oraz dla posłów i senatorów. Wynagrodzenie otrzyma też Pierwsza Dama. Ustawę przyjął już Sejm. W poniedziałek zacznie ją rozpatrywać Senat.

Najwyżsi urzędnicy w państwie oraz parlamentarzyści od wielu lat nie mieli podwyżek. Były za to obniżki. Ostatnia w 2018 roku, kiedy to wynagrodzenia zmniejszono po tym, jak opozycja zarzuciła rządowi wypłatę nagród dla ministrów.

– Jednak od dwudziestu paru lat wynagrodzenia, kiedy były wprowadzane, były 7-krotnością przeciętnego wynagrodzenia. Dzisiaj nie są to nawet dwie przeciętne pensje – wskazał poseł PiS Marek Suski.

Obecnie podstawowa miesięczna pensja prezydenta to 12 600 zł brutto, premiera – 11 tys. zł, ministrów – 10 100 zł, a wiceministrów – 8 tys. zł, Wynagrodzenie marszałków Sejmu i Senatu to 14 600 zł, a posłów i senatorów – 8 tys. zł. Podwyżki będą zróżnicowane. Najwyższą, bo 113-procentową, otrzymają wiceministrowie. Wynagrodzenie prezydenta wzrośnie o 106 procent, a premiera o 100 procent. 78-procentową podwyżkę otrzymają ministrowie. Mniejszy wzrost wynagrodzeń będzie w parlamencie. Wynagrodzenia marszałków zwiększą się o 51 procent, a posłów i senatorów o 58.

– Ten wniosek spełnia oczekiwanie, aby państwo było skromne, ale jednak, żeby wynagrodzenia były w miarę odnoszące się do tego, co dzieje się na rynku – tłumaczył Marek Suski.

Wynagrodzenie otrzyma też Pierwsza Dama. Do tej pory żony prezydentów nie otrzymywały za swoją pracę ani złotówki. Teraz Pierwsza Dama za reprezentowanie Polski będzie otrzymywać pensję wynoszącą 18 tys. zł brutto.

– Jeśli chodzi o 5 lat, w przypadku Agaty Kornhauser-Dudy 10 lat, bez okresu zarobkowego i składkowego, to niewątpliwie odbija się niekorzystnie na systemie emerytalno-rentowym – argumentował poseł PiS Jan Mosiński.

Temat podwyżek dla polityków przez całe lata był tematem niewygodnym. Tak też jest i teraz. W debacie sejmowej poza posłami Prawa i Sprawiedliwości stanowiska w sprawie nie zajęła Koalicja Obywatelska, Lewica ani PSL.

Konfederacja skrytykowała wprowadzenie podwyżek między innymi z powodu kryzysu pandemicznego, ale nie tylko.

– Ważnych rzeczy tutaj brakuje – brakuje podwyżki na biura poselskie, co jest ważniejsze i pilniejsze niż podwyżki dla posłów – powiedział Jaromir Sośnierz, poseł Konfederacji.

Dotychczasowe wynagrodzenia dla najwyższych urzędników w państwie były często niższe niż urzędników samorządowych. Prezydent Warszawy zarabia 12,5 tys. zł miesięcznie, ale jego zastępcy – Michał Olszewski otrzymuje 26 tys. zł, a Renata Kaznowska 27. Więcej niż premier Polski zarabia też prezydent Poznania – Jacek Jaśkowiak otrzymuje 12 tys. zł miesięcznie. Ustawa podnosi także subwencje dla partii politycznych. Rozwiązanie to krytykuje poseł Konfederacji Krzysztof Bosak

– Nie jest też uzasadnione z pewnością w czasie kryzysu robienie podwyżki subwencji dla partii politycznych. To jest rzecz, która właściwie nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia – ocenił Krzysztof Bosak.

Sejm przyjął ustawę w ekspresowym tempie. Za ustawą było: 226 posłów PiS, 100 Koalicji Obywatelskiej, 39 Lewicy, 20 PSL-Kukiz’15 i jeden niezrzeszony. Przeciw było całe koło Konfederacji.

TV Trwam News

drukuj