fot. PAP/Jacek Turczyk

Prezydent zdecyduje w sprawie nowej ordynacji do Parlamentu Europejskiego

Jeszcze dziś prezydent podejmie decyzję w sprawie nowej ordynacji do Parlamentu Europejskiego. Jak poinformował rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński o godz. 12.30 Andrzej Duda wygłosi oświadczenie w tej sprawie. Wcześniej – na łamach mediów – wielokrotnie krytykował rozwiązania proponowane przez Prawo i Sprawiedliwość.

Ostra krytyka pod adresem nowej ordynacji może oznaczać tylko jedno.

– Prezydent najprawdopodobniej zawetuje ustawę, czyli nie podpisze ustawy o ordynacji do Parlamentu Europejskiego – wskazuje politolog dr Grzegorz Piątkowski.

Andrzej Duda przekonuje, że nowa ordynacja uderza w małe ugrupowania i ich wyborców. Efektywny próg wyborczy – jak wskazuje prezydent – wzrasta nawet do 16,5 proc.

– Nie widzę rzeczywiście uzasadnienia dlatego, żeby miało dojść do aż tak istotnego ograniczenia, że de facto tylko dwa ugrupowania istniejące dzisiaj na polskiej scenie politycznej będą mogły powiedzieć: to my swoich posłów w Parlamencie Europejskim będziemy mieli na pewno – akcentuje prezydent RP.

– Stworzenie takiego faktycznego progu wyborczego do Parlamentu Europejskiego właściwie spowodowałoby system dwupartyjny, ewentualnie z niewielkimi dodatkami poszczególnych, mniejszych partii – podkreśla dr Grzegorz Piątkowski.

Ostatnią deską ratunku dla małych ugrupowań byłoby budowanie koalicji. To jednak koalicja wymuszona, która w obliczu dużego poparcia dla PiS-u i PO może nie gwarantować mandatu.

– Okazuje się, że wtedy jest ogromna część polskiego społeczeństwa, która nie może w zasadzie skutecznie dokonać wyboru. Z góry wiadomo, że partie, które nie mają takiego poparcia, a jest ich większość, nie dostaną się do Parlamentu Europejskiego samodzielnie – akcentuje Andrzej Duda.

Nowa ordynacja może wzbudzić też wątpliwości unijnych instytucji, a to kolejny argument, po który w tej sprawie sięga prezydent. W grę wchodzą też kalkulacje polityczne, bo – jak mówi dr Grzegorz Piątkowski – pewne rzeczy opłaca się zawetować.

– Prezydent na pewno daje sygnał z kolei do tej centrowej części społeczeństwa, że jest niezależny i może właśnie w tym modelu udać mu się pozyskać głosy centrowej części społeczeństwa po to, żeby mógł wygrać z kandydatem opozycji za kilka lat – podkreśla politolog.

Decyzja musi zapaść dzisiaj. Jeszcze w tym tygodniu prezydent udaje się bowiem w podróż do Australii i Nowej Zelandii.

TV Trwam News/RIRM

drukuj