Wpisy

[Jestem w Kościele] Wrócić na tory liturgicznego pojednania

Lada dzień, 16 lipca, miną 4 lata od publikacji jednego z najgłośniejszych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych dokumentów Papieża Franciszka – motu proprio „Traditionis custodes”, które radykalnie ograniczyło możliwość sprawowania tzw. Mszy Św. trydenckiej. Tych kilka lat to dobry moment, aby przyjrzeć się owocom tej decyzji, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie doniesienia medialne o tym, że w ankiecie poświęconej ocenie poprzednich rozwiązań w tej sprawie autorstwa Benedykta XVI, większość biskupów z całego świata stwierdziła, iż wprowadzenie zmian spowoduje więcej szkody niż pożytku. I niestety się nie mylili.

[Jestem w Kościele] Adoracja, głupcze!

Adoracja Najświętszego Sakramentu receptą na powołania kapłańskie. Taki wniosek płynie zza oceanu, gdzie zaobserwowano ścisły związek między nowymi powołaniami do kapłaństwa a adoracją eucharystyczną wśród młodych ludzi. Badania przeprowadzone w USA pokazują, że aż 78 procent tegorocznych kandydatów do święceń przed wstąpieniem do seminarium regularnie spędzało czas przed Najświętszym Sakramentem. To kolejny przykład na to, że nie trzeba uciekać się do nowinek (często wątpliwych) i stawać na głowie, aby przyciągnąć młodych do Kościoła. Wystarczy zdrowa, sprawdzona, tradycyjnie katolicka pobożność.

[Jestem w Kościele] Szafarze (nad)zwyczajni

Świątynia Opatrzności Bożej w Warszawie, tegoroczne Święto Dziękczynienia. Uroczysta Msza Święta pod przewodnictwem prefekta Dykasterii Spraw Kanonizacyjnej, koncelebrowana przez co najmniej kilkudziesięciu biskupów i prezbiterów. Nadchodzi moment Komunii Świętej, której udziela kilku, może kilkunastu kapłanów, a reszta siedzi. Czyżby tak mało wiernych, że to wystarczy? Skąd! Po co się przemęczać, skoro są nadzwyczajni szafarze. Przepisy liturgiczne? A kogo to obchodzi…

[Jestem w Kościele] Cywilizacja życia czy śmierci? Wybór w II turze

Na ostatniej prostej przed II turą wyborów prezydenckich środowiska skupione wokół koalicji rządzącej nie potrafią ukryć swojej wyższości i pogardy wobec prawicowej części społeczeństwa. Zresztą nie pierwszy to raz, kiedy samozwańcze „elity” intelektualne naszego kraju uzurpują sobie prawo do pouczania nas, ciemniaków i prostaków. Dzięki Bogu jednak ta taktyka już nie działa i mamy realną szansę, aby znów postawić tamę barbarzyńskiej cywilizacji śmierci. Stawka tych wyborów jest bowiem naprawdę olbrzymia i sprowadza się do pytania, czy chcemy, aby w majestacie prawa można było zabijać dzieci w 9 miesiącu ciąży zastrzykiem w serce z chlorku potasu, bez żadnego znieczulenia, tak jak to miało miejsce w oleśnickim szpitalu?

[Jestem w Kościele] Misterium, nie spektakl. Liturgiczna lekcja Papieża Leona

Nie minęły nawet dwa tygodnie pontyfikatu Papieża Leona XIV, a już z jego ust usłyszeliśmy niezwykle budującą refleksję na temat liturgii. Ojciec Święty podczas Jubileuszu Kościołów Wschodnich podkreślił, że musimy uczyć się od chrześcijańskiego Wschodu prymatu Boga i poczucia tajemnicy w liturgii. Cieszy, że Leon XIV celnie diagnozuje bolączki współczesnej liturgii i oby poszły za tym konkretne działania.

Leon XIV – budowniczy mostów

Kardynałowie i Duch Święty zrobili nam niezłą niespodziankę, gdy po „Habemus Papam” usłyszeliśmy nazwisko Prevost. Śmiało można powiedzieć, że o istnieniu tego człowieka dowiedziała się wówczas znakomita większość katolików na świecie. Znamienne jest jednak przede wszystkim to, że wieść o jego wyborze zjednoczyła w radości i wdzięczności ludzi wierzących reprezentujących różne nurty w Kościele. To dobry zwiastun misji, którą postawił sobie już na samym początku Leon XIV – misji budowania mostów. Wszakże samo łacińskie słowo Pontifex, którym tytułuje się Papieży, oznacza dosłownie budowniczego mostów.

[Jestem w Kościele] Jaki Papież?

Już w najbliższą środę rozpocznie się konklawe. Zarówno kardynałowie, jak i miliony katolików (a nawet ludzi dalekich od Kościoła) zastanawiają się, kto zostanie lub powinien zostać nowym Papieżem. Jednak żeby móc trafnie odpowiedzieć na to pytanie, poza rzecz jasna wzywaniem pomocy Ducha Świętego, potrzebna jest właściwa diagnoza aktualnej sytuacji Kościoła i rozpoznanie, z jakimi wyzwaniami przyjdzie się zmierzyć kolejnemu Następcy św. Piotra. A tych niestety nie brakuje.

[Jestem w Kościele] Jaki Kościół zostawił papież Franciszek?

Po ostatnim pożegnaniu Ojca Świętego Franciszka przyszedł czas na uczciwe i szczere podsumowanie jego pontyfikatu. Z jednej strony serwowane są nam laurki, które tylko świadczą o tym, jak blade pojęcie o ostatnich 12 latach w Kościele mają ich autorzy. Z drugiej zaś słychać głosy, które oceniają argentyńskiego Papieża jako najgorszego w historii. Obie te skrajności zafałszowują prawdziwy obraz tego skomplikowanego pontyfikatu.

[Jestem w Kościele] Czy bycie dobrym człowiekiem wystarczy do zbawienia?

Co jakiś czas można trafić na wypowiedzi twierdząco odpowiadające na postawione w tytule pytanie. Zdarza się to także (o zgrozo!) w kręgach uchodzących za katolickie. Tymczasem tzw. dobroludzizm, wedle którego nie ma znaczenia, w co człowiek wierzy, jest dziś jedną z najbardziej rozpowszechnionych herezji, a przy tym podstawowym dogmatem humanizmu, najpopularniejszej obecnie „świeckiej religii”.

[Jestem w Kościele] Tygodnik, który straszy

„30 lat Evangelium vitae. Encyklika, która straszy” – artykułem pod takim tytułem Tygodnik Powszechny „uczcił” rocznicę wydania tego dokumentu przez św. Jana Pawła II. Nietrudno się domyśleć, że encyklika dotycząca wartości życia ludzkiego nie jest, delikatnie mówiąc, jednym z ulubionych dokumentów kościelnych wspomnianego czasopisma. Mimo powszechnie znanych problemów z ortodoksją tego ponoć katolickiego tygodnika, warto wziąć na warsztat ten tekst, gdyż doskonale pokazuje on, co stoi na końcu katolicyzmu otwartego, bo z pewnością nie Chrystus i prawda Ewangelii.

[Jestem w Kościele] Łacina – domownik, który stał się niemile widzianym gościem

Niekiedy można odnieść wrażenie, że łaciną można by straszyć małe dzieci. Oczywiście nie mam tu na myśli tzw. łaciny podwórkowej, ale (wciąż!) oficjalny język Kościoła. Zwrócenie uwagi na potrzebę szerszego użycia łaciny w liturgii często kończy się przypięciem łatki zacofańca i jątrzyciela. Skąd się bierze ten irracjonalny lęk, skoro łacinę wychwalali wszyscy ostatni Papieże, a Sobór Watykański II (używany przez niektórych za pałkę do bicia „nieprawomyślnych” katolików) nakazał, aby wierni potrafili odmawiać w tym języku części stałe Mszy świętej?