fot. pixabay.com

[Jestem w Kościele] Rzymski mur przeciwko synodalizacji liturgii

Stolica Apostolska po raz kolejny hamuje zapędy Kościoła w Niemczech. Tym razem Dykasteria ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów odmówiła wydania zgody na to, aby wierni świeccy mogli wygłaszać homilię mszalną. Tego chciał przewodniczący niemieckiego Episkopatu ks. bp Heiner Wilmer. To już drugi przypadek sprzeciwu Watykanu wobec radykalnych postulatów znad Renu za pontyfikatu papieża Leona XIV po odrzuceniu sformalizowanych błogosławieństw dla par w tzw. nieregularnych sytuacjach, w tym związków homoseksualnych.

Na szczególną uwagę zasługuje uzasadnienie, które zaprezentowała Dykasteria. W liście do przewodniczącego niemieckiego Episkopatu czytamy, że w tej sprawie nie jest możliwe udzielenie dyspensy na drodze indultu od obowiązującej normy, gdyż „zarezerwowanie homilii dla kapłana lub diakona nie jest jedynie normą dyscyplinarną, ale wynika z samej natury liturgii”. W języku teologii jest to niezwykle mocne i stanowcze stwierdzenie.

Warto w tym miejscu zauważyć, że powszechną praktyką w Niemczech są liturgie słowa połączone z udzielaniem Komunii Świętej, którym nota bene często przewodniczą kobiety, a które to nierzadko zastępują niedzielną Mszę Świętą. W tym roku to zjawisko potępił jeden z nielicznych ortodoksyjnych pasterzy w Niemczech, ks. kard. Rainer Maria Woelki. Metropolita Kolonii jasno stwierdził, że to niekatolicka praktyka, której należy się stanowczo sprzeciwić, gdyż ma destrukcyjne konsekwencje dla rozumienia Eucharystii i wiary w ogóle.

Skupiając się na kwestii homilii należy wspomnieć, że także i na naszym polskim podwórku dochodzi do pewnych nadużyć. Przede wszystkim mam na myśli tzw. dyżury homiletyczne, a więc sytuację, kiedy to danego dnia Słowo Boże głosi na wszystkich Mszach jeden kapłan, który przychodzi do kościoła tylko na ten moment. Choć praktyka ta jest zakazana, to niestety dość często spotykana, a przecież także godzi w rozumienie homilii, będącej integralną częścią liturgii. Inne problemy to pomijanie kazania w niedziele i uroczystości np. pod pretekstem tego, że po Mszy ma się odbyć adoracja Najświętszego Sakramentu, czy też odczytywanie w ramach homilii różnorakich listów czy komunikatów, które nie mają charakteru homilii.

Wróćmy jednak do sedna decyzji Stolicy Apostolskiej i jej konsekwencji. Przede wszystkim oznacza ona zatrzymanie procesu „synodalizacji” liturgii, opartego na fałszywie rozumianym aktywnym uczestnictwie wiernych. To może tylko cieszyć, gdyż postulaty te podważają hierarchiczny i sakramentalny ustrój Kościoła, a także zaciemniają istotę liturgii. Pozostaje tylko pytanie o to, czy Niemcy zaakceptują tę decyzję? Obawiam się, że nawet jeśli formalnie tak, to podejmą próby jej obejścia. Jak bowiem doskonale wiadomo, Kościół w Niemczech nie słynie z posłuszeństwa Rzymowi, lecz duchowi czasu.

Wojciech Grzywacz

drukuj