fot. PAP

Związki o reformie Komisji Trójstronnej

Ustalenia Komisji Trójstronnej muszą być wiążące dla rządu, Komisja musi być instytucją niezależną, usytuowaną np. przy marszałku Sejmu, a rząd w Komisji musi reprezentować przynajmniej wicepremier – takie propozycje reformy dialogu społecznego przedstawiły związki.

NSZZ „Solidarność”, Forum Związków Zawodowych i OPZZ – miesiąc po akcji protestacyjnej w Warszawie i ponad trzy miesiące po opuszczeniu Komisji Trójstronnej, zorganizowały konferencję „Dialog społeczny – konieczne nowe otwarcie”. Debatę z udziałem m.in. byłych szefów KT zorganizowano, by wypracować nową formułę dialogu społecznego, bo obecna – jak orzekły związki – wyczerpała się. Główny zarzut związków to nierespektowanie przez rząd ustaleń KT. Dlatego OPZZ postuluje, by Komisję zastąpił Komitet Społeczno-Ekonomiczny przy premierze, który otrzymałby prawo (pośredniej) inicjatywy ustawodawczej, tzn. Rada Ministrów byłaby zobowiązana do rozpatrzenia wniosków legislacyjnych Komitetu.

Przewodniczącymi Komitetu byliby rotacyjnie przewodniczący reprezentatywnych związków zawodowych i organizacji pracodawców, a ze strony rządowej – premier lub wicepremier. „Chcemy dialogu, ale oczekujemy, że będziemy traktowani podmiotowo, a nie przedmiotowo” – powiedział szef OPZZ, Jan Guz. FZZ podkreśla natomiast konieczność zapewnienia KT pełnej niezależności, także finansowej, i zapewnienie, że ustalenia Komisji będą wiążące dla rządu. Szef Forum Tadeusz Chwałka podkreślał, że spotkanie nie ma charakteru politycznego, a wolą związków jest jedynie znalezienie wyjścia z zapaści, w jakiej znalazł się dialog społeczny.

Solidarność zaproponowała, by KT została usytuowana przy marszałku Sejmu, podobnie jak dziś Rada Ochrony Pracy oraz by zasiadał w niej oficjalny przedstawiciel Sejmu. Wojewódzkie komisje dialogu społecznego „S” postuluje przenieść spod władzy wojewodów pod zwierzchnictwo marszałków województw.

Przewodniczący „Solidarności ” Piotr Duda mówił, że politycy zaczęli „psuć” dialog społeczny w momencie, gdy rząd zaczął oddawać ministerstwo pracy, Komisję Trójstronną, ministerstwo gospodarki słabszemu koalicjantowi, nie dając mu przy tym instrumentów do działania. „I dzisiaj minister Kosiniak-Kamysz musi pisać podania do ministra finansów o to, aby mu łaskawie oddał 500 mln zł (…) z Funduszu Pracy” – powiedział Duda.

O potrzebie respektowania przez rząd wypracowanych przez KT ustaleń mówił też b. premier Waldemar Pawlak. Przypomniał, że on sam zrezygnował z kierowania Komisją, kiedy okazało się, że rząd tych ustaleń nie honoruje. Była minister Anna Kalata proponowała, by w obradach Komisji uczestniczył zawsze minister odpowiedzialny w rządzie za omawiane na konkretnym posiedzeniu sprawy. Były minister Longin Komołowski podkreślał, że trzeba wrócić do dialogu, bo na ulicy nie rozwiązuje się żadnych problemów. W jego ocenie najważniejsze jest odbudowanie zaufania do stron dialogu, znaczenia przewodniczącego i osób uczestniczących w obradach.

Nie można też najpierw podejmować decyzji na najwyższych gremiach i jedynie oznajmić ich stronom. Doradca prezydenta Jan Lityński zadeklarował, że prezydent chce wesprzeć powrót do „prawdziwego dialogu”. „Jeśli strony pracodawców i pracowników znajdą temat do rozmowy, to Kancelaria Prezydenta może być takim miejscem, gdzie takie rozmowy się odbywają” – powiedział.

W konferencji uczestniczyli też naukowcy m.in: prof. Krzysztof Jasiecki, prof. Mieczysław Kabaj, prof. Marek Pliszkiewicz, prof. Jadwiga Staniszkis. Także oni w większości podkreślali, że bez korekt instytucjonalnych dialog społeczny utknie w martwym punkcie. Na konferencje nie przybył b. minister pracy Jerzy Hausner. 18 października trzy centrale związkowe spotkają się, by wypracować w sprawie reformy dialogu społecznego jednolite stanowisko. Jeśli się to uda, chcą je skonsultować z pracodawcami, a następnie przedstawić rządowi.

PAP

drukuj