fot. PAP

Zlot ku czci gen. Kwiatkowskiego

Dziś w 63 rocznicę urodzin gen. Bronisława Kwiatkowskiego – który zginął pod Smoleńskiem – odbędzie się zlot motocyklistów w Mazurach na Podkarpaciu.

W zlocie wezmą udział motocykliści z Rzeszowa i gminy Raniżów oraz delegacja z ogólnopolskiej grupy „Ojczyzna”. Będą to żołnierze i osoby cywilne. Wspólnie ze strażakami i lokalną społecznością chcą złożyć hołd wybitnemu dowódcy.

Uroczystości rozpocznie Msza św. o godz. 11.00 w kościele p.w. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Mazurach. Kolejnym punktem obchodów będzie złożenie kwiatów pod popiersiem dowódcy Sił Zbrojnych stojącym obok szkoły podstawowej noszącej od 2011 roku jego imię. Zaplanowano także program artystyczny w wykonaniu uczniów.

Ponadto motocykliści udadzą się do Krasiczyna gdzie złożą wiązankę kwiatów pod pamiątkowym drzewem zasadzonym przez przyjaciół generała po jego śmierci.

„Chcielibyśmy się tam udać i złożyć wiązankę kwiatów. Trudno ocenić, ilu będzie motocyklistów, myślę że ok. 20-30. Jest to pierwsza tego typu forma uczczenia generała. W przyszłym roku chcemy temu nadać większą rangę, tak aby była to impreza cykliczna” – podkreśla ppłk rez. Anatol Szpieć, przyjaciel gen. Bronisława Kwiatkowskiego, pomysłodawca i organizator zlotu.

Anatol Szpieć wspominając gen. Kwiatkowskiego stwierdza, że był to człowiek, który od nikogo się nie odwracał, a w potrzebie podawał pomocną dłoń.

– Nie mogę go oceniać jako generała, bo sam nie byłem generałem, ale jako kolega i jego podwładny – on był wtedy dowódcą kompanii, ja plutonu – wiem, że zawsze był wyrozumiały, taktowny, opanowany i posiadał dużą wiedzę. Ludzie zawsze go szanowali. To był jeden z pierwszych generałów, który przecierał szlaki dla Wojska Polskiego po przemianach ustrojowych. Ten człowiek zasługuje na wdzięczną pamięć. Uważam, że na kartach historii zapisał się bardzo czysto, bez żadnych podtekstów. Jako kolega śmiało mogę powiedzieć, że nie sposób doszukać się u niego żadnej skazy – dodaje organizator zlotu.

Krystyna Kwiatkowska, wdowa po gen. Bronisławie Kwiatkowskim, podkreśla że dzięki rozmaitym inicjatywom upamiętniającym jej męża czuje, że bardzo wielu ludzi solidaryzuje się z rodzinami zmarłych pod Smoleńskiem.

– Społeczeństwo bardzo dużo robi. To znak, że nie jesteśmy sami – mówi Krystyna Kwiatkowska. – Mąż miał ciężkie dzieciństwo, bo wychował się bez mamy. Pochodził z małej miejscowości, nieobca była mu bieda, a doszedł do tak wysokiego stanowiska. Cieszę się, że są ludzie, przede wszystkim żołnierze, którzy cenią to, jakim mąż był człowiekiem, i chcą go upamiętnić. Bardzo jestem za to wdzięczna – dodaje wdowa po generale.

 Gen. Kwiatkowski był dowódcą operacyjnym Sił Zbrojnych, zginął 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie smoleńskiej.

RIRM/Nasz Dziennik  

drukuj