fot. youtube.com

W. Gadowski: W Polskiej strukturze myślenia, gdy mówię coś złego o relacjach Polska-USA, natychmiast budzi się podejrzenie „ruski agent”. Reagujemy jak psy Pawłowa, bo tak nas programują

W polskiej strukturze myślenia, jak mówię coś złego o stosunkach Polski ze Stanami Zjednoczonymi, to natychmiast budzi się podejrzenie „ruski agent”. Spójrzmy, jak mamy płaską strukturę myślenia, jak to wszystko działa propagandowo. Reagujemy jak psy Pawłowa, bo tak nas programują: z jednej strony Kaczyński z Prawem i Sprawiedliwością, a z drugiej strony – Schetyna i cała ta banda, która wywlokła się z Unii Wolności i z kolaborantów z komunistami – mówił w swoim „Komentarzu tygodnia” opublikowanym na serwisie YouTube red. Witold Gadowski.

Na wstępie swojego felietonu Witold Gadowski odniósł się do planów nowo wybranego marszałka Senatu prof. Tomasza Grodzkiego z PO, który poinformował, iż wybiera się z wizytą do Stanów Zjednoczonych. W ocenie redaktora marszałek Grodzki udaje się do USA, aby spotkać się z 88 amerykańskimi senatorami, którzy podpisali list w sprawie tzw. roszczeń żydowskiej diaspory.

– Pan Grodzki jedzie zapewne do Stanów Zjednoczonych po to, aby złożyć deklarację: słuchajcie, co prawda PiS jest dla was bardzo uległy, ale my będziemy bardziej ulegli, my już w ogóle nie będziemy się stawiać, z nami będzie jak po maśle. Tak jak Niemcy mieli z nami po maśle, tak teraz my przeorientujemy nasz kurs i wy będziecie mieli z nami jak po maśle, tylko błagamy – oddajcie nam władzę, bo usychamy bez tej władzy i giniemy. Oto mniej więcej przesłanie, z jakim pan Grodzki pewnie pojedzie do USA – przelicytować w służalstwie, bo to, że wobec Stanów Zjednoczonych jesteśmy służalczy, to nie ulega wątpliwości – wyjaśnił autor „Komentarza tygodnia”.

Dziennikarz zwrócił uwagę na płaską strukturę myślenia w Polsce, która przejawia się w tym, iż każdego, kto ośmieli się krytykować relacje polsko-amerykańskie, nazywa się „ruskim agentem”.

– W polskiej strukturze myślenia, jak mówię coś złego o stosunkach Polski ze Stanami Zjednoczonymi, to natychmiast budzi się podejrzenie „ruski agent”. Spójrzmy, jak mamy płaską strukturę myślenia, jak to wszystko działa propagandowo. Reagujemy jak psy Pawłowa, bo tak nas programują: z jednej strony Kaczyński z Prawem i Sprawiedliwością, a z drugiej strony – Schetyna i cała ta banda, która wywlokła się z Unii Wolności i z kolaborantów z komunistami. Banda postkolaborantów. Ja nazywam ich po prostu terminem „nadymiarze”, w opozycji do dawnych zadymiarzy – zaznaczył.

Publicysta nawiązał także do wtorkowego expose premiera Mateusza Morawieckiego. Zauważył, że nie padło tam ani jedno słowo na temat roszczeń żydowskich.

– Ani słowa o wymaganiach, które płyną na głowę Kaczyńskiego, o czym Kaczyński dobrze wie i nie informuje społeczeństwa. Ani słowa o sumach roszczeń, które z palca wysysają sobie przedstawiciele agresywnych grup diaspory żydowskiej i chcą tym obarczyć Polskę, ograbić Polskę. Ani słowa o tym, że powinien powstać raport, drobiazgowy raport na temat tego, co, kiedy, komu i kto obiecał. Wielu polskich polityków robiło sobie kariery – także międzynarodowe wizje tych karier – tylko na tym, że obiecywali organizacjom diaspory żydowskiej wszystko. Takim przykładem jest Aleksander Kwaśniewski, który wywołał sprawę Jedwabnego, po słynnym „materiale” pana Grossa i tam się kajał i kłaniał. Wszystko to, co mówię, nie jest absolutnie antysemickie. Jest propolskie. Tam, gdzie Polska wchodzi w kolizję z interesami żydowskimi, jestem po stronie polskiej i tego się nie obawiam. A kto jest po stronie drugiej – ten nie jest Polakiem –akcentował redaktor.

W expose premiera Morawickiego było kilka akcentów, które mi się podobały i było bardzo wiele wypowiedzi, które można nazwać modernistycznymi nowomowami – wskazał Witold Gadowski.

– Utworzenie ministerstwa ds. klimatu z panem Kurtyką na czele, panem wywodzącym się wprost z Unii Wolności, mającym pomieszane w głowie na temat ideologii globalnego ocieplenia (…), który wielbi to nieszczęśliwe dziecko (Thunberg). To jest jakiś żart, jakaś bzdura – ministerstwo ds. klimatu. Osobne ministerstwo ds. stosunków z Unią Europejską – to brednie, a jednocześnie niewymienienie Czaputowicza na stanowisku szefa MSZ-u, czyli Geremek dalej, zza grobu, zarządza MSZ-em, a PiS umywa od tego ręce. PiS w ogóle coraz częściej jest takim Piłatem, który umywa ręce i mówi „to nie ja, to inni”. W tym expose oczywiście były dobre akcenty, które mi się podobają. To są te akcenty, w których mówi się, że chcemy ratować polską demografię, chronić rodzinę i bronić się przed zalewem brudu zwanego dziś współczesną globalistyczną polityką, czyli – mówiąc krótko – neomarksizmem – ocenił autor „Komentarza tygodnia”.

Przestańmy się oszukiwać, mówiąc o tym, że jest „dobry car” i „źli dworacy” – powiedział dziennikarz i zwrócił się z pytaniem do Jarosława Kaczyńskiego, dlaczego na to wszystko zezwala.

– Dlaczego? Dla gry politycznej? Dla doraźnych efektów? Wspiera pan Gowina, z którym najgorsze nieczystości z PO i postkomuny płyną właśnie do ośrodka władzy i udaje Pan, że Pan tego nie wie? Nie wie Pan o nieszczęściach różnych ludzi, którzy się do Pana zgłaszają, którzy są nawet Pana znajomymi? O tym Pan też nie wie? Nic Pan nie wie, odcięty Pan jest przez złych dworaków od świata? To jest bajka, i to na dodatek rosyjska. (…) Zmieńcie coś, bo nic z was nie zostanie, kamień na kamieniu nie zostanie z tego PiS-u. Rozwalicie cały obóz patriotyczny, który ma już was dosyć, który ostatkiem sił akceptował jeszcze wasze wyczyny. Wszystko to rozwalicie – w imię czego? – zastanawiał się publicysta.

Witold Gadowski zwrócił uwagę na to, w jaki sposób – dzięki m.in. Prawu i Sprawiedliwości oraz telewizji publicznej pod prezesurą Jacka Kurskiego – zakończyła się afera Rywina oraz co stało się z jej głównymi bohaterami.

– Włodzimierz Czarzasty został wicemarszałkiem Sejmu – także głosami PiS! „Brunatny” Robert Kwiatkowski, były prezes telewizji, jest posłem SLD, wylansowanym przez TVP. Aleksandra Jakubowska, chyba najporządniejsza z nich wszystkich, ale także wtedy jedna z bohaterek tego wydarzenia, jest dziś czołową publicystką prawicy. Mówiąc szczerze i uczciwie, chciałbym z nią porozmawiać na wizji i wyjaśnimy sobie wtedy wszystkie moje zastrzeżenia wobec niej, ale przede wszystkim, przy widzach, omówimy sprawę Rywina. (…) Jedyny Lech Nikolski przepadł gdzieś w odmętach dziejów, bo nawet Leszek Miller, który również był przecież bohaterem afery Rywina, także dzięki telewizji publicznej został europosłem. Tak się skończyła realnie afera Rywina – wskazał redaktor.

radiomaryja.pl    

drukuj