fot. youtube.com

W. Gadowski: Nie wolno mówić w Polsce o oligarchach, dyktacie wielkich sieci handlowych czy dyktacie przedsiębiorstw

Nie wolno mówić w Polsce o oligarchach, nie wolno mówić o dyktacie wielkich sieci handlowych, nie wolno mówić o dyktacie przedsiębiorstw. Nie wolno wreszcie mówić o tym, że Amerykanie traktują nas jak bankomat zbrojeniowy, pozostawiając polskiemu przemysłowi do produkcji gacie wojskowe, buty i prześcieradła – podkreślił red. Witold Gadowski w „Komentarzu Tygodnia”.

Witold Gadowski podsumowując wydarzenia ostatnich dni, odniósł się do polityki zagranicznej prowadzonej przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Przytoczył przy tym słowa Ihora Kołomojskiego, ukraińskiego oligarchy, który udzielił wywiadu dla „New York Times”. Redaktor zaznaczył, że za wypowiedziane słowa atakujące Polskę powinien zostać uznany za persona non grata w naszym kraju.

Ihor Kołomojski dał wyraz swojemu rozgoryczeniu, że nie może robić tego, co mu się żywnie podoba finansowo na Ukrainie, bo jakieś FBI, CIA coś mu zakazuje (…). Cóż powiedział? – „Jeżeli USA nadal będą cwaniakować, to pójdziemy (Ukraina), w kierunku Rosji i rosyjskie czołgi będą stacjonować pod Krakowem i Warszawą (…). Po takim wywiadzie Kołomojski powinien dostać zakaz wjazdu do Polski dożywotnio. A z Zełeńskim bardzo poważnie powinien porozmawiać ambasador Polski w Kijowie, że jeżeli będą się pojawiały tego typu wypowiedzi, to nasze stosunki z Ukrainą ulegną ochłodzeniu. Przestaniemy pro publico bono służyć Ukrainie wszelką pomocą. Zresztą to, co dziś uznawane jest za politykę wschodnią Polski – jest czymś nieistniejącym. To wielkie nieistniejące zero. Miotamy się jak dziecko. Zachowujemy się, jak młodszy braciszek nawet wobec Litwy       , nie mówiąc już o Ukrainie. Albo to zmienimy, a wymaga to również zmiany Ministerstwa Spraw Zagranicznych i wyrzucenie pana ministra Czaputowicza, albo będziemy się wstydzić. Osobiście wstydzę się za poziom polskiej polityki zagranicznej, za poziom polskiej dyplomacji. Na całym świecie obrażają Polskę. Nie potrafimy odpowiedzieć stanowczo i wyraźnie – ocenił dziennikarz.

Autor „Komentarza Tygodnia” przechodząc do spraw dziejącym się wewnątrz naszego kraju, poinformował, że w styczniu zaczną wychodzić na jaw nowe sprawy. Akcentował, że obecność prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia jest dla Polski konieczna, ponieważ „będzie równo przykładał obozowi rządzącemu, opozycji i oligarchom polskim, którzy istnieją, a o których nie wolno mówić”.

– Nie wolno w Polsce mówić o Arturze Balazsu i jego partii (prawda, panie Jarosławie Gowin?). Nie wolno w Polsce mówić o panu Zygmuncie Solorzu i jego partii, przebiegającej w poprzek Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej i PSL. Nie wolno mówić, że wielkie sieci handlowe, typu Lidl, kupują sobie poparcie całych partii. Wróble na Wiejskiej już ćwierkają, które partie chodzą na pasku których sieci handlowych: jaką partię ma Lidl (zielona), jaką ma Tesco, Carrefour, Biedronka. Wszyscy płacą za to, żeby politycy nie ruszali tych spraw, żeby nie otwierali tematu odbudowy polskiego handlu. Mówię do polskich ministrów: stwórzmy korporację Polski Sklep, do której dosypiemy grosza z budżetu. Idealny wolny rynek nigdzie nie istnieje, a w Polsce potrzebny jest interwencjonizm państwa w celu obrony strategicznych struktur naszej gospodarki – zaznaczył Witold Gadowski.

Redaktor mówił, że duże sieci sprzedają w Polsce ogromne ilości towarów i wywożą ciężarówkami pieniądze za granicę naszego państwa. Łupią polskich rolników, łupią polskich dostawców – dodał.

– Spróbujcie Państwo wysłuchać polskich wytwórców. Jakie są ich rozmowy z wielkimi sieciami handlowymi? Są upokarzani, dyktowane są im upokarzające warunki i doprowadzani są niemal na skraj plajty. Dostają wreszcie pieniądze, żeby przeżyć i tak są ciągnięci jak krowa na pasku. To jest wolny rynek? (…). Nie wolno mówić o oligarchach w Polsce, nie wolno mówić o dyktacie wielkich sieci handlowych, nie wolno mówić o dyktacie przedsiębiorstw. Nie wolno wreszcie mówić o tym, że Amerykanie traktują nas jak bankomat zbrojeniowy, pozostawiając polskiemu przemysłowi do produkcji gacie wojskowe, buty i prześcieradła, a resztę sami chcą dostarczać, łącznie z izraelskimi koncernami w sprzedaży wiązanej – wskazał Witold Gadowski.

radiomaryja.pl

drukuj