fot. PAP/Darek Delmanowicz

Pracownicy Biedronki nie są zadowoleni z nowego systemu premiowania

Pracownicy Biedronki skrytykowali nowy system premiowania. Jak podkreślili, wypłacane premie wynoszą niekiedy zaledwie kilka złotych.

Jednocześnie „Solidarność” domaga się podwyżek w wysokości 1000 zł brutto miesięcznie dla każdego pracownika. Związkowcy pozostają w sporze zbiorowym z pracodawcą.

Na sytuację pracowników wpływa nie tylko inflacja. W maju część zatrudnionych otrzymała niższe wynagrodzenia z powodu zmian w systemie premiowym.

Od 1 kwietnia połowa premii uzależniona jest od ocen klientów wystawianych za pomocą tzw. „buziek” w kasach samoobsługowych oraz aplikacji mobilnej.

Przewodnicząca „Solidarności” w Biedronce, Gabriela Kaim, powiedziała wprost, że wysokość premii często zależy od nastroju klienta.

– Jeżeli do takiego sklepu wchodzę jako klient i chciałabym dostać artykuł, a widzę kilka alejek zastawionych paletami i bałagan, to wiadomo, iż nie dam pozytywnej buźki, która jest zielona, tylko dam czerwoną. Dlaczego pracownik musi być uzależniony od premii, którą wystawi mu klient? To pracownicy pracują na firmę i oni działają, by firma miała dochody – wskazała Gabriela Kaim.

Druga część premii zależy natomiast od oceny pracodawcy. Maksymalnie można otrzymać 500 zł, jednak w praktyce wypłacane kwoty są znacznie niższe.

Związkowcy zwrócili również uwagę na trudną sytuację w handlu. Wskazali na niedobory kadrowe, rosnącą liczbę obowiązków oraz przeciążenie pracowników, co przekłada się na funkcjonowanie sklepów.

Dodatkowym problemem jest wydłużanie godzin pracy części placówek i utrudniony powrót do domu po późnych zmianach.

RIRM

drukuj