W. Gadowski: Interesy państwa niemieckiego nie są zbieżne z interesami państwa polskiego

Jeżeli Ludmiła Kozłowska została wydalona ze względu na ważne interesy państwa polskiego, a teraz przyjmowana jest w Niemczech ze względu na ważne interesy państwa niemieckiego, to wniosek z tego płynie logiczny, że interesy państwa niemieckiego nie są zbieżne z interesami państwa polskiego – mówił w swoim „Komentarzu tygodnia” red. Witold Gadowski.

13 września w Bundestagu obyło się spotkanie parlamentarzystów poświęcone łamaniu prawa i demokracji w Polsce i na Węgrzech. Na to wydarzenie została zaproszona wydalona ze strefy Schengen Ludmiła Kozłowska, szefowa Fundacji Otwarty Dialog [czytaj więcej].

– Można zapytać: Jak to się stało, skoro polskie służby wydały zastrzeżenie, które spowodowało, że Kozłowska została usunięta ze strefy Unii Europejskiej, ze strefy Schengen, jako osoba stanowiąca zagrożenie. Niemcy znaleźli na to sposób i udzielili jej krótkoterminowej wizy, ze względu na ważne interesy państwa niemieckiego i to składnia do głębszej refleksji. Jeżeli Kozłowska została wydalona ze względu na ważne interesy państwa polskiego, a teraz przyjmowana jest w Niemczech ze względu na ważne interesy państwa niemieckiego, to wniosek z tego płynie logiczny, że interesy państwa niemieckiego nie są zbieżne z interesami państwa polskiego – zauważył Witold Gadowski.

Redaktor zwrócił uwagę, że nie tylko Nord Stream II łączy Niemcy i Rosję, ale także Ludmiła Kozłowska okazuje się nicią łączącą Kreml z Reichstagiem, jednak im gorzej w stosunkach między Waszyngtonem a Moskwą, Waszyngtonem a Berlinem, tym lepiej dla Polski.

– Samodzielność Polski, całkowita samodzielność dziś – jest niemożliwa. Zanim nie zbudujemy siły państwa polskiego, zanim nie zbudujemy wewnętrznej energii napędzającej polską, prawdziwą politykę, zanim nie pozbędziemy się agentur, o których już Piłsudski wspominał wielokrotnie, że niszczą wszelkiego ducha i zryw niepodległościowy, możemy o tym tylko sobie marzyć. Dziś musimy sprytnie korzystać z sojuszy. Wykorzystywać możliwości, które stwarzają nam więksi do tego, żeby w ciszy, powoli, doskonalić polską suwerenność – podkreślił dziennikarz.

Witold Gadowski odniósł się do uchwalenia nowych przepisów przez Parlament Europejski dotyczących linków oraz praw autorskich i praw pokrewnych.

– Te przepisy nazywane są ACTA 2, dlatego że pod płaszczykiem obrony praw autorskich i praw wielkich koncernów publikujących treści, wprowadzą cenzurę, prawdziwą cenzurę. Ci, którzy udostępniają opinię, będą musieli mieć filtry. Będą musieli mieć mocno zaawansowane technologicznie filtry, które filtrują nawet komentarze, żeby nie doszło do tzw. naruszenia praw autorskich. (…) ACTA 2 – dużo gorsza ofensywa cenzorów – właśnie ma miejsce. Za wprowadzeniem ACTA 2 głosował klub parlamentarny Platformy Obywatelskiej w Unii Europejskiej, tych którzy tak walczą o wolność słowa i przekonań w Polsce. Jak widać walczą tylko w Polsce, a jak Niemcy im każą, to tam uchwalają przepisy, które mają nas wszystkich „wziąć za twarz” – zaznaczył publicysta.

W niedzielę odbyły się wybory parlamentarne w Szwecji. Po przeliczeniu 99 proc. głosów okazało się, że zwyciężyła rządząca Partia Robotnicza-Socjaldemokraci (S) z wynikiem 28,4 proc. [więcej]. Redaktor Gadowski był w tym czasie w Szwecji i zauważył, że strefy no-go w Sztokholmie wyglądały spokojnie, być może było to spowodowane trwającymi wyborami.

– W Rinkeby – w głównym miejscu, na rynku – siedzieli praktycznie śniadzi mężczyźni, bardzo zapracowani rozmowami pomiędzy sobą, grą w tryktraka, w karty, paleniem papierosów. To są czynności niezwykle absorbujące, także trudno jest dziwić się państwu szwedzkiemu, że przyznaje im tak duże dotacje socjalne, bo oni są bardzo zmęczeni. (…) Na samym środku ryneczku, szwedzka partia feministyczna F rozwinęła swoje skrzydła i przemawiała do tych śniadych mężczyzn, którzy siedzieli wokół i grali w gry, i kobiety jak wiadomo darzą szacunkiem niebywałym – powiedział Witold Gadowski.

Dziennikarz przypomniał także, iż do Polski został przetransportowany Dariusz Przywieczerski, jedna z najważniejszych postaci, jeżeli chodzi o transformację gospodarczą.

– Dlaczego polskie władze nie ubiegają się o ekstradycję Mariana Koziny z Katowic, znanego jako Ricardo Fanchini, który osobiście znany jest wielu polskim politykom, szczególnie lewicy. Fanchini wie bardzo dużo o polskich układach, o polskich pieniądzach. Inwestował pieniądze polskich polityków, polskich oficerów, to wszystko należałoby od niego wyciągnąć. Należałoby się zwrócić o ekstradycję Fanchiniego do Polski, dlaczego tego nie zrobiono? Również należałoby się zwrócić o ekstradycję do Polski Monzela alCazara, handlarza polską bronią z lat 90. Też tego nie zrobiono. Dlaczego? – pytał Witold Gadowski.   

RIRM

drukuj