fot. twitter.com/WitoldRPL

[TYLKO U NAS] Red. W. Repetowicz: Sytuacja polityczna w Armenii jest cały czas złożona. Mamy do czynienia z kryzysem politycznym związanym z oskarżeniami, które padają pod adresem premiera Nikola Pasziniana

Sytuacja polityczna w Armenii jest cały czas złożona. Mamy do czynienia z kryzysem politycznym związanym z oskarżeniami, które padają pod adresem premiera Nikola Pasziniana oraz antyrosyjskimi nastrojami części społeczeństwa. Oczywiście występują także nastroje prorosyjskie, bo spolaryzowanie społeczeństwa i sceny politycznej w Armenii jest w tej chwili bardzo duże – powiedział red. Witold Repetowicz, ekspert do spraw międzynarodowych, redaktor portalu Defence24.pl, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Redaktor Witold Repetowicz odniósł się do sytuacji, która panuje obecnie na terenach Górskiego Karabachu.

– Nie można mówić o uregulowaniu konfliktu, ponieważ wciąż nie jest określony status reszty Górskiego Karabachu, która jest poza kontrolą Azerbejdżanu. Nie doszło do powrotu wszystkich ormiańskich jeńców, którzy są w rękach Azerbejdżanu. Na spotkaniu, które miało miejsce w Moskwie w gronie W. Putina, N. Pasziniana, premiera Armenii, i Ilhama Alijewa, prezydenta Azerbejdżanu, główny nacisk był położony na tym, na czym zależy Rosji, czyli na uruchomieniu szlaków komunikacyjnych między tymi terenami a Rosją, które będą pod rosyjską kontrolą. Nie przywiązywałbym zbyt wielkiej wagi do samych incydentów, które mają miejsce na nowych liniach rozgraniczenia Górskiego Karabachu, bo nie sądzę, żeby mogły wybuchnąć walki na większą skalę. Ani Armenia, ani Azerbejdżan nie będą chciały konfliktu z Rosją, a wiedzą, że ta strona, która wystąpi przeciwko interesom i planom Władimira Putina, słono za to zapłaci – wskazał ekspert do spraw międzynarodowych.

Armenia cierpi z powodu przeciągającego się kryzysu politycznego skupionego wokół premiera Nikola Pasziniana.

– Sytuacja polityczna w Armenii jest cały czas złożona. Mamy do czynienia z kryzysem politycznym związany z oskarżeniami, które padają pod adresem premiera Nikola Pasziniana oraz antyrosyjskimi nastrojami części społeczeństwa. Oczywiście występują także nastroje prorosyjskie, bo spolaryzowanie społeczeństwa i sceny politycznej w Armenii jest w tej chwili bardzo duże. Nie można wykluczyć różnych gwałtownych zwrotów, ponieważ do tego wszystkiego dochodzi kwestia rozgraniczenia granicy państwowej między Armenią a Azerbejdżanem – powiedział redaktor.

Azerowie dopuszczają się niszczenia ormiańskich cmentarzy. Chrześcijanie decydują się na opuszczanie domów.

– Na terenach, na których Azerowie przejęli władzę, nie ma chrześcijan. Wszyscy uciekli. Z tego, co wiem, część uciekła do Stepanakertu, czyli Armenii, a część wyjeżdża z kraju – mówił Witold Repetowicz.

Obie strony konfliktu dopuściły się zbrodni wojennych podczas wojny o Górski Karabach.

– Istnieją dowody, które mówią o tym, że po obu stronach mieliśmy do czynienia ze zbrodniami wojennymi, ale nie ma symetrii. Zakres zbrodni po stronie azerskiej był znacznie większy. Obawiam się, że nikt nie poniesie za to żadnej odpowiedzialności. Nie wydaje się, by w tej chwili ta kwestia kogokolwiek obchodziła – stwierdził ekspert ds. międzynarodowych.

Rozmówca portalu Radia Maryja odniósł się także do nowego prezydenta USA i jego podejścia wobec reżimu Recepa Erdogana, prezydenta Turcji.

– Jeżeli chodzi o politykę wobec Turcji, to jestem przekonany, że zajdą radykalne zmiany. Wynika to ze słów Anthonyego Blinkena, nowego sekretarza stanu, na przesłuchaniu senackim, który nazwał Turcję „tak zwanym strategicznym partnerem”. Nie ulega wątpliwości, że nowa administracja nie ustąpi w trzech kwestiach: po pierwsze w sprawie zakupu S-400 przez Turcję od Rosjan i nałożonych na to sankcji. Po drugie w kwestii czerwonego światła na jakiekolwiek ataki Turcji na Syrię Północnowschodnią, czyli tereny kontrolowane przez Syryjskie Siły Demokratyczne zdominowane przez Kurdów. Po trzecie w kwestii części Morza Śródziemnego w postaci wód terytorialnych oraz wyłącznej strefy ekonomicznej Grecji oraz Cypru, a także prowokacji tureckich w tym regionie. W tym zakresie nowa administracja na pewno nie ustąpi. Dobre czasy dla reżimu Erdogana zdecydowanie minęły – akcentował Witold Repetowicz.

Joe Biden był jednym z krytyków Donalda Trumpa, zarzucając mu bierność wobec konfliktu w Górskim Karabachu.

– Przypomnę, że sam Joe Biden krytykował bierność Donalda Trumpa wobec ataku Azerbejdżanu na Armenię. W kwestii Górskiego Karabachu i Armenii władze USA nie mają w tej chwili możliwości realnego działania. Gdyby wojna o Górski Karabach nie wybuchła 27 września ubiegłego roku, ale rozpoczęła się dzisiaj, to myślę, że rezultaty byłyby zupełnie inne – mówił dziennikarz.

Rozmówca portalu Radia Maryja wypowiedział się na temat relacji na linii UE-Turcja.

– Unia Europejska już dawno powinna nałożyć sankcję na Turcję, o które wnioskuje Cypr w związku z prowokacjami na Morzu Śródziemnym i naruszaniem suwerenności na wodach cypryjskich i greckich. Recep Erdogan ma tego świadomość, dlatego podjął energiczne starania o normalizacje stosunków z Grecją, bo zaproponowane zostały rozmowy. Nagła zmiana atmosfery ze strony Turcji nie spotyka się z wielkim entuzjazmem ze strony Grecji. Myślę, że Unia Europejska wydobędzie się ze swojej chronicznej indolencji, która powoduje, że UE tylko wydaje nic nieznaczące oświadczenia i nie podejmuje realnych działań. Mam nadzieję, że wobec Turcji zostaną podjęte wspólne działania ze strony UE i USA, jeśli prezydent Erdogan nie skoryguje swoich działań – podsumował Witold Repetowicz.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj