fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

[TYLKO U NAS] Prof. J. Kawecki: Jeśli w wystąpieniu Watchdoga pojawia się wniosek, żeby sąd zabezpieczył komputery, komórki, skrzynki mailowe tych, którzy wiążą się z działalnością Lux Veritatis – zakrawa to nie tylko o nękanie, ale także chęć uniemożliwienia działalności

Jeśli jeszcze w najnowszym wystąpieniu Watchdoga pojawia się wniosek o to, ażeby sąd zabezpieczył wszystkie komputery, komórki, skrzynki mailowe wszystkich, którzy wiążą się z działalnością Lux Veritatis, to już zaczyna zakrawać nie tylko o nękanie, ale także o wyrażoną w ten sposób chęć uniemożliwienia działalności danej instytucji. To już staje się nie tylko nękające, ale i niebezpieczne dla zachowania demokratycznych form w Polsce – mówił w rozmowie z TV Trwam prof. Janusz Kawecki, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Rozmówca TV Trwam wyjaśnił, jak w myśl polskiego prawa działa zdobywanie informacji o pozyskanych i wydatkowanych środkach publicznych.

– Sprawa pozyskiwania informacji o wydatkowaniu środków publicznych jest ujęta ustawowo. Jest ustawa, która zobowiązuje – także wszelkie organy publiczne – do udzielenia informacji, a tych, którzy o tę informację proszą – zaspokojenia ich ciekawości – tłumaczył prof. Janusz Kawecki.

Jak mówił, niektóre podmioty decydują się w tej materii np. na umieszczenie na swojej stronie internetowej biuletynu informacji publicznej, w którym lokują wszystko, co mogłoby zainteresować ewentualnych odbiorców.

Członek KRRiT zaznaczył, że w przypadku różnego rodzaju darowizn powinno się rozliczyć nie tylko wobec organów działających wewnątrz danej organizacji, ale też wobec ośrodków publicznych.

– Często organizacje różnego typu uczestniczą również w pozyskiwaniu grantów. Te granty mogą być prowadzone przez organizacje publiczne, prywatne, przez organy państwowe, które organizują konkursy na te granty. Te informacje są również jawne – wskazał rozmówca TV Trwam.

– Jeśli nie są wystarczające, to może być powodem do wystąpienia o jeszcze dodatkowe informacje. Do tego ustawa zobowiązuje organy publiczne – dodał.

Prof. Janusz Kawecki zwrócił jednak uwagę, że dodatkowo obowiązuje ustawa o RODO, która zabrania upubliczniania informacji dot. danych osobowych.

– Stąd te dwie ustawy są głównymi, które wpływają na to, co jest potrzebne i co można udostępnić w informacjach publicznych. Myślę, że większość instytucji, które z takich środków publicznych korzystają, udziela takich informacji – podkreślił.

Dodatkowo informacji takich udzielają także obdarowujący, np. organizatorzy konkursów na granty.

Odnosząc się do zarzutów, które stawiane są środowisku związanemu z Radiem Maryja (w szczególności Fundacji Lux Veritatis) m.in. przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska, członek KRRiT zaznaczył, że z uzyskanych przez niego informacji wynika, iż uzyskane granty nie są rozdysponowywane wyłącznie w ramach wspomnianego środowiska. Wskazał, że informacje te są całkowicie jawne. [czytaj więcej]

– Nie musi się występować od razu do tego, którym się interesujemy o pozyskanie takich informacji, bo można je bezpośrednio uzyskać także ze stron internetowych tych, którzy owe granty organizują – wyjaśnił prof. Janusz Kawecki.

Dodał, że jeśli ktoś jednak nie chciałby skorzystać z tych źródeł, tylko otrzymać informacje bezpośrednio od danego beneficjenta, to też może je uzyskać w myśl ustawy o dostępie do informacji publicznych.

– Natomiast jeśli chciałby uzyskać zbyt dużo informacji, z których nie wszystkie są jawne, to wówczas takich informacji instytucja nie może udzielić. Podejmuje wówczas postanowienie, w którym informuje starającego się o uzyskanie tych informacji, że informacje te nie mogą zostać udostępnione, nie są jawne – mówił rozmówca TV Trwam.

Przez ostatnie lata o udzielenie informacji publicznych przez Fundację Lux Veritatis, Radio Maryja czy Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej ubiega się Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

– Nawet gdybyśmy spojrzeli na samą tę organizację Watchdog, to na jej stronie internetowej można dowiedzieć się skąd otrzymują wpływy, kto jest beneficjentem tych wpływów, dlaczego są beneficjentem i na co te wpływy wydają, ale jeśli spojrzymy na listę płac, to są tam podane wynagrodzenia z list jawnych. W każdym razie to sugeruje, że są jakieś niejawne wynagrodzenia i każdy może się zapytać, dlaczego są niejawne – zaznaczył prof. Janusz Kawecki.

Decyzję danej instytucji o zakresie udzielanych przez nią informacji można oczywiście zaskarżyć do prokuratury czy sądu, a one podejmują stosowne działania. W przypadku Fundacji Lux Veritatis prokuratura uznała, że nie było potrzeby występowania  w tej sprawie, a sąd wydał podobną decyzję.

– Jeśli ktoś otrzymuje informacje w tych decyzjach i cały czas się nie zgadza z tym, że inne organy, które są ustalone po to, żeby rozstrzygać w tych sprawach, przyglądając się realizacji postulatu wnioskodawcy o udostępnienie danych, uznały, że ten sposób udostępnienia był prawidłowy i że pozostałe dane nie powinny być wymagane, to pójście w kolejnych etapach do następnych organów wydaje się być nękaniem. A jeśli jeszcze w najnowszym wystąpieniu owego wnioskodawcy, Watchdoga, pojawia się wniosek o to, ażeby sąd zabezpieczył wszystkie komputery, komórki, skrzynki mailowe wszystkich, którzy wiążą się z działalnością Lux Veritatis, to już zaczyna zakrawać nie tylko o nękanie, ale także o wyrażoną w ten sposób chęć uniemożliwienia działalności danej instytucji, bowiem zablokowanie korzystania z tych najczęściej używanych – także przy zarządzaniu instytucją – urządzeń powoduje, jeśli sąd by się do tego przychylił, zablokowanie działalności nawet na kilka miesięcy – mówił rozmówca TV Trwam.

Zauważył, że być może jest to jedyny sposób na zaszkodzenie Fundacji Lux Veritatis czy całemu środowisku Radia Maryja.

– To już staje się nie tylko nękające, ale i niebezpieczne dla zachowania demokratycznych form w Polsce – podkreślił prof. Janusz Kawecki.

radiomaryja.pl

drukuj