fot. Wizualizacja: ZPPF

[TYLKO U NAS] Polski przedsiębiorca rolny Szczepan Wójcik w ostrych słowach do wiceprezydent Radomia: „Kim Pani jest, aby blokować legalną inwestycję?”

Ze wstydem odbieram telefony od kolegów z Chin i ze Stanów Zjednoczonych, którzy dokładnie obserwują to, co dzieje się w Polsce w przestrzeni inwestycyjnej i politycznej, i muszę się tłumaczyć z tak porażających, nieodpowiedzialnych (i co tu dużo mówić), głupich wypowiedzi pani Katarzyny Kalinowskiej, wiceprezydent Radomia, z Nowoczesnej, która zapytana przez dziennikarkę TVN-u: „Co sądzi na temat powstania w Radomiu nowoczesnego globalnego domu aukcyjnego skór naturalnych”, który przyciągnie do miasta kupców z kilkudziesięciu krajów świata, odpowiedziała, łamiąc wszelkie procedury i wszelkie standardy, że kiedy do urzędu miasta wpłynie wniosek inwestora, to zrobi wszystko, co w jej mocy, aby zablokować powstanie legalnej i prestiżowej inwestycji – mówi Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, dla portalu Radia Maryja.

Polska przoduje w produkcji futer nie tylko pod względem ilościowym, ale i jakościowym. Nasz kraj jest największym producentem skór zwierząt futerkowych na świecie, zaś Chiny są największym konsumentem branży futrzarskiej. Stąd pomysł bezpośredniej współpracy w tej kwestii. [czytaj więcej]

– Urodziłem się w Radomiu. Jako młody człowiek wyjechałem – jak większość mieszkańców mojego miasta – do pracy za granicę. Zarobiłem pieniądze, wróciłem do swojej ojczyzny, do swojego miasta pogrążonego w ogromnym bezrobociu, do miasta, w którym jedyne co się rozwijało to przestępczość. Po wielu latach ściągamy do Radomia inwestorów z Chin i ze Stanów Zjednoczonych, chcemy budować największą na świecie aukcję skór naturalnych, z potężnym centrum logistycznym, konferencyjnym i hotelowym. Takie aukcje istniały dotychczas w Kopenhadze, Seattle, Helsinkach i Toronto – mówi Szczepan Wójcik.

fot. Wizualizacja: ZPPF

 

Hodowca zwierząt futerkowych zwrócił uwagę, że właśnie teraz, w czasie światowego kryzysu gospodarczego istnieje możliwość, by poważni inwestorzy, ale także i Polacy, zainwestowali nawet 80 milionów euro.

– Przeprowadziliśmy dziesiątki spotkań, aby przekonać zagranicznych inwestorów do tego, że Polska, że Radom jest tym miejscem, w którym należy zainwestować te pieniądze. Chcemy dać 600 miejsc pracy, rozwinąć lokalny rynek, odrodzić skórzaną potęgę miasta, które zawsze słynęło z ekologicznych skór. Dzisiaj ze wstydem odbieram telefony od kolegów z Chin i ze Stanów Zjednoczonych, którzy dokładnie obserwują to, co dzieje się w Polsce w przestrzeni inwestycyjnej i politycznej, i muszę się tłumaczyć z tak porażających, nieodpowiedzialnych i co tu dużo mówić głupich wypowiedzi pani Katarzyny Kalinowskiej, wiceprezydent Radomia, z Nowoczesnej, która zapytana przez dziennikarkę TVN-u: „Co sądzi na temat powstania w Radomiu nowoczesnego, globalnego domu aukcyjnego skór naturalnych”, który przyciągnie do miasta kupców z kilkudziesięciu krajów świata, odpowiedziała, łamiąc wszelkie procedury i wszelkie standardy, że kiedy do urzędu miasta wpłynie wniosek inwestora, to zrobi wszystko, co w jej mocy, aby zablokować powstanie legalnej i prestiżowej inwestycji. Chciałbym zadać publiczne pytanie pani Katarzynie Kalinowskiej z Nowoczesnej odpowiedzialnej za inwestycje: Kim Pani jest, żeby decydować o blokowaniu legalnych inwestycji, które przysłużą się rozwojowi miasta? Kim Pani jest, aby mówić w ten sposób do mieszkańców swojego miasta, inwestorów, do obywateli. Czy Pani nie pomyliły się przypadkiem role? Czy od tej chwilowej władzy nie pomieszało się Pani w głowie? Ile miejsc pracy dała Pani w życiu? Jako urzędnik ma Pani obowiązek służyć, jeżeli natomiast ta misja Panią przerasta, to być może warto pomyśleć o rezygnacji z funkcji. Jestem gotów, aby odstąpić od tej inwestycji i zrealizuję ją w innej części kraju, a jak będzie potrzeba to w innym państwie, ale pod warunkiem, że Pani wiceprezydent Radomia otworzy zakład o podobnej skali, da podobne zatrudnienie, zrezygnuje ze swoich pensji oraz gromadzonych mieszkań i ziemi, na które nie stać przeciętnego mieszkańca miasta. Łatwo jest mówić. Słowa nic nie kosztują, ale trudniej jest coś zbudować – podkreśla prezes zarządu Polskiego Przemysłu Futrzarskiego.

Kto zyska na zniszczeniu hodowli na futra w Polsce i komu zależy na tym, aby nie powstała w naszym kraju największa na świecie globalna aukcja skór naturalnych?

– Oczywistą sprawą jest, że jeżeli stracimy swoją szansę, to zyskają nasi przeciwnicy. Czasem dziwi mnie, że dorośli ludzie – jakimi są politycy na urzędach – nie potrafią zrozumieć tego prostego mechanizmu. Nie spodziewałem się, nie miałem pojęcia, że ściągnięcie do kraju zagranicznych inwestorów, próba budowy największego na świecie kompleksu aukcyjnego, który ma zaopatrywać Azję w produkty naturalne – dziś skóry i futra, ale myślimy już o pozostałych produktach rolno-spożywczych – spotka się z takim wściekłym atakiem. Rosja z pewnością macza tu swoje palce – a na to nie powinien milczeć żaden porządny człowiek. Wydaje mi się, że często w debacie publicznej jest dużo okrągłych słów, które zmieniają obraz rzeczywistości. Jestem zwykłym, prostym przedsiębiorcą i wyznaję Chrystusową zasadę, aby o rzeczach ważnych mówić bez ogródek – tak to tak, nie, to nie. I może warto powiedzieć to w końcu dobitnie. Uważam, że  jeżeli dziś znajdzie się jakikolwiek polityk w Polsce, który będzie ponownie próbował wywołać temat likwidacji czy zakazywania działalności jakiejkolwiek gałęzi gospodarki – w tym hodowli zwierząt futerkowych – to będzie to zdrajca interesu narodowego. Jak bowiem inaczej określić kogoś, kto w sytuacji największego od II wojny światowej kryzysu gospodarczego, który dotknął cały świat, w momencie gdy upadają kolejne przedsiębiorstwa, firmy, zakłady pracy, gdy wielu krajom Europy – w tym Polsce – grozi potężna inflacja, będzie próbował pozbawić możliwości zarobkowania, zostawi ludzi z setkami milionów kredytów? – zaznacza Szczepan Wójcik.

fot. Wizualizacja: ZPPF

Rozmówca portalu Radia Maryja zwraca uwagę, że jest to rzecz niewyobrażalna, aby próbować pozbawić możliwości zarobkowania w naszym kraju, blokować rozwój Polski.

– Pamiętajmy, że Polska stała się liderem światowej produkcji, pokonując Duńczyków, gdy ceny na aukcjach skór wzrosły nawet do 300 procent, gdy polscy inwestorzy z udziałem kapitału chińskiego (i być może amerykańskiego – tu rozmowy cały czas jeszcze trwają) chcą otworzyć największy na świecie globalny dom aukcyjny skór naturalnych. Jak bardzo nieprzyzwoitym, jak złym człowiekiem trzeba być, aby tak uwziąć się na swoich rodaków, żeby wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję do tego, aby zrujnować im życie i to nie w imię faktów, ale ideologicznych fantasmagorii? – zastanawia się Szczepan Wójcik.

– W miniony piątek, wiceprezydent Radomia, Katarzyna Kalinowska, z Nowoczesnej, zapytana przez dziennikarkę TVN-u: „Czy zgodzi się na powstanie aukcji skór w tym mieście”?, odpowiedziała: „Mamy pewne instrumenty, dzięki którym możemy pewne inwestycje czy pewne działania blokować.” W sobotę zadzwonili do mnie partnerzy z Chin i zapytali: „Czy Polska jest, aby na pewno poważnym krajem, aby inwestować w nim pieniądze”, bo przedstawiciele ambasady Chin w Polsce przekazali im, o czym mówiła wiceprezydent Radomia w wywiadzie dla jednej z największych polskich telewizji. Korzystając z okazji, chciałbym zadać pytanie pani prezydent: Czy Pani jest poważna? Czy wie Pani, jaką funkcję pełni i że bycie prezydentem dużego miasta to nie jest sprzedawanie pietruszki na bazarze? W jakim świetle stawia Pani Polskę? Jako polscy przedsiębiorcy chcemy zainwestować w ojczyźnie około 80 milionów euro, dać 600 miejsc pracy, zbudować potężne centrum dystrybucji wyrobów skórzanych, futrzanych i naturalnych do krajów azjatyckich – w czasie kryzysu – podejmując niewyobrażalne ryzyko – wskazuje przedsiębiorca rolny.

W Piatigorsku w Rosji odbyły się międzynarodowe targi zwierząt futerkowych. Zaprezentowane zostały wszystkie wyroby futrzane: kurtki, czapki, rękawiczki, płaszcze etc. Jest to asortyment, który trafia na teren całej Rosji oraz całej Azji. W tym miejscu odbywają się również konferencje. [więcej] 

– Niedawno byłem w Rosji na największych na świecie targach futer, miało tam miejsce duże forum dyskusyjne z udziałem przedsiębiorców i polityków z Moskwy. Było to w rosyjskim Piatigorsku. Przedstawiciel władz z Moskwy powiedział tam, że państwo rosyjskie nadal będzie dopłacało po 50 euro do każdej sztuki norki amerykańskiej ze stada zarodowego, tak aby rosyjscy hodowcy mogli skuteczniej wykorzystać swoją szansę, aby przejąć hodowle po państwach Europy Środkowej i Europy Zachodniej. Jeżeli likwidacja hodowli w Polsce, blokowanie rozwoju potężnych inwestycji nie jest działaniem antypolskim – to co nim jest? Powtórzę, każdy polityk, który dziś – w czasie bardzo poważnego kryzysu – podniesie rękę za likwidacją i zamykaniem którejkolwiek gałęzi gospodarczej, jest zdrajcą – zaznacza Szczepan Wójcik.

Należy jednak pamiętać, że to nie jest tylko i wyłącznie kwestia futer… .

– My nie pouczamy polityków lewicy jak być politykami, oni niech więc nie uczą nas przedsiębiorców, którzy budują nasz kraj za pomocą ściąganych tu z zagranicy pieniędzy, jak mamy być przedsiębiorcami. Fakty są bowiem takie, że Rosja wbrew szkodliwym opiniom niektórych agentów wpływu rozpoczęła dynamiczny rozwój swojego rolnictwa i lada moment będzie dla Polski potężnym zagrożeniem. Każdy, kto twierdzi inaczej, albo nie wie, o czym mówi, albo kłamie – teraz pytanie – Dlaczego to robi? – zastanawia się polski hodowca.

– Jeżeli likwidacja konkretnej gałęzi gospodarczej jest na rękę Rosji, to jak nazwać tego, który przyczynia się do osłabienia Polski? Potężnie atakowane są dziś też inne sektory rolnictwa w kraju. Za trzy lata przez działania partii Zielonych i komunistów 95 proc. polskich hodowli jaj nie będzie mogło sprzedawać ich do największych sieci marketów w kraju, bo antyhodowlani aktywiści wymusili na sieciach rezygnację zakupu jaj z chowu klatkowego, który w Polsce stanowi przeważającą produkcję. Od teraz będą tam sprzedawane jaja z wolnego wybiegu. A gdzie produkuje się ich najwięcej? W Niemczech. Mamy atak na drób i do tego  dochodzi problem z [ptasią grypą] , ASF i nowe zasady bioasekuracji określone przez Unię Europejską, a o których rolnicy nic nie wiedzą, bo Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie raczyło ich poinformować. Cały czas waży się kwestia uboju religijnego. Takiego ataku na polską wieś, na polskie rolnictwo nie było u nas jeszcze nigdy – podkreśla Szczepan Wójcik.

fot. Wizualizacja: ZPPF

Karolina Gierat/radiomaryja.pl

drukuj