fot. twitter.com/szczepan_wojcik

[TYLKO U NAS] Sz. Wójcik: Organizacje ekologiczne współpracowały z niemieckimi zakładami celem zniszczenia branży futerkowej w Polsce

Organizacje ekologiczne współpracowały z naszą bezpośrednią konkurencją – niemieckimi zakładami utylizacyjnymi – celem zniszczenia branży futerkowej w Polsce – powiedział w reportażu „W obronie polskiej wsi” wyemitowanym w TV Trwam Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Tzw. Piątka dla zwierząt wzbudziła ogromne poruszenie w środowisku rolników. Część z nich nie będzie mogła prowadzić działalności prowadzonej przez wiele lat. Dotyczy to nie tylko osób zajmujących się hodowlą zwierząt futerkowych.

– Przestaniemy istnieć. Nasze psy, które były sprowadzone z całego świata za duże pieniądze – bo hodowcy kupują materiał genetyczny z wyższej półki za tysiące euro – z dnia na dzień staną się kundlami – zaznaczył Zbigniew Zieliński, prezes Polskiego Klubu Kynologicznego.

– Ustawa nie polepsza bytu zwierząt. Bydło będzie musiało przebyć transport do ubojni w Niemczech czy Czechach i nadal będzie ubite halal. Stanie się z nim to samo, tylko dojdzie mu stres związany z transportem. Zwierzęta futerkowe będą hodowane, ponieważ jest popyt na futra, tylko one będą produkowane poza Unią Europejską – wyjaśnił weterynarz, Maciej Perzyna.

Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, zauważył, że „dzisiaj organizacje antyhodowlane, pseudoekologiczne mają znacznie więcej do powodzenia niż miały za rządów lewicy. To jest zdumiewające”.

– To może wynikać z naiwności niektórych polityków, z niewiedzy, ale też ze świetnego sposobu działania organizacji antyhodowlanych. Proszę pamiętać, że one dysponują ogromnymi środkami, mają dostęp do bardzo wielu mediów, którymi kreuje się postrzeganie świata oraz opinię publiczną. Mamy tu do czynienia z walką gospodarczą, bo mamy dowody na to, że organizacje ekologiczne współpracowały z naszą bezpośrednią konkurencją – niemieckimi zakładami utylizacyjnymi – celem zniszczenia branży futerkowej w Polsce – podkreślił Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Skóry zwierząt futerkowych to jeden z nielicznych produktów, który Polska eksportuje w 100 procentach – 80 proc. jest eksportowanych do Chin, 20 proc. trafia do Rosji, Kanady oraz pozostałych państw świata. Polska jest na pierwszym miejscu pod względem jakości produkowanego surowca, jeżeli chodzi o hodowlę zwierząt futerkowych.

– Dzisiaj – mimo kryzysu zw. z koronawirusem – zatrudniamy bezpośrednio na fermach od 6 do 8 tys. osób. Generujemy zyski z eksportu rzędu 1,6 mld złotych. To wszystko trafia do Polski. (…) W interesie hodowców zwierząt futerkowych jest to, żeby zwierzęta miały jak najlepsze warunki. Robimy to dla pieniędzy, więc w naszym interesie jest, żeby zwierzęta miały jak najlepsze warunki. W momencie, kiedy byłoby coś nie tak, np. skóra byłaby uszkodzona, to za towar dostalibyśmy mniej pieniędzy – wyjaśnił Szczepan Wójcik.

Jeżeli branża hodowli zwierząt futerkowych zostanie zamknięta, najprawdopodobniej rolnicy nie zdążą się przebranżowić w tak krótkim czasie, jaki zakłada ustawa o ochronie zwierząt.

80 proc. osób zostanie zwolnionych, bo nie będziemy mieli dla nich pracy. Będziemy musieli zrezygnować z pracy z ubojniami. Obecnie oprócz hodowców produkty z ubojni odbierają tylko firmy utylizacyjne, które spalają to lub przetwarzają na mączki. Mączki coraz mniej są wykorzystywane do karm, dlatego że system żywienia zmienia się i karmy dla psów oraz kotów produkowane są ze świeżych produktów. Nie będą więc mieli co z tym produktem zrobić i będą chcieli pieniądze za przyjęcie surowca, za który w tej chwili płacą hodowcy – powiedział Marcin Jaworski, dyrektor jednego z zakładów zajmujących się przemysłem futrzarskim.

Nie jest tak, że w gospodarce branże, którym nakłada się ograniczenia, automatycznie się przekształcają – to jest teoria. Praktyka jest taka, że część branż znika. Jeżeli w Polsce w tej chwili mamy 2/3 eksportu drobiu z certyfikatami uboju religijnego i my tego zakażemy, to znikniemy z rynków transportowych. Nie jest tak, że 2/3 eksportu pójdzie gdzieś indziej, dlatego że zdobywanie rynków eksportowych to lata pracy i te rynki mają konkretne oczekiwania – wskazał Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Branża hodowli zwierząt futerkowych to system naczyń powiązanych – zaznaczają rolnicy oraz eksperci.

– Mamy w kooperacji transport, lekarzy weterynarii, producentów klatek, siatek. Pasza pochodzi w 100 proc. od polskich przetwórców. Mamy dodatki zboża, a przecież 70 proc. zboża w Polsce nie jest zbożem konsumpcyjnym, tylko przeznaczane jest dla zwierząt. Zatrudniamy też ludzi. Mamy kuśnierzy, naukowców. To nie tylko branża futerkowa – zwrócił uwagę Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Krzysztof Bosak z Konfederacji podkreślił, że „ustawa przedstawiona przez Prawo i Sprawiedliwość to piątka przeciw polskim rolnikom”.

– Tzw. Piątka dla zwierząt uderzy w cztery dochodowe branże gospodarki – hodowlę drobiu, hodowlę bydła, hodowlę zwierząt futerkowych i przetwórstwo mięsa. Pośrednio uderzy także w branże powiązane – transport, produkcję pasz, zbóż, produkcję i przetwórstwo ryb, dlatego że odpady z przetwórstwa ryb są wykorzystywane na fermach. To system naczyń powiązanych. Posłowie tego nie zrozumieli, nie dowiedzieli się na czas. Gospodarka rolna w Polsce ma podcięte skrzydła z powodu pandemii. Ta ustawa może dobić tysiące gospodarstw w Polsce – zaznaczył Krzysztof Bosak.

radiomaryja.pl

drukuj