Obowiązkowa edukacja zdrowotna od września. Dr Z. Barciński: To projekt uderzający w rodzinę
Rząd nie wycofuje się z kontrowersyjnych zmian w szkołach. Tzw. edukacja zdrowotna ma być obowiązkowym przedmiotem dla wszystkich uczniów, mimo sprzeciwu rodziców. Projekt Ministerstwa Edukacji Narodowej zawiera treści godzące w małżeństwo i rodzicielstwo. O zagrożeniach związanych z tzw. edukacją zdrowotną mówił w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Zbigniew Barciński, prezes Stowarzyszenia Pedagogów NATAN i koordynator Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.
Gość „Aktualności dnia” podkreślił, że problem dotyczy nie tylko części poświęconej tzw. zdrowiu seksualnemu, ale całej konstrukcji przedmiotu.
– W moim przekonaniu cały ten przedmiot – i część obowiązkowa i ta część,która ma być dobrowolna – powinien być zlikwidowany. Obydwie części tego przedmiotu są w sposób radykalny antyrodzinne i w sposób radykalny genderowe, a co za tym idzie – promują tranzycję. (…) W tej części obowiązkowej małżeństwo, rodzina są albo zmarginalizowane, albo w ogóle usunięte poza nawias, albo stawiane na równi z wszelkimi innymi związkami, a uczeń ma być przekonywany do tego, żeby szanował na przykład czyjąś decyzję o rozwodzie, na przykład decyzję swoich rodziców – wskazał dr Zbigniew Barciński.
Prezes Stowarzyszenia Pedagogów NATAN zwrócił również uwagę na to, że w tzw. edukacji zdrowotnej małżeństwo i rodzina nie są przedstawiane jako wartościowe formy życia społecznego. Wręcz przeciwnie – wiąże się je z różnego rodzaju zaburzeniami.
– Jeśli się już pojawia taki termin jak małżeństwo, rodzina, macierzyństwo, to zwykle bywa to w negatywnym kontekście. Dam tutaj może przykład dotyczący macierzyństwa. Jest taki punkt w podstawie programowej w tej części obowiązkowej, który mówi o różnego rodzaju zaburzeniach. Słowo „zaburzenia” pojawia się tam 7 razy. Są zaburzenia lękowe, zaburzenia afektywne, różnego rodzaju zaburzenia, w tym też zaburzenia depresyjne. I w ramach tych zaburzeń depresyjnych są wymienione tylko dwie sytuacje. W ogóle w ramach tych wszystkich zaburzeń są wymienione tylko dwie sytuacje: depresja w czasie ciąży i depresja poporodowa. Czyli mamy tutaj bardzo negatywny kontekst, bo są różnego rodzaju zaburzenia, a jako jeden jedyny przykład jest wskazana depresja związana z tym, że po prostu może się pojawić dziecko. Nie ma na przykład mowy o tym, że źródłem depresji może być rozwód – wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.
To, zdaniem dr. Zbigniewa Barcińskiego, może prowadzić do relatywizowania znaczenia rodziny i rodzicielstwa.
– Uczeń ma szanować wszystkie decyzje, bo to są czyjeś decyzje. Najważniejsze jest to, że to są czyjeś decyzje i tych decyzji nie można oceniać. Wszystkie trzeba akceptować, ale to jest wizja tego typu, w której już nic nie ma żadnej wartości. Małżeństwo, rodzina nie ma wartości, bo jest zrównane z rozwodem, rozstaniem. Decyzja o tym, żeby budować rodzinę wielodzietną jest postawiona na równi z decyzją o bezdzietności, czyli o takim świadomym odrzuceniu tego, że chce się być matką lub ojcem – zaznaczył.
Koordynator Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły krytycznie odniósł się także do zapisów dotyczących tzw. różnorodności płciowej. W tym kontekście wskazał na szkolenia organizowane dla nauczycieli oraz materiały rekomendowane przez resort edukacji.
– Pojawia się taki zapis, w którym jest mowa o tożsamości płciowej bez wyjaśnienia, bez doprecyzowania w samej podstawie. Jeśli sięgniemy na przykład do publikacji „Edukacja zdrowotna – podręcznik dla nauczycieli”, wydanej przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu i polecanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej – to jest taki podręcznik adresowany na studia podyplomowe dla nauczycieli tego przedmiotu – to w tym podręczniku jest mowa właśnie o tożsamości płciowej, rozumianej jako subiektywne poczucie przynależności do jakiejś płci. Jest wskazane coś takiego, że to jest normalne, jeśli na przykład mężczyzna identyfikuje się jako kobieta. To jest określenie, że wtedy należy mówić „trans kobieta”. I tutaj, można powiedzieć, nie ma w ogóle wskazania, rozróżnienia na to, że tożsamość płciowa może być prawidłowa i zaburzona. Prawidłowa jest wtedy, jeśli ktoś akceptuje swoją płeć, swoją biologię, swoje ciało, swoją anatomię, fizjologię, a zaburzona tożsamość płciowa jest wtedy, kiedy ktoś z jakichś powodów nie akceptuje swojego ciała, swojej płci – wskazał gość Radia Maryja.
– Celem wychowania powinno być to, żeby pomóc młodym ludziom w zaakceptowaniu siebie, swojego ciała. A tutaj program edukacji zdrowotnej uderza w poczucie pewności własnej płci, podważa akceptację siebie, akceptację swojego ciała. To jest uderzenie w prawidłowy rozwój dzieci i młodzieży – dodał.
Konsultacje społeczne dotyczące projektu rozporządzenia MEN potrwają do 11 czerwca. Zgodnie z planami resortu nowy przedmiot, tzw. edukacja zdrowotna, ma wejść do szkół od 1 września.
Cała rozmowa z dr. Zbigniewem Barcińskim dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl



