fot. Radio Maryja

Lasy Państwowe: przepisy UE nt. bioróżnorodności mogą zdestabilizować gospodarkę drzewną w Polsce i ograniczyć ją o połowę

Niektóre zapisy unijnej strategii na rzecz bioróżnorodności mogą zdestabilizować gospodarkę drzewną w Polsce i ograniczyć ją o połowę – wskazują przedstawiciele Lasów Państwowych. Dochody Lasów spadłyby wówczas nawet o 75 proc.

W maju br. Komisja Europejska zaproponowała kolejne działania mające „wzmocnić ochronę przyrody” we Wspólnocie. Założenia strategii na rzecz bioróżnorodności 2030 przewidują m.in., że za dekadę co najmniej 30 proc. europejskich ziem i obszarów morskich miałoby być chronionych. Strategia wskazuje również na konieczność objęcia ścisłą ochroną co najmniej jednej trzeciej obszarów chronionych, czyli 10 proc. obszarów lądowych i 10 proc. obszarów morskich w UE.

– Musimy mieć świadomość, że 23 października bieżącego roku Rada Unii Europejskiej przyjmie wytyczne dot. bioróżnorodności. Niestety w konkluzjach dotyczących rozporządzenia o bioróżnorodności są zapisy bardzo niebezpieczne dla lasów. Dość przypomnieć, że w tych dokumentach są propozycje, aby 30 proc. terenów leśnych w krajach członkowskich było całkowicie wykluczonych z aktywności człowieka. Dla polskich lasów to bardzo duże zagrożenie – mówił na antenie Radia Maryja wiceminister środowiska Edward Siarka, pełnomocnik rządu do spraw leśnictwa i łowiectwa. [czytaj więcej] 

Uczestniczący w piątkowym posiedzeniu sejmowej komisji środowiska Jan Tabor, naczelnik wydziału ochrony zasobów przyrodniczych w Lasach Państwowych, także przekonywał, że niektóre elementy strategii mogą być niebezpieczne dla sektora drzewnego oraz dla samej przyrody w Polsce.

Odnosząc się do 30-proc. celu podkreślił, że gospodarka leśna i sposób jej prowadzenia przez LP „zasadniczo nie konfliktuje się z tą dyrektywą”. Zwrócił uwagę, że 38 proc. terenów, którymi zarządzają Lasy, należy do obszaru Natura 2000. Jan Tabor przyznał, że w skali kraju ten udział jest niższy i wynosi 23 proc. Zwrócił jednak uwagę, że brakujące 7-8 proc. można uzupełnić, obejmując ochroną np. cenne siedliska nieleśne.

Przedstawiciel Lasów Państwowych przekonywał jednak, że problem pojawia się w związku z drugim celem – objęcia ochroną ścisłą 10 proc. obszarów lądowych.

„Nie jest sensowne obejmowanie nią łąk, gruntów ornych, miejscowości, dróg itp. Logicznie są tylko ekosystemy leśne predysponowane są do ochrony biernej” – zaznaczył naczelnik.

Jego zdaniem oznaczałoby to, że ochroną ścisłą/bierną trzeba byłoby objąć ok. 3 mln ha gruntów. Po wyłączeniu z nich już chronionych ściśle parków narodowych i rezerwatów, ochroną trzeba byłby objąć ok. 2,7 mln ha leśnych.

Naczelnik dodał, że w przypadku polskich lasów strategia oznaczałaby, że z gospodarki drzewnej należałoby wyłączyć wszystkie drzewa ponad 100 i 85-letnie i połowę drzewostanu w wieku od 60 do 80 lat.

„Spowodowałby to spadek pozyskania drewna o 50 proc.” – podkreślił Jan Tabor.

Jak mówił, doprowadziłoby to do załamania rynku drzewnego, spadku dochodów Lasów o 75 proc., co – jak zaznaczył – zdestabilizuje obecnie działający system.

– W wielu krajach europejskich takich lasów jest niewiele. W Polsce są lasy, w których mamy drzewostany 100-letnie. Próbuje się na podstawie tego, że mamy nawet pojedyncze 100-letnie drzewa, wyłączać całe obszary z gospodarki leśnej. To bardzo niebezpieczne dla całego zarządzania lasami w polskim modelu, które traktujemy jako nasze dziedzictwo. W Polsce co ósme drzewo ma 100 lat, więc te drzewostany są chronione. Nasz model pozwala na to, żeby je ratować, a nie jak to było w przypadku Puszczy Białowieskiej, gdzie przez nieprzemyślane działania – przed którymi przestrzegał prof. Jan Szyszko – doprowadzono do dewastacji Puszczy – podkreślił natomiast wiceminister Edward Siarka.

Taka strategia mogłaby zachwiać także równowagą ekologiczną, ponieważ leśnicy nie mogliby skutecznie ograniczać gradacji niebezpiecznych owadów w lasach. W konsekwencji – jak mówił – mogłoby to doprowadzić do „zamarcia dużych obszarów leśnych”.

W europejskich konkluzjach są także zapisy mówiące o powiązaniu bioróżnorodności z praworządnością i z równością płci – zwrócił uwagę pełnomocnik rządu do spraw leśnictwa i łowiectwa.

– Co ma wspólnego kwestia bioróżnorodności z równością płci? Po raz kolejny próbujemy się bocznymi drzwiami wprowadzać elementy do rozwiązań prawnych na poziomie Unii Europejskiej, które uderzałyby nie tylko w nasze lasy, ale atakowałyby także naszą tożsamość narodową – wskazał Edward Siarka.

 

PAP/radiomaryja.pl

drukuj