fot. twitter.com/KaziSmolinski

[TYLKO U NAS] K. Smoliński: Na etapie nakazu wydanego przez sąd można się odwołać od otrzymanego mandatu. Rzadko się zdarza, że są one anulowane. 90 proc. mandatów jest utrzymywanych

Policjant musi wcześniej skończyć służbę, żeby przygotować dokumenty w celu skierowania sprawy do sądu w związku z odmową przyjęcia mandatu. Funkcjonariusz musi przygotować potrzebne dokumenty. Następnie po skierowaniu sprawy do sądu, sędzia wydaje nakaz, który w 90 proc. istnieje prawdopodobieństwo, że zostanie utrzymany. Na etapie nakazu wydanego przez sąd można się odwołać. Rzadko się zdarza, że mandaty są anulowane. 90 proc. mandatów jest utrzymywanych – mówił Kazimierz Smoliński, prawnik, poseł Prawa i Sprawiedliwości, we wtorkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

Koniec z możliwością odmowy przyjęcia mandatu karnego i wprowadzenie możliwości zaskarżenia nałożonego mandatu do sądu – to jedna z propozycji zawartych w poselskim projekcie nowelizacji Kodeksu postępowania ws. o wykroczenia. Projekt Prawa i Sprawiedliwości w tej sprawie wpłynął do Sejmu. [czytaj więcej]

Gość TV Trwam powiedział, że odmowa lub przyjęcie mandatu to kwestia konstrukcji prawnej.

– W Polsce obecnie jest możliwość odmowy mandatu, ale w Europie, w większości krajów Europy Zachodniej (Niemcy, Francja, Włochy, Holandia, Belgia) możliwości nieprzyjęcia mandatu nie ma. W tych krajach odpowiednie organy np. policja czy straż miejska wręczają mandat i traktowane jest to jako doręczenie, ale można się od tego odwoływać do sądu. Podobna konstrukcja (jeżeli projekt ustawy uniemożliwiającej odmowę przyjęcia mandatu zostanie w Polsce przyjęty – red.) będzie obowiązywała w Polsce – wyjaśnił Kazimierz Smoliński.

W krajach, w których nie ma odmowy przyjęcia mandatu, tylko istnieje odwołanie do sądu po wcześniejszym wydanym nakazie do zapłaty, w 90 proc. mandaty są utrzymywane i obywatel musi uiścić zapłatę.

– Bardzo często sądy stosują jeszcze wyższe kary od tych, jakimi został ukarany obywatel przez służby. Bardzo często dochodzi do sytuacji, że ktoś przyjmuje mandat, a potem się zreflektuje, że błędnie go przyjął. Mógł nie przyjmować, bo inna była prędkość, bo ktoś był źle zidentyfikowany czy była inna okoliczność i uważamy, że zostaliśmy ukarani zbyt dużym mandatem karnym. W stanie prawnym, jaki jest teraz, obywatel nie ma możliwości przeciwstawić się takiemu mandatowi. Jak już przyjął, to uchylenie mogłoby być możliwe tylko wtedy, kiedy czyn, którego dotyczy mandat, nie jest wykroczeniem, jednak to się bardzo rzadko zdarza, żeby policja czy straż miejska karała za coś, co nie jest wykroczeniem. Jeżeli coś jest wykroczeniem, to nie ma możliwości odwołania się od przyjętego mandatu. Po przyjęciu ustawy, każdy będzie miał prawo skierować sprawę do sądu. Nadal jest zachowana dwuinstancyjność i nie ma żadnego ograniczenia praw obywatela do braku dostępu do sądu. Przysługuje odwołanie od otrzymanego mandatu i odwołanie do sądu – podkreślił polityk.

Gość programu „Polski punkt widzenia” wskazał, że w przypadku odmowy przyjęcia mandatu przez obywatela, funkcjonariusz jest zobowiązany dopełnić wszelkich formalności, by sprawa mogła trafić do sądu.

– Policjant musi wcześniej skończyć służbę, żeby przygotować dokumenty w celu skierowania sprawy do sądu. Funkcjonariusz jest zobowiązany przygotować potrzebne dokumenty. Następnie po skierowaniu sprawy do sądu, sędzia wydaje nakaz, który prawdopodobnie zostanie utrzymany. Na etapie nakazu wydanego przez sąd można się odwołać. Rzadko się zdarza, że mandaty są anulowane. 90 proc. mandatów jest utrzymywanych – zaznaczył Kazimierz Smoliński.

Zdarza się, że w przygotowanie dokumentów ws. skierowania sprawy do sądu zaangażowanych jest kilku policjantów, którzy mogliby w tym czasie pilnować porządku na ulicach czy w inny sposób służyć społeczeństwu.

– Ludzie odwołują się od mandatów od 50 zł do nawet 5000 złotych. Należy pamiętać, że koszty sądowe są zdecydowanie większe niż wartość większości mandatu. Minimalne koszty, które są zasądzane, to ok. 500 złotych. Tyle z reguły kosztuje całe postępowanie. Jeżeli występuje pełnomocnik, to dochodzą jeszcze koszty zastępstwa procesowego, jeżeli po stronie policji występuje profesjonalny pełnomocnik. Nie zdarza się to tak często, ale zdarza się, że występuje radca prawny czy adwokat. (…) Dla sądów to też jest sprawa trudna, dlatego że wszyscy czekamy na to, żeby sprawa była szybciej rozstrzygnięta w sądzie, a sędziowie muszą się zajmować setkami tysięcy spraw, które dotyczą bardzo często drobnych rzeczy. To nie jest tylko kwestia przekroczenia prędkości czy złego parkowania, ale również zaśmiecania, nieodpowiedniego zachowywania się, hałasowania itd. To są rzeczy drobne, jednak uciążliwe dla społeczeństwa, a sądy muszą zajmować się drobnymi sprawami, zamiast poważnymi – powiedział poseł Prawa i Sprawiedliwości.  

Wiceminister sprawiedliwości, Marcin Warchoł, podkreślił, że projekt ustawy ws. mandatów nie ogranicza prawa obywatela do sądu, lecz to prawo rozszerza. Wiceminister próbował rozwiać wątpliwości, które pojawiły się wokół projektu noweli Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. [więcej]

radiomaryja.pl

drukuj