fot. PAP/Marian Zubrzycki

Nie ma zgody na gloryfikowanie UPA. Kandydat PiS na premiera P. Czarnek: Teraz jest czas na to, żeby postawić warunki, powiedzieć – żadnej pomocy więcej, dopóki nie będzie refleksji na Ukrainie

Polska nie może milczeć wobec gloryfikacji UPA na Ukrainie, a rząd Donalda Tuska ponosi odpowiedzialność za pogłębiający się kryzys zaufania społecznego – ocenił prof. Przemysław Czarnek w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja. Kandydat PiS na premiera podkreślił, że relacje polsko – ukraińskie muszą być budowane na prawdzie historycznej.

Gość „Aktualności dnia” odniósł się do kontrowersji wokół decyzji władz Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „bohaterów UPA”. Zdaniem prof. Przemysława Czarnka to gest, który godzi w pamięć ofiar rzezi wołyńskiej i lekceważy pomoc udzieloną Ukrainie przez Polskę po pełnoskalowym ataku Rosji na ten kraj w 2022 roku.

– Dzisiaj stawianie sprawy w ten sposób, że nadaje się imię bohaterów UPA jednej z jednostek wojskowych jest po prostu czymś w rodzaju oplucia Polaków i ich zaangażowania. (…) Gloryfikowanie ludzi, którzy w sposób ludobójczy zabijali polskie dzieci, wbijali na widły, wrzucali do ognia, mordowali polskie matki, wyrywali dzieci z łona i wymordowali w ten bestialski sposób od 100 do 200 tysięcy Polaków, a następnie nazywanie ich bohaterami, jest po prostu skazywaniem Ukrainy na nieszczęście – powiedział polityk.

Kandydat PiS na premiera zaznaczył, że Polska posiada narzędzia pozwalające egzekwować swoje stanowisko wobec Kijowa. Jak wskazał, teraz przyszedł czas na jasne oczekiwania wobec Ukrainy.

– Teraz jest czas na to, żeby postawić warunki i powiedzieć: ani kroku więcej, żadnej pomocy więcej, dopóki nie będzie refleksji na Ukrainie. Możemy przyszłość zbudować jako dwa bratnie narody tylko w prawdzie i tylko we wzajemnym szacunku, a nie przy pogardzie, jaka nas spotyka ze strony Ukrainy – akcentował były minister edukacji i nauki.

Prof. Przemysław Czarnek zauważył także, że stanowisko Wołodymyra Zełenskiego nie spodobało się również obywatelom Ukrainy. Jak podkreślił, mogła to być tylko zagrywka polityczna.

– Znam wielu Ukraińców w Polsce, którzy również są zdenerwowani zachowaniem prezydenta Zełenskiego, który bardzo mocno traci tam poparcie. Przecież korupcja rozlewająca się wśród najbliższych pracowników Zełenskiego też bardzo dotyka Ukraińców. Jednocześnie Ukraińcy nie chcą jakichś antagonizmów między Polakami i Ukraińcami. To można by było zatrzymać przy normalnych relacjach. Wydaje mi się, że jest to głównie tendencja polityczna i próba szukania przez pana Zełenskiego poparcia na Ukrainie w obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich. Mam tylko nadzieję, że nie jest to tendencja ogólnoukraińska – dodał.

Poseł PiS skrytykował również wypowiedzi przedstawicieli obecnego rządu dotyczące historii Wołynia. Chodzi o słowa wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Andrzeja Szeptyckiego, który zrównał zbrodniarzy z UPA z polskimi Żołnierzami Niezłomnymi. [czytaj więcej

– To jest wielki skandal i hańba. Ten człowiek natychmiast powinien być zdymisjonowany. A gdyby tylko uchwalona była ustawa, którą stworzyłem jeszcze dwa lata temu razem z ówczesnym prezesem IPN-u, dzisiejszym prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, doktorem Karolem Nawrockim, która zakazuje gloryfikacji banderyzmu (…) to pan Szeptycki byłby zagrożony karą trzech lat pozbawienia wolności. Robienie dzisiaj z morderców i ludobójców bohaterów i zrównywanie ich do naszych Żołnierzy Niezłomnych jest nie tylko opluwaniem pamięci naszych Żołnierzy Niezłomnych, ale to jest całkowita relatywizacja historii. Tak jakby Niemcy dzisiaj powiedzieli, że w gruncie rzeczy przedstawiciele Wehrmachtu (…) to też byli bohaterowie, bo walczyli z komunizmem. To są rzeczy nieporównywalne, niegodne, a jeżeli mówi to wiceminister w rządzie polskim, to kładzie się to cieniem na cały ten rząd, na całą koalicję – mówił.

Komentując obecną sytuację polityczną w Polsce i nastroje społeczne po odwołaniu prezydenta Krakowa, polityk stwierdził, że coraz więcej obywateli dostrzega niespełnione obietnice koalicji rządzącej.

– Za nami 2,5 roku dewastacji Polski. To, co się stało w Krakowie, jest tak czy inaczej wykładnią tego, co Polacy obserwują przez te 2,5 roku, tego jak bardzo zostali oszukani 15 października 2023 roku. (…) Widzimy w ostatnich miesiącach, a nawet dniach kompromitację za kompromitacją tego rządu. (…) Widzimy zapaść służby zdrowia, upadek wielu szpitali powiatowych, widzimy brak pieniędzy na onkologię dziecięcą itd. (…), widzimy próbę wprowadzania ideologii genderowej (…) czy chwalenie się pana ministra Tomczyka zakupem hełmów dla Wojska Polskiego, jakby to miało Putina odstraszyć – wyliczał gość „Aktualności dnia”.

Zdaniem prof. Przemysława Czarnka alternatywą dla obecnego rządu powinno być zjednoczenie środowisk prawicowych.

– Ja bardzo żałuję reakcji Konfederacji – mówił o odrzuceniu propozycji wystawienia wspólnego kandydata PiS i Konfederacji na prezydenta Krakowa.

– Natychmiastowa odmowa świadczyła o braku chęci w ogóle do rozmów – dodał.

– Szkoda, natomiast tak czy inaczej, uważam, że trzeba robić swoje. (…) Będziemy zachęcać całą prawicę do spokoju i do jedności. Pokój na prawicy to jest to, co głoszę bardzo konsekwentnie i bardzo świadomie. Potrzebna nam będzie wielka koalicja, także większościowa konstytucyjna, po to, żeby zmienić konstytucję i uczynić ją bardziej efektywną dla Polski. Po to, żeby Polskę można było rozwijać w tym okresie, kiedy mamy ogromną szansę stać liderem tej części Europy i świata w perspektywie dosłownie dwóch, trzech, czterech lat. Ale to wymaga jedności na prawicy i szacunku na prawicy – przekonywał kandydat PiS na premiera.

Cała rozmowa z prof. Przemysławem Czarnkiem dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj