[TYLKO U NAS] J. K. Ardanowski o tzw. Piątce dla zwierząt: Jeżeli PiS wycofa się z tych absurdalnie złych zapisów, mogę pozostać w partii i pracować na rzecz odzyskania zaufania rolników, które tak trudno było wypracować

My tą ustawą wpisujemy się w cywilizacyjną wojnę, która toczy się w Europie. To jest wojna z cywilizacją europejską, z chrześcijaństwem. To realizacja założeń szkoły frankfurckiej. Mówiąc wprost, to jest neomarksizm, który po trosze jest sączony przy okazji różnych ustaw, także tej. […] Chciałbym w Prawie i Sprawiedliwości zostać, ale to nie ode mnie taka decyzja będzie zależała. Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wycofa się z tych absurdalnie złych zapisów, ja w tej partii mogę pozostać i pracować na rzecz odzyskania zaufania rolników do Prawa i Sprawiedliwości, które tak trudno było wypracować – mówił Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa, w rozmowie z TV Trwam.

Dzisiaj odbyła się konferencja prasowa premiera Mateusza Morawieckiego i ministra rolnictwa Grzegorza Pudy w sprawie tzw. Piątki dla zwierząt. Do słów premiera i ministra odniósł się były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, który został wyrzucony z rządu za to, że sprzeciwił się tzw. Piątce dla zwierząt.

– Szkoda, że dopiero strach przed rolnikami zaczyna otwierać oczy. Współczuję premierowi, bo musi zgłaszać i poprawiać coś, czego nie był autorem. Można powiedzieć, że cierpliwy kamienie ugotuje. Zapowiedź utworzenia nowej instytucji – Państwowej Inspekcji Ochrony Zwierząt jest kierunkiem dobrym, chociaż zastanawiam się, czy w sytuacji kiedy państwo ma ważniejsze potrzeby, trzeba tworzyć nową formację mundurową. Moim zdaniem należałoby rozszerzyć uprawnienia Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej i ją wzmocnić kadrowo. Projekt ustawy w tej sprawie leży w rządzie od kilku miesięcy i można to zrobić – mówił były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Nie jestem przeciwny tej Inspekcji, bo tylko instytucje państwowe mogą wchodzić na prywatne posesje – kontynuował.

– Może to robić tylko państwo, a nie jacyś ideologicznie nastawieni, niemający kompetencji przedstawiciele organizacji, które się nazwały prozwierzęcymi. Sprawa dotycząca vacatio legis to nie jest żadne ustępstwo, bo miał być rok, czyli ustawa wchodząc w życie pewnie w październiku, miałaby rok na wejście w życie, więc wydłużenie o miesiąc czy dwa to rzecz raczej niepoważna – wskazał polityk.

W przypadku zwierząt futerkowych vacatio legis musi wynosić 10 lat, bo to były standardy przyjęte w innych krajach, gdzie likwidowano hodowlę zwierząt futerkowych. Wydłużenie o kilka miesięcy nie jest wystarczające – akcentował.

– Widzę wyraźny postęp w myśleniu o uboju rytualnym. Oczywiście retoryka mówiąca o tym, że podejście do zwierząt świadczy o nas, czyli ta retoryka moralna, etyczna mająca zamknąć usta każdemu (notabene retoryka oparta na fałszywej aksjologii) tutaj pobrzmiewa. Premier zapowiedział, że będzie zgoda na ubój rytualny i eksport drobiu. Pytanie jest takie, dlaczego drobiu? Może dlatego, że on jest w Polsce skoncentrowany w potężnych, ogromnych międzynarodowych fermach w wielkich firmach i tylko dlatego zgodzono się ustąpić na rzecz uboju rytualnego drobiu. Dlaczego już nie bydła? Czy tym lepszym ubojem jest rozbijanie głowy zwierzęcia, gruchotanie kości czaszki i uszkadzanie mózgu, bo to jest niby ten lepszy ubój – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski.

W oparciu o produkcję mięsa mieliśmy rozwinąć polskie rolnictwo – kontynuował.

– Wykorzystać pastwiska, a nieużytki w nie przekształcić. Mieliśmy wzmocnić bardzo dobrze opanowaną przez Polaków uprawę kukurydzy, traw i innych roślin pastewnych. To wszystko miało się odbywać poprzez rozwój hodowli bydła mięsnego, a tak mamy brak zgody na ubój rytualny na eksport przy absurdalności zarzutu, że ubój rytualny jest gorszy od normalnego uboju – wskazał parlamentarzysta.

Były minister rolnictwa odniósł się także do planowanych odszkodowań dla rolników.

– Mówi się, że za rok rozpoczną się jakieś analizy, że w tej chwili jakiś zespół pracuje. Ja chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, że żadnego kraju europejskiego (a na pewno Polski) nie będzie stać na to, by płacić odszkodowania za zaniechanie hodowli zwierząt. To jest niemożliwe. Państwa na to nie stać – mówił.

Jan Krzysztof Ardanowski był ministrem, który zawsze murem stał za rolnikami. Wielokrotnie domagał się od rządu pieniędzy dla rolników w związku ze stratami wywołanymi suszą.

– Ogromne problemy jako minister rolnictwa miałem w 2018 i 2019 roku, kiedy jeszcze nie było koronawirusa, by uzyskać po 2 miliardy złotych rocznie na pomoc dla rolników dotkniętych suszą. Jakie były skomplikowane zabiegi, bo budżet nie jest z gumy i wszyscy doskonale o tym wiemy (…). Szanuję premiera i uważam, że jest człowiekiem naprawdę odpowiedzialnym, ale moim zdaniem to jest tylko początek poprawiania tej ustawy – powiedział polityk.

Na tym etapie należałoby tę ustawę odrzucić w całości i rozpocząć pracę w rządzie nad nową ustawą o prawdziwej ochronie zwierząt, ich dobrostanie, określeniu warunków w schroniskach i tak dalej – kontynuował.

– Tego w tej ustawie zaproponowanej przez pana Moskala (nie wiadomo, czy to jest figurant, czy faktycznie człowiek, który tę ustawę napisał), który wszystkich obraża, a teraz nawet twierdzi, że to nie o ustawę przecież chodzi, tylko o sprawdzenie posłów Solidarnej Polski i Porozumienia, ale także wszystkich posłów w klubie PiS, żeby ich wszystkich przetestować i w pewnym sensie złamać, żeby mieć pewność, że niezależnie od tego, jakie będą sprawy głosowane, to zawsze podniosą rękę w myśl tego, że kierownictwo ma zawsze rację. Ja się z takim podejściem nie godzę i mówiłem, wielokrotnie, że w sprawach wolności i sumienia (a ta ustawa ich dotyczy) nie może być żadnych nakazów, dyscyplinowania, wymuszania – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski.

Prawo i Sprawiedliwość nie zdecydowało się na zachowanie solidarności z mordowanymi z powodów eugenicznych dziećmi, które są bestialsko eksterminowane w wyniku tzw. aborcji.

– Prawo i Sprawiedliwość takiej determinacji nie wykazało przy sprawie o wiele poważniejszej dla mnie jako człowieka wierzącego, czyli zakazowi aborcji z powodów eugenicznych. Tu nie było przymusu, bo stwierdzono, że politycy muszą brać odpowiedzialność za konsekwencje swoich działań, natomiast przy zwierzętach nikt nie wziął konsekwencji za ustawę, która tak zburzyła polską wieś. Pan minister Puda mówi, że teraz rozmawia z rolnikami i to rolnicy mówią, że coś trzeba pozmieniać. Ja się pytam, dlaczego wcześniej, kiedy tę ustawę na siłę próbowano przepchnąć, nikt z organizacjami rolniczymi nie rozmawiał. Nikt nie rozmawiał z resortem rolnictwa, gdzie są przygotowane konkretne rozwiązania. Nikt nie chciał z tego skorzystać, bo ideologicznie w oparciu o chorą aksjologię ktoś narzucił, że musi być tak, a nikt nie ma prawa mieć innego zdania. Na dodatek ci, którzy mieli inne zdanie, zostali stygmatyzowani jako ludzie źli. To Pan Bóg ocenia, kto jest dobry a kto zły. Ja lękam się tylko Jego wyroków – podkreślił były minister rolnictwa.

Były minister Jan Krzysztof Ardanowski napisał list do członków Prawa i Sprawiedliwości, w którym wyraził swój stanowczy sprzeciw wobec przyjmowaniu tzw. Piątki dla zwierząt.

– To nie jest pierwszy list do członków Prawa i Sprawiedliwości. Czuję się w obowiązku i mogliby mieć do mnie pretensje, gdybym nie przedstawił swojego punktu widzenia jako ten, który odpowiadał za politykę Prawa i Sprawiedliwości wobec wsi, który jest współtwórcą programu PiS, w którym o żadnych takich ustawach nigdzie żadnego zapisu nie ma. Pytanie, kto jest wobec kogo nielojalny. To Prawo i Sprawiedliwość jest nielojalne wobec polskiej wsi. Ja się czułem w obowiązku. Pierwsze materiały, informacje, przekazałem do kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości oraz posłów z komisji rolnictwa, bo oni wówczas nad tym w Sejmie pracowali. Nie jest moją winą, że z listy adresowej natychmiast ktoś przekazał informacje do niemieckiego medium, jakim jest Onet. To nie jest mój problem, że ktoś to przekazał – podkreślił były szef resortu rolnictwa.

Doszedłem do wniosku, że skoro teraz toczy się walka w Senacie, to mam obowiązek przedstawić wszystkie argumenty ekonomiczne, społeczne i polityczne skutki tej ustawy, bo może politycy żyją w jakimś wirtualnym świecie i nie wiedzą, jakie negatywne skutki już to przyniosło na obszarach wiejskich i w utracie poparcia elektoratu wiejskiego – wskazał polityk.

– To jest naturalna konsekwencja. Nie godzę się z tą ustawą. Widzę w niej wiele błędów i mankamentów i to nie tylko w kwestii procedowania (…). W ciągu kilku godzin miała być przeprowadzona także sejmowa komisja rolnictwa, której członkowie najbardziej znają się i rozumieją (najlepiej spośród parlamentarzystów) wrażliwość rolników oraz interesy gospodarcze wsi. Komisja została potraktowana z buta. Jej członkowie zgłosili jakieś poprawki, które zostały usunięte decyzją klubu zgłoszoną przez pana Suskiego pomimo tego, że to właśnie ci posłowie powinni mieć podstawowe prawo wypowiadać się o ustawach dotyczących rolnictwa. Czułem się w obowiązku, żeby przekazać te informacje senatorom. Jeżeli ustawa trafi do Sejmu, a wszystko na to wskazuje, to rozbudowana informacja o skutkach ustawy zostanie przeze mnie przekazana wszystkim posłom Prawa i Sprawiedliwości – mówił Jan Krzysztof Ardanowski.

My tą ustawą wpisujemy się w cywilizacyjną wojnę, która toczy się w Europie – akcentował były minister rolnictwa.

– To jest wojna z cywilizacją europejską, chrześcijaństwem. To realizacja założeń szkoły frankfurckiej. Mówiąc wprost, to jest neomarksizm, który po trosze jest sączony przy okazji różnych ustaw, także tej. Pan premier słusznie stwierdził, że wrażliwość na zwierzęta nie jest związana z lewicowością czy prawicowością, ale przecież wyraźnie widać, że lewicowym środowiskom kwestionującym nie tylko zwierzęta futerkowe, kłamiącym o obdzieraniu ich ze skóry i nie informującym o sposobie utrzymania, przedstawiającym hodowców jako zorganizowaną mafię, nie chodzi tylko o tę sprawę, bo mówią przecież także o takich kwestiach jak zaprzestanie produkcji mleka. To są elementy wojny, która toczy się na naszych oczach, która humanizuje zwierzęta, a poniża człowieka – powiedział polityk.

Nikt nie chce trzymać zwierząt w złych warunkach – podkreślił.

– Chcemy natomiast, żeby były zdrowe, miały jak najbardziej zbliżone warunki do tych naturalnych, ale ta ustawa wpisuje się w szerszy kontekst wojny ideologicznej, tego neomarksizmu, który zaczyna w Europie dominować. Jest mi przykro, że partia, której poświęciłem 20 lat życia, wykonuje ideologiczną woltę. Nie mogę tego zrozumieć, bo tego typu ustawy muszą być głęboko przemyślane, konsultowane ze wszystkimi środowiskami, których dotyczą i musi w nich być zawarte przewidywanie konsekwencji danej ustawy. Tutaj tej przezorności i przewidywania zabrakło – mówił Jan Krzysztof Ardanowski.

Oburzająca jest postawa przewodniczącego Forum Młodych PiS Michała Moskala, który pozwala sobie na ataki na posłów.

– Nie chcę dyskutować z młodym człowiekiem, który może w życiu złotówki nie zarobił z realnego rynku, a chce się silić na pouczanie innych. Pod jego wywiadem w prawicowym portalu pojawiło się kilkaset komentarzy i wszystkie były jednoznacznie negatywne wobec wypowiedzi pana Moskala, a przecież to pisali ludzie mający w większości prawicowe poglądy i głosujący na Prawo i Sprawiedliwość – akcentował były minister rolnictwa.

Jan Krzysztof Ardanowski przedstawił swoje polityczne plany.

– Przede wszystkim cenię sobie (całe życie tak postępuję), żeby to, co mówię było „Tak, tak; Nie, nie”. Nie wyobrażam sobie, żeby dla utrzymania stanowiska zaprzeczyć temu, w co wierzę. Polityka jest grą kompromisów i w sprawach drugorzędnych trzeba szukać kompromisu, ale tak nie jest w kwestiach zasadniczych, takich jak ta ustawa. Ja chciałbym w Prawie i Sprawiedliwości zostać, ale to nie ode mnie taka decyzja będzie zależała. Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość wycofa się z tych absurdalnie złych zapisów, ja w tej partii mogę pozostać i pracować na rzecz odzyskania zaufania rolników do Prawa i Sprawiedliwości, które tak trudno było wypracować – podsumował Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa.

radiomaryja.pl

drukuj