fot. pixabay.com

[TYLKO U NAS] Dr R. Wyszyński: Lawinowo rośnie skala procesu „umiędzynarodowienia” na polskich uczelniach. Bardziej opłaca się przyjąć na studia cudzoziemca niż Polaka

Na polskich uczelniach odstąpiono od zasady wymiany międzynarodowej (…) na rzecz „umiędzynarodowienia”. Skala ta rośnie lawinowo. Jeszcze w 2007 r. było to 13 tys. studentów, teraz mamy 82 tys. osób, które studiują w Polsce. Ponad połowę stanowią studenci z Ukrainy. Mogą oni studiować u nas dzięki zatwierdzeniu dyplomów i poziomu wykształcenia osiągniętych w swojej ojczyźnie. Uznano tamten system, który nie jest kompatybilny z naszym, jako podstawę do dostania się na studia w Polsce – mówił dr Robert Wyszyński ze Związku Repatriantów RP, podczas „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Tegoroczni maturzyści poznali już listy osób zakwalifikowanych na studia. Wielu z nich nie dostało się na wymarzone kierunki. Przykładowo, na wydziałach Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu pierwszych kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt miejsc zajęli cudzoziemcy – w większości Ukraińcy. Proces „umiędzynarodowienia” polskich uczelni staje się coraz bardziej widoczny. [czytaj więcej]

W Polsce od kilkunastu lat toczy się tzw. proces umiędzynarodowienia polskich uczelni. W tym roku ponad 6 proc. kandydatów, którzy zostali przyjęci, to właśnie cudzoziemcy, w większości Ukraińcy. Jest to bardzo widoczne w uczelniach państwowych, szczególnie w Poznaniu. Nawet pierwszych kilkadziesiąt miejsc niepodzielnie zajęli cudzoziemcy. Władze ostatnich ekip stworzyły sytuację, w której przyjmowanie kandydatów z innych państw, a przede wszystkim z Ukrainy i Białorusi, prowadzi do zwiększenia dotacji podstawowej dla uczelni – wyjaśnił dr Robert Wyszyński.

Automatycznie nasuwa się wniosek: bardziej opłaca się przyjąć na studia cudzoziemca niż Polaka.

– Zdecydowanie tak jest. Decyzja „umiędzynarodowienia” została podjęta w 2017 r. Odstąpiono od zasady wymiany międzynarodowej (…) na rzecz umiędzynarodowienia. Skala ta rośnie lawinowo. Jeszcze w 2007 r. było to 13 tys. studentów, teraz mamy 82 tys. osób, które studiują w Polsce. Oczywiście część tych studentów płaci, np. studenci ze Skandynawii, którzy studiują medycynę, bo w Polsce jest taniej. Jednak ponad połowę stanowią studenci z Ukrainy. Mogą oni studiować u nas dzięki zatwierdzeniu dyplomów i poziomu wykształcenia osiągniętych w swojej ojczyźnie. Uznano tamten system, który nie jest kompatybilny z naszym, jako podstawę do dostania się na studia w Polsce – stwierdził gość Radia Maryja.

Rozmówca „Aktualności dnia” wskazał, że już doszliśmy do poziomu 6 proc., a planuje się osiągnąć średnią krajów Unii Europejskiej – 10 proc., czyli 100 tys. osób.

– Jawi się tu pytanie o misję polskich uczelni: czy są wyalienowanymi ośrodkami naukowymi, gdzie naukowcy ścierają się o punkty i osiągnięcie jakiś wskaźników, czy polskie uczelnie mają jeszcze jakieś zobowiązania wobec polskiego społeczeństwa. Mają misję tworzenia polskiej elity narodowej? – pytał.

Dr Robert Wyszyński zastanawiał się również na antenie Radia Maryja, dlaczego młodzież polska z Kresów i Kazachstanu nie stanowi nadal, tak jak było to do 2005 r., bardziej znaczącej grupy w procesie „umiędzynarodowienia”.

– Nie tylko dałoby to szansę na awans zawodowy i społeczny trudny dziś do osiągnięcia dla przedstawicieli polskiej mniejszości, szczególnie na Białorusi czy Kazachstanu, lecz także pozwoliłoby zakończyć trwającą już ponad 30 lat repatriację naszych rodaków z azjatyckich stepów – zaznaczył.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem prof. Romualda Szeremietiewa można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj