fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Dr M. Romanowski: Spory o unijny budżet dotyczą obrony Polski przed polityczną, gospodarczą i ideologiczną kolonizacją ze strony lewicowych środowisk

Spory dotyczące unijnego budżetu i tzw. praworządności w rzeczywistości są sporami, które dotyczą polskiej suwerenności i obrony przed kolonizacją polityczną, gospodarczą, ale i ideologiczną ze strony środowisk, które obecnie są środowiskami decyzyjnymi w Unii Europejskiej, Komisji Europejskiej, w prezydencji niemieckiej, a które to środowiska mają charakter wybitnie lewicowy, bardzo często liberalny – mówił dr Marcin Romanowski, wiceminister sprawiedliwości, w poniedziałkowym programie „Rozmowy Niedokończone” na antenie TV Trwam.

Polska i Węgry zawetowały budżet Unii Europejskiej, nie zgadzając się na jego powiązanie z mechanizmem praworządności. Polski rząd liczy na wypracowanie kompromisu, który pozwoli przyjąć unijny budżet na kolejne lata.[czytaj więcej

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że aktualnie kolonizacja w dużej mierze dokonywana jest poprzez prawo.

– Spory dotyczące unijnego budżetu i tzw. praworządności w rzeczywistości są sporami, które dotyczą polskiej suwerenności i obrony przed kolonizacją polityczną, gospodarczą, ale i ideologiczną ze strony środowisk, które obecnie są środowiskami decyzyjnymi w Unii Europejskiej, Komisji Europejskiej, w prezydencji niemieckiej, a które to środowiska mają charakter wybitnie lewicowy, bardzo często liberalny. To jest w dzisiejszej rzeczywistości bardzo ważne i niebezpieczne narzędzie narzucania pewnej ideologicznej agendy właśnie poprzez prawo, a nawet poprzez pewien szantaż, który próbuje się stosować w stosunku do Polski, Węgier, a myślę, że w przyszłości do innych krajów, które odważą się mieć inny pogląd, inny sposób myślenia na temat tego, jak powinno wyglądać prawo, jak powinien wyglądać system prawny, jak powinno być urządzone społeczeństwo – powiedział wiceminister sprawiedliwości.

Dr Marcin Romanowski zauważył, że „skoro mówimy o groźbach pozbawienia funduszy europejskich i zastosowania mechanizmów i obchodzenia tych mechanizmów, to warto spojrzeć w przeszłość”.

– Niecałe 5 lat temu mieliśmy do czynienia z takimi groźbami, jak Zjednoczona Prawica objęła władzę w 2015 roku. Miały miejsce spory obowiązku relokacji przyjmowania migrantów, których w dużej ilości przyjmowały Niemcy. Był wymuszany na Polsce i na Węgrzech obowiązek tzw. solidarności, a w rzeczywistości była to próba narzucenia Polsce i innych krajom Europy Środkowej agresywnej mniejszości. Efekty tego widzimy obecnie w Niemczech, we Włoszech czy we Francji, gdzie znaczna część migrantów nie asymiluje się, nie chce funkcjonować w ramach naszej kultury i wielokrotnie dochodzi do różnego rodzaju przestępstw czy zbrodni na tle religijnym – podkreślił rozmówca TV Trwam.

Wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości wskazał, że Polska i Węgry korzystają ze swoich praw zawartych w traktatach.

– Stanowcze słowa Polski i Węgier stanowią zapowiedź obrony odnośnie do mniejszych krajów, które mogą mieć inne zdanie niż europejski mainstream przed dyktatem. To, co się stało, to jest obejście traktatów. Mianowicie w sposób bezprawny, w sposób łamiący art. 7, który przewiduje konkretny mechanizm ochrony wartości z art. 2. To są wartości takie jak demokracja, praworządność, prawa człowieka, ale też tolerancja, niedyskryminacja czy ochrona mniejszości. To są wszystko wartości, które są nam bliskie. Problem polega na tym, że one mogą być bardzo różnie interpretowane i niestety są obecnie interpretowane w duchu, który zupełnie odbiega od tego, na co się umawialiśmy, jak traktat powstawał. Mamy do czynienia z sytuacją, w której mechanizm sankcjonowania, naruszania wartości został w sposób pokrętny, bezprawny wyprowadzony z traktatów i niemiecka prezydencja przepychała w ostatnich miesiącach ten mechanizm w formie rozporządzenia, gdzie nie ma również jednomyślności, gdzie nie ma wentyla bezpieczeństwa, że nie będzie większości, w tym przypadku 3/5, która może ukarać jakieś państwo czy mniejszą grupę państw – zaznaczył.

– To, co się dzieje, to naruszenie praworządności przez Komisję Europejską, przez prezydencję niemiecką, która tego typu mechanizm forsuje. My bronimy właśnie tego, aby Unia Europejska działała na podstawie przepisów prawa z art. 7 i jesteśmy zgodni np. ze służbami prawnymi Rady Unii, która podobną ocenę wydała już w 2018 roku właśnie do tego typu działań, które są przepychane przez niemiecką prezydencję na szkodę Polski i na szkodę Węgier. To ma być polityczny straszak, ale w przyszłości będzie to na szkodę innych państw, które znajdą się w mniejszości. (…) To, co robimy, to jest obrona przed arbitralnością, żeby w przyszłości nie narzucać nam wiodącej niestety w Unii Europejskiej lewicowej, lewackiej agendy – powiedział polityk.

Gość programu „Rozmowy niedokończone” podkreślił, że nieuchwalenie 7-letnich ram finansowych budżetu Unii Europejskiej nie oznacza, że budżetu na rok 2021 nie będzie.

– Od 1 stycznia 2021 r. będzie obowiązywało prowizorium w oparciu o ostatni rok budżetowy, czyli rok 2020. To oznacza, że nie będzie dodatkowych środków z funduszu odbudowy, ale to nie znaczy, że nie będzie środków, które mieliśmy zagrawantowane w takiej wysokości, jak w tym roku – podsumował dr Marcin Romanowski.

radiomaryja.pl

drukuj