fot. youtube.com

[TYLKO U NAS] A. Marianowicz-Szczygieł o tęczowej rewolucji: Jeśli nie zatrzymamy tego marszu, to czekają nas bardzo niepokojące rzeczy

Jeśli nie zatrzymamy tego marszu, to czekają nas bardzo niepokojące rzeczy, którymi będzie dotknięty statystyczny Kowalski. Te zmiany wciskają się w każdy aspekt życia, dlatego używam takiego określenia, że ta rewolucja jest po prostu totalna – wskazała Agnieszka Marianowicz-Szczygieł, psycholog i autorka publikacji „Utopia tęczowej rewolucji” w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

Agnieszka Marianowicz-Szczygieł przedstawiła korzenie z jakich pochodzi agresywna, lewacka tęczowa rewolucja.

– Istnieje co najmniej kilka korzeni tej rewolucji, z którą mamy obecnie w Polsce do czynienia. Z jednej strony to są korzenie wprost neomarksistowskie i ja ze zdziwieniem obserwowałam, jak Fundacja Batorego zaprzeczała temu, że w ogóle istnieje takie pojęcie jak neomarksizm. Oprócz tego mamy pewną ścieżkę po linii feminizmu, także ścieżkę komercyjną, mamy wprost ruchy antychrześcijańskie i lewicowych radykałów, którzy niekoniecznie utożsamiają się wprost z neomarksistami. Do tych kilku grup dołącza się rzesza ludzi, którzy ulegają tej narracji, bo są wrażliwi na krzywdę, a słyszą, że dzieje się jakaś krzywda, więc chcą jej przeciwdziałać – powiedziała Agnieszka Marianowicz-Szczygieł, psycholog.

Aby zobaczyć, do czego to wszystko zmierza, wystarczyć spojrzeć poza granice Polski – kontynuowała.

– Dlatego, że w Polsce obserwujemy takie co najmniej dziesięcioletnie opóźnienie historyczne. Te etapy są w USA czy Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Niemczech, a zwłaszcza w Kanadzie, znacznie bardziej zaawansowane. Tam najpierw zalegalizowano związki partnerskie, potem małżeństwa, następnie udostępniono możliwość adopcji dzieci parom jednopłciowym i w tej chwili, kiedy się już przewalił ten nurt promocji homoseksualizmu, teraz szerokim frontem idzie nurt propagowania transseksualizmu. W tej chwili tam na topie nie jest już więc homofobia, ale już transfobia. Jeśli nie zatrzymamy tego marszu, to czekają nas bardzo niepokojące rzeczy, którymi będzie dotknięty statystyczny Kowalski. Te zmiany wciskają się w każdy aspekt życia, dlatego używam takiego określenia, że ta rewolucja jest po prostu totalna – mówiła gość TV Trwam.

Pozostaje pytanie o to, jak należy z aktywistami, zwolennikami LGBT rozmawiać i polemizować.

– Niestety często brakuje nam wiedzy, albo posługujemy się nieadekwatnym językiem. Sam obraz problemu skłonności homoseksualnych, biseksualnych, transseksualnych i innych wymaga należytego zrozumienia, bo ciężko jest pomóc osobom, które się z czymś takim zmagają, jeżeli się tego problemu nie rozumie. Później trzeba mieć świadomość, że jest stworzona pewna machina propagandowo-publicystyczna, która te środowiska i organizacje ukazuje jako ofiary, obiekty prześladowań. Tą metodą jakakolwiek próba polemiki jest ukazywana jako przemoc, nienawiść, dyskryminacja. Połączenie niedostatku wiedzy z naszej strony jako strony chrześcijańskiej, katolickiej, prorodzinnej powoduje, że później w konfrontacji z doskonale przygotowanym językowo, ideologicznie, medialnie środowiskiem organizacji LGBT czy liberalnymi publicystami rzeczywiście najczęściej nasza argumentacja jest nieadekwatna, nieprecyzyjna i łatwa do zbicia – podkreślił Kazimierz Przeszowski z Centrum Życia i Rodziny.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to jest terror ofiar rzekomego prześladowania – kontynuował.

– To znaczy roszczony sobie status ofiar przez te organizacje, powoduje, że nikt nie ma prawa im się w niczym sprzeciwiać. To tak jak z małym dzieckiem terroryzującym otoczenie, bo sobie twierdzi, że wszyscy mu robią krzywdę. Okazuje się, że dane na temat prześladowania tych środowisk pokazują, iż mamy do czynienia z czymś co nawet trudno jest nazwać marginesem. Jeżeli sobie wyobrazimy, że w Polsce dochodzi rocznie do 700 tysięcy przestępstw, a po drugiej stronie mamy przestępczość skierowaną wobec tych środowisk i zsumujemy dane policyjne oraz zgłaszane przez te środowiska, to mamy do czynienia z kilkudziesięcioma przypadkami. Jeżeli by potraktować poważnie twierdzenia tych środowisk i ich ideologów, że stanowią oni 10 procent społeczeństwa, to znamiennym jest, że 10 procent społeczeństwa ulega mniej niż promilowi przestępstw – podsumował Kazimierz Przeszowski.

radiomaryja.pl

drukuj