Dr Zbigniew Hałat

Spróbuj Pomyśleć

Szczęść Boże!

Wśród diabelskich sztuczek na czołowym miejscu lokuje się oszustwo. Jest to pojęcie prawne, na tyle ostro zdefiniowane w kodeksach, że niekiedy oszust przyłapany na gorącym uczynku bywa ścigany, a nawet zostaje skazany za doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania jej błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, w celu osiągnięcia korzyści. Np. korzyści majątkowej. Wprowadzenie w błąd polega na podjęciu przez sprawcę zabiegów mających na celu wytworzenie w świadomości pokrzywdzonego nieprawdziwego obrazu rzeczywistości.


Pobierz Pobierz

Błąd może przejawiać się w postaci urojenia nieistniejącego faktu lub nieświadomości prawdziwego stanu rzeczy. W rozumieniu prawa przedmiot błędu musi obiektywnie stanowić przyczynę dokonania rozporządzenia i powinien ściśle wiązać się z jego niekorzystnością. Zachowanie sprawcy może polegać na działaniu – jest to nieprawdziwe zapewnienie o pewnych okolicznościach lub zaniechaniu – to zaś zatajenie pewnych okoliczności. Sprawca wyzyskuje błąd, gdy wie o błędnym przekonaniu pokrzywdzonego co do określonego fragmentu rzeczywistości, ale nie czyni nic, by go z tego błędu wyprowadzić.

I za to bywa ścigany i może zostać ukarany.

O ile nie jest politykiem.

Na całym świecie, a tym bardziej w Polsce, dla milionów ludzi doprowadzonych do nędzy i cierpień nie do zniesienia, synonimem oszusta jest konkretny polityk, który wykorzystując mechanizmy tylko z nazwy demokratyczne, za pomocą kłamstwa przekonał do siebie wyborców, za pomocą kłamstwa utrzymuje się u władzy, a w sytuacji kiedy jego władza zakorzeniona na kłamstwie zaczyna się chwiać – sięga po jawny terror. Wszak już Józef Stalin powiedział: „Wolę, gdy ludzie popierają mnie ze strachu niż z przekonania. Przekonania są zmienne, strach zawsze jest ten sam.” Strachem chętnie posługuje się każdy współczesny nam rządowy Stalin i Hitler lub samorządowy stalinek czy hitlerek jako zamiennikiem zaspokojenia zwykłych potrzeb zdesperowanej ludności. Ponieważ nie wszystkich uda się zastraszyć, a każda osoba ludzka wolna od strachu stanowi zarzewie wolności dla innych, terrorowi zawsze towarzyszy karykaturalna w swym charakterze propaganda niszcząca wizerunek niepokornych. Ta nieraz sięga do pozornie pozapolitycznych argumentów, znajdujących jednak akceptację wśród zastraszanych mas. Zręcznie podsuwane samousprawiedliwienie na wypadek wyrzutów sumienia za brak oporu przeciw tyranii z reguły wiąże się z narzucaną siłą podmianą Dziesięciu Przykazań Bożych na siedem grzechów głównych.

Tych, którzy już takowej zamiany dokonali, a zapoznają się z treścią tego felietonu służbowo lub po prostu przypadkowo, zachęcam do odwiedzenia stron autoryzowanych przez Kościół Katolicki i porównania dekalogu z listą grzechów głównych celem odpowiedzi na pytanie jak najbardziej aktualne w Światowym Dniu Walki z AIDS, który od 1998r. jest obchodzony 1. grudnia, a w roku 2012 stał się przedmiotem papieskiego apelu w sprawie epidemii AIDS. To pytanie brzmi: na ile walka z Kościołem Katolickim w Polsce, Unii Europejskiej i na świecie przyczynia się do szerzenia się pandemii AIDS, towarzyszących jej zakażeń wielolekoopornymi szczepami prątków gruźlicy oraz epidemii innych chorób wenerycznych, w tym przechodzącej w pandemię zarazy rzeżączki opornej na dostępne antybiotyki, chlamydiozy niszczącej płodność i szeregu innych zakażeń w ogromnej większości bez- lub skąpo-objawowych, często rozpoznawanych dopiero w wyniku stwierdzenia nieuleczalnych powikłań i późnych następstw z bezpłodnością na czele?

Z terapii przedłużającej życie ludziom zakażonym wirusem wywołującym AIDS czy z leczenia profilaktycznego zakażonych kobiet w ciąży w ochronie ich nienarodzonych dzieci przed przeniesieniem HIV, powstał dobrze prosperujący przemysł, którego kołem zamachowym jest propaganda rozwiązłości. Ta sama, która okazała się niezrównanie skutecznym narzędziem walki z chrześcijaństwem. Ukierunkowana przede wszystkim na najbardziej na nią podatne, a przy tym z najbardziej bezbronne młode pokolenie, daje dobrze zarobić producentom kosztownych farmaceutyków, które – tak samo jak leki przeciwgruźlicze – niemal nigdy nie są pozbawione działań niepożądanych, o ciężkim nieraz nasileniu. Nierzadko, są one potrzebne tym, którzy sami agresywnie propagowali rozwiązłość i atakowali kościół stający w obronie ofiar ich nienasyconej żądzy. U kresu życia, doprowadzeni do wyniszczenia fizycznego i psychicznego słusznie szukają pomocy w kościele, czyli tam gdzie mogą ją znaleźć, a nie tam gdzie w osobom cierpiącym na zaburzenie świadomości zwane splątaniem proponuje się zastrzyk śmierci w ramach tzw. eutanazji. Z samej swojej istoty bezwarunkowej miłości bliźniego Kościół Katolicki niesie pomoc w potrzebie ofiarom HIV/AIDS, w tym także ludziom, którzy przez całe swoje życie, jak długo mogli, aktywnie występowali przeciw nauczaniu Chrystusa i Jego Kościołowi. Rozsądek jednak nie pozwala ograniczyć roli kościoła do opieki nad umierającymi na AIDS ofiarami oszustwa polegającego na tym, że wmawia się ludziom przekonanie, że mogą robić co chcą bez oglądania się na konsekwencje. Ojciec Święty Benedykt XVI 28. listopada 2012 r. powiedział „zapewniam o mym wsparciu dla licznych inicjatyw, które w ramach misji Kościoła walczą z tą plagą”. Tym samym papież zachęcił katolików do odważnego występowania na rzecz ograniczenia w życiu publicznym podstawowej przyczyny szerzenia się AIDS, jaką jest propagowanie rozwiązłości seksualnej.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj