fot. PAP/Tomasz Gzell

Prezydent A. Duda powołał Małgorzatę Manowską na I Prezesa SN

Prezydent Andrzej Duda zdecydował o powołaniu Małgorzaty Manowskiej na I Prezesa Sądu Najwyższego. Ta decyzja nie spodobała się opozycji oraz przedstawicielom środowiska sędziowskiego, które nie akceptuje reformy wymiaru sprawiedliwości.

W sobotę do Kancelarii Prezydenta dotarły kandydatury wyłonione przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Było ono przeciągane od 8 maja przez tzw. starych sędziów przeciwnych reformie sądownictwa. Doszło też do zmiany przewodniczącego zgromadzenia.

– Zdarzały się sytuacje zabawne, żeby nie powiedzieć kompromitujące dla sędziów, którzy nie potrafili zrozumieć na czym polega zakreślanie kółkiem kandydata, którego chcą wskazać – przypomina wicemarszałek Sejmu, Ryszard Terlecki.

Prezydent zdecydował, że nowym I prezesem będzie prof. Małgorzata Manowska. Sędzia z wieloletnim stażem, nauczyciel akademicki, a w ostatnich latach dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury – mówi mecenas Andrzej Mucha.

– Małgorzata Manowska jest znana jako dobry prawnik, ma taką opinię. Myślę, że jest również zwolennikiem reform sądownictwa w Polsce i to jest bardzo trafny pod tym względem wybór prezydenta Andrzeja Dudy – podkreśla mec. Andrzej Mucha, radca prawny.

Decyzja prezydenta kończy procedury wyboru I prezesa – mówi wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

– Cieszy, że pan prezydent szybko uzupełnił wakat na stanowisku I prezesa Sądu Najwyższego, pomimo bardzo poważnej obstrukcji ze strony sędziów – zaznacza Sebastian Kaleta.

Decyzji prezydenta nie akceptuje opozycja. Lider Platformy Obywatelskiej Borys Budka widziałby w roli I prezesa Włodzimierza Wróbla, którego poparła w głosowaniu grupa 50 tzw. starych sędziów.

– Gdyby iść tokiem rozumowania większości parlamentarnej, pana prezydenta, również ktoś, kto miałby jeden głos mógłby zostać I prezesem SN – mówi Borys Budka.

Nowa I prezes w głosowaniu uzyskała połowę mniej głosów od sędziego Wróbla. To nie ma jednak znaczenia – wskazuje dr Jarosław Świeczkowski z Uniwersytetu Gdańskiego.

– Żaden przepis, w tym przepis konstytucji, nie nakłada jakiegokolwiek obowiązku na prezydenta, aby to był jakiś konkretny kandydat. Tak jak gdzieniegdzie możemy usłyszeć, że prezydent powinien dokonać wyboru kandydata, który uzyskał największą liczbę głosów – podkreśla dr Jarosław Świeczkowski.  

Sam sędzia Sądu Najwyższego Włodzimierz Wróbel w trakcie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN podkreślał, że twórcy konstytucji stworzyli mechanizm wzajemnej kontroli, który nie pozwala sędziom wybrać sobie szefa.

– Trzeba się dogadać. Trzeba się porozumieć. Na czym ma polegać to porozumienie? Na tym, że owo zgromadzenie ma przedstawić pięciu kandydatów i z nich prezydent ma wybrać jednego i mianować na stanowisko I prezesa SN – zaznacza Włodzimierz Wróbel.

Prezydent nie musi kierować się liczbą głosów. Nie wystarczy wymachiwać konstytucją. Trzeba ją także czytać – przypominają politycy Zjednoczonej Prawicy. Krytyka prezydenta jest bezpodstawna – mówi europoseł Prawa i Sprawiedliwości Patryk Jaki.

– Konstytucja precyzyjnie mówi w jaki sposób i kto ma kompetencje do tego powołania. Czy jest gdzieś napisane, że I prezesa SN powołuje stacja TVN w konsultacji z „Iustitią”, czy jest napisane, że powołuje prezydent Rzeczypospolitej? – podkreśla Patryk Jaki.

Kadencja nowej I prezes SN, która zastępuje Małgorzatę Gersdorf, potrwa sześć lat.

TV Trwam News

drukuj