fot. flickr.com

Zachód zbiera na fundusze na wsparcie tzw. aborcji

Kraje zachodnie zbierają fundusze na aborcyjny biznes. Jest to reakcja na  odcięcie przez prezydenta Stanów Zjednoczonych funduszy federalnych dla organizacji zagranicznych promujących i uczestniczących w zabijaniu dzieci poczętych. Fundusze trafiały m.in. do Polski.

Pod koniec stycznia prezydent Donald Trump przywrócił tzw. “Mexico City Policy” – akt prawny wprowadzony za kadencji Ronalda Reagana i utrzymywany w mocy przez kolejnych prezydentów. Za czasów kadencji Billa Clintona i Baracka Obamy został on uchylony.

Dokument przewiduje, że władze amerykańskie nie mogą z publicznych środków wspierać międzynarodowych organizacji, które promują lub przeprowadzają tzw. aborcję.

– Kilka państw Unii Europejskiej, m.in. Holandia, Belgia, Dania, spotkało się 2 marca w Brukseli na konferencji She Decides, gdzie zadeklarowało własne pieniądze – pieniądze podatników poszczególnych państw do tego, by zneutralizować przywrócenie Mexico City Policy – powiedział Jakub Bałtroszewicz, prezes Fundacji Jeden z Nas.

Przywrócenie przez Donalda Trumpa Mexico City Policy” wstrzymuje publiczne granty dla aborcyjnych gigantów takich jak chociażby International Planned Parenthood Federation, a także innych organizacji promujących zabijanie dzieci poczętych. Dziurę w ich budżetach, szacowaną na 600 milionów dolarów, chcą załatać zachodnie kraje Europy.

– To jest, mówiąc kolokwialnie, „zrzutka” państw, gdzie aborcja jest dostępna na życzenie, gdzie jest uznawana za prawo człowieka, i te państwa mogą dysponować tymi pieniędzmi w dowolny sposób i kierować je nie tylko (…) poza granice Unii Europejskiej, ale mogą zdecydować, że te pieniądze mogą być wykorzystywane np. na bardzo mocny lobbing proaborcyjny w takich krajach, jak Irlandia czy Polska – wskazał Jakub Bałtroszewicz.

Rządy Szwecji, Belgii, Holandii, Norwegii, Danii, Kanady i Luksemburga zaoferowały już 181 mln dolarów.  Obrońcy praw człowieka w Afryce obliczyli, że z pieniędzy, które zagraniczne podmioty wykładają tam na tzw. aborcje, można byłoby zbudować 5 tys. szkół i wyedukować 12 mln Afrykańczyków rocznie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj