fot. PAP/Piotr Nowak

Po raz pierwszy od 1989 r. ostatnie posiedzenia obu izb polskiego parlamentu starej kadencji odbędą się po wyborach

Dziś ostatnie posiedzenie Sejmu, a w czwartek Senatu starej kadencji. Po raz pierwszy od 1989 roku zwołano posiedzenia obu izb kończących się kadencji po wyborach. To nie spodobało się opozycji.

Wczoraj rozpoczęły się dwudniowe obrady Sejmu. To kontynuacja ostatniego posiedzenia tej kadencji, które rozpoczęło się jeszcze przed wyborami.

– Jestem w Sejmie osiem kadencji, ale to jest pierwsze takie wydarzenie – mówi poseł PSL Marek Sawicki.

Opozycja krytykuje zwołanie posiedzenia kończącej się kadencji już po wyborach. Część polityków sugerowała, że partia rządząca ma do przeprowadzenia coś niecnego. Ale w te dywagacje nie wierzy poseł PSL Marek Sawicki.

– Wielkiego zainteresowania i wielkiej dyskusji nie ma, bo zwyczajnie spora część posłów nie dostała się od Sejmu. Przyjechała tylko z obowiązku poselskiego, a nie z chęci pracy – wskazuje polityk.

W porządku obrad nie ma kontrowersyjnych punktów. Posłowie zajmą się na przykład zmianą ustawy o Polskiej Akademii Nauk czy zmianami w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Będzie też przedstawione sprawozdanie z prac komisji śledczej ds. Amber Gold. Opozycja jednak wyraża cały czas zaniepokojenie prowadzeniem obrad nie tylko przez Sejm, ale i przez Senat.

– PiS wie, że w Senacie nie ma większości i być może te pomysły, które mają przygotowane, nie znalazłyby poparcia w Senacie. Będą chcieli kolanem przepchnąć teraz – podkreśla poseł  PO-KO Jerzy Meysztowicz.

Dlatego wicemarszałek Senatu i polityk Koalicji Obywatelskiej Bogdan Borusewicz domaga się niewznawiania w czwartek posiedzenia Senatu kończącej się kadencji.

– Mam apel do PiS, aby zrezygnował z tego posiedzenia Senatu, które jest przed nami, ponieważ zmieniała się zupełnie sytuacja w Senacie, PiS stracił większość – podkreśla Bogdan Borusewicz.

Były marszałek Senatu chce, aby przyjętymi w tych dniach przez Sejm ustawami zajęli się senatorowie nowej kadencji. To niemożliwe – mówi politolog Paweł Momro. Obowiązuje zasada dyskontynuacji.

– Ostatnie posiedzenie, które mamy teraz po wyborach, nie ma żadnego znaczenia na to, co będzie się działo w nowej kadencji, gdy już ci nowo wybrani posłowie i senatorowie w tych izbach się zbiorą. Wówczas  wszystko startuje od nowa, będą składane nowe projekty ustaw – wyjaśnia Paweł Momro.

Obrady Sejmu i Senatu po wyborach są zgodne z prawem – zauważa Wojciech Skurkiewicz, nowo wybrany senator.

– Dziś jeszcze pracujemy wciąż w VIII kadencji Sejmu i IX Senatu, a do pierwszego posiedzenia parlamentu jeszcze pozostało trochę czasu – wskazuje Wojciech Skurkiewicz.

Pierwsze posiedzenie Sejmu i Senatu nowej kadencji zwołuje prezydent. Powinno się to stać najpóźniej do 12 listopada.

TV Trwam News

drukuj