fot. PAP/EPA

Drugi dzień działań TSUE ws. skargi Polski i Węgier dot. systemu warunkowości

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej drugi dzień zajmował się skargą Polski i Węgier w sprawie systemu warunkowości. Sędziowie TSUE w Luksemburgu zadawali pytania stronom postępowania. Większość z nich była skierowana do pełnomocników instytucji unijnych, co – zdaniem strony polskiej – potwierdza zarzut, że zaskarżone przepisy są niejasne.

TSUE w trybie pilnym rozpatruje skargę Polski i Węgier na nowe rozporządzenie, które wprowadza mechanizm warunkowości przy wypłacie unijnych środków. Zdaniem Polski rozporządzenie zawiera szereg wątpliwości i zastrzeżeń, chociażby w kwestii precyzyjności definicji państwa prawnego. Jest ono zatem mechanizmem sankcyjnym, które narusza traktaty i powinno być w całości uznane za nieważne.

We wtorek zakończył się drugi dzień rozprawy. Było bardzo dużo pytań do instytucji unijnych – do Rady, Parlamentu czy Komisji Europejskiej, a mniej do Polski i Węgier – przekazał pełnomocnik RP przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Bogusław Majczyna.

„Zobaczymy, czy Trybunał uzna, że ogólnikowość przepisów rozporządzenia jest na tyle duża, że nie spełnia wymagań wynikających z traktatów, zasady pewności prawa i wtedy stwierdzi nieważność rozporządzenia. Czy jednak, (…) mimo że przepisy są mało precyzyjne, uzna, że będą mogły być precyzowane w praktyce i w drodze kolejnych orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości” – powiedział Bogusław Majczyna.

Jak wskazał wiceminister sprawiedliwości, Michał Woś, Solidarna Polska od początku zaznaczała, że jest to mechanizm nie „pieniądze za praworządność” a „pieniądze za suwerenność”. Mechanizm, który daje potężne narzędzie nacisku politycznego na poszczególne państwa.

– Stąd zgoda na stosowanie mechanizmu w naszej ocenie była błędem. Dlatego powinniśmy robić wszystko, co możliwe, by przed TSUE dowieść naszych racji – wskazał wiceminister Michał Woś.

Skargę szeroko komentuje opozycja. Poseł Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wskazała, że na unijne pieniądze czekają samorządy i pracownicy.

– Z całą pewnością unijne pieniądze są potrzebne. Żeby je dostać, trzeba grać zgodnie z regułami, na które wszyscy się zgodziliśmy – powiedziała poseł Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Rzecznik PSL, Miłosz Motyka, podkreślił, że wyrok TSUE będzie jednoznaczny, bo – jak wskazał – istnieje powiązanie wypłaty funduszy unijnych z praworządnością, na co zgodził się szef polskiego rządu.

– Wiedzą to wszyscy. Premier Mateusz Morawiecki nie mówił wtedy prawdy. Po orzeczeniu TSUE będzie się musiał z tą prawdą zmierzyć i powiedzieć wprost, że musimy przestrzegać prawa, bo inaczej Polacy nie dostaną żadnych pieniędzy z Brukseli – przekonywał Miłosz Motyka.

O przywróceniu tzw. państwa prawa mówiła także poseł Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej.

– Jeżeli będziemy mieli likwidację Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która nie jest zgodna z zasadami państwa prawa; jeżeli będziemy mieli sytuacje, w której PiS się cofnie w kwestiach, które nie poprawiły w żaden sposób dostępu Polaków do wymiaru sprawiedliwości, za to zwiększyły nadzór władzy wykonawczej nad władzą sądowniczą, wtedy nie będzie problemu ze środkami europejskimi – powiedziała poseł Katarzyna Lubnauer.

Polska nie tylko przestrzega prawa, ale także wywiązuje i będzie się wywiązywać z każdego zapisu traktatu – oświadczył poseł Zjednoczonej Prawicy Tadeusz Cymański.

– To będzie się w Polsce, działo czego będą chcieli Polacy, a nie Bruksela i TSUE – podkreślił Tadeusz Cymański.

Wyrok TSUE zapadnie najprawdopodobniej za kilka miesięcy.

 

TV Trwam News

drukuj