fot. R. Sobkowicz/Nasz Dziennik

12 stycznia wojska NATO pojawią się w Polsce

Do niemieckiego portu Bremerhaven przybyły dwa z trzech statków z żołnierzami i sprzętem dla amerykańskiej brygady pancernej, która będzie stacjonować w Polsce. Powitanie naszych sojuszników odbędzie się 12 stycznia.

W przyszłym tygodniu do Żagania przybędą pierwsi żołnierze amerykańskiej brygady pancernej. Z kolei w marcu rozlokowana ma być wielonarodowa batalionowa grupa bojowa NATO, która będzie stacjonować blisko granicy z obwodem kaliningradzkim.

– Najważniejszą siłę bojową stanowi brygada pancerna, ale nie bagatelizujmy też znaczenia bojowej grupy batalionowej, która będzie stacjonowała w pobliżu przesmyku suwalskiego i to będzie jej najważniejsze zadanie – mówi minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

W sumie oba zgrupowania to blisko 7 tys. żołnierzy.

– To sygnał mający świadczyć o zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych na rzecz sojuszników i woli utrzymania pokoju i pomyślności w Europie – podkreśla gen. Timothy P. McGuire, zastępca dowódcy wojsk lądowych USA w Europie.

To jasny sygnał, że Polska jest ważnym elementem systemu bezpieczeństwa w tej części świata. Wzmacnianie wschodniej flanki NATO to odpowiedź na rosyjską agresję na Ukrainę. To także dowód na to, że Sojusz i jego najsilniejszy partner – USA – dostrzegają realne zagrożenie bezpieczeństwa w naszej części Europy. Czy nowa administracja prezydenta Donalda Trumpa podtrzyma ten kierunek polityki?

– Szybko wykonał telefon do prezydenta Dudy, telefon do Sekretarza Generalnego NATO, gdzie zapewnił o dalszej współpracy, o zobowiązaniach, jakie Amerykanie mają i będą przestrzegać – zaznacza minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

Polskie władze nie stoją jednak z założonymi rękoma, czekając jedynie na sojuszników.

– W ślad za decyzjami natowskimi poszły ważne decyzje wewnątrzkrajowe, a przede wszystkim musimy tutaj mieć na względzie decyzję dotyczącą tworzenia i rozbudowy wojsk obrony terytorialnej kraju. W ten sposób ten bardzo niepokojący, bardzo negatywny proces osłabiania naszej zdolności obronnej, naszego bezpieczeństwa, jaki zarysował się w poprzednich (już chyba nawet kilkunastu) latach został w ten sposób zahamowany i na pewno odwrócony – wskazuje prof. Tadeusz Marczak, politolog.

Sejm kończy także prace nad ustawą, która ma zmienić wprowadzony za rządów PO-PSL i prezydentury Bronisława Komorowskiego podział dowodzenia polską armią. Nowe przepisy przywracają jednolitość dowództwa.


TV Trwam News/RIRM

drukuj