[Jestem w Kościele] Kiedy ofiary stają się katami
Podczas gdy nasze oczy zwrócone są przede wszystkim w stronę Ukrainy i trwającej tam wojny, może nam uciekać to, co dzieje się w Strefie Gazy. Głodujące dzieci, masowe przesiedlenia, gwałty – to tam codzienność. Coraz więcej ekspertów, w tym także tych żydowskich, alarmuje, że w Strefie Gazy ma miejsce ludobójstwo. Czy jednak w powszechnej świadomości Izrael funkcjonuje jako sprawca zbrodni wojennych i państwo ludobójcze? Czy może jednak śmierć niewinnych palestyńskich dzieci to tylko kwestia biologiczna, naturalna, śmierć jak śmierć, a śmierć Żydów to tragedia, dramatyczne doświadczenie i metafizyka?
Przez uprzywilejowaną pozycję Izraela społeczność międzynarodowa nie podejmuje wystarczających działań, aby zatrzymać ludobójstwo w Strefie Gazy. Trudno nie dostrzec podobieństw pomiędzy tym, co dzieje się obecnie na Bliskim Wschodzie, a ludobójstwem w Rwandzie. W obu przypadkach mamy do czynienia z przelewaniem krwi niewinnych osób, olbrzymim kryzysem humanitarnym, dehumanizującą retoryką, a wszystko przy milczącym przyzwoleniu rzekomo cywilizowanego świata.
Także na naszym podwórku, zarówno krajowym, jak i kościelnym, możemy dostrzec, jak delikatnie traktowane jest Państwo Żydowskie. Każde zwrócenie uwagi na jakikolwiek problem kończy się przywołaniem Holokaustu i naszej, rzekomo zbiorowej, odpowiedzialności za tę hekatombę. Czy to normalne, że reakcja na każdy najdrobniejszy akt antysemityzmu jest natychmiastowa, a kiedy mamy do czynienia z antypolonizmem ze strony Żydów, nasi dyżurni „przepraszacze” nabierają wody w usta?
Powstaje pytanie, dlaczego naród, który doświadczył tak olbrzymiego zła, teraz odpłaca się tym samym w stosunku do Palestyńczyków? Przychodzi mi tu na myśl anegdota, którą przytoczył wybitny biblista, ks. prof. Waldemar Chrostowski, w książce „Kościół, Żydzi, Polska”. Opowiadał, jak uczestniczył w żydowskim nabożeństwie w USA i prowadzący je rabin zaprosił go do przodu, a następnie zwrócił się do wiernych. Zacytuję dokładnie ten fragment, bo naprawdę warto: „Zadał im pytanie: >>Kto jest największym antysemitą i wrogiem Żydów?<< Zebrani odpowiedzieli >>Christians!<< (>>Chrześcijanie!<<). >>Oh, well, fine<< — rabin był bardzo z siebie zadowolony. Widać było, że często prowadzi dialog ze swoimi wiernymi. Minęła chwila, a on znów zapytał: >>A wśród chrześcijan kto jest największym wrogiem Żydów?<< I znów zbiorowa odpowiedź: >>Catholics!<< (>>Katolicy!<<). Rabin był zachwycony. Jego wierni też. Atmosfera stawała się coraz luźniejsza i było widać, że wszystko przebiega bardzo dobrze. >>A wśród katolików kto jest największym wrogiem Żydów?<< Zebrani nie mieli wątpliwości: >>Poles!<< (>>Polacy!<<). Rabin doprowadził zatem kwestię do końca: >>A wśród Polaków kto jest największym wrogiem Żydów?<<. Odpowiedź brzmiała: >>Priests!<< (>>Księża!<<). Zrobiło się głośno, a w tym czasie rabin podszedł do mnie z wyciągniętą ręką i powiedział do obecnych: >>Oto macie tutaj chrześcijanina, katolika, Polaka i księdza<<. A do mnie >>Proszę, bardzo, mów<<„. I tu pada odpowiedź ks. prof. Chrostowskiego, również warta dokładnego przywołania: „Mówicie, że przez wieki byliście prześladowani. Mówicie, że przez wieki was upokarzano. Mówicie, że przez wieki przeganiano was z miejsca na miejsce. Mówicie, że inni was nie lubią i wami gardzą. Mówicie, że z tego powodu cierpicie… A dzisiaj daliście dobry przykład tego, że perfekcyjnie potraficie robić to samo, co od wieków zarzucacie innym. To wszystko, co mam do powiedzenia”.
Środowiska prożydowskie zapewne doszukają się w tym tekście antysemityzmu. Taktyka prosta, ale jak widać niestety bardzo skuteczna. Nam jednak nie wolno milczeć w obliczu tego straszliwego ludobójstwa, nawet za cenę przypięcia łatki antysemity.
Wojciech Grzywacz



