fot. PAP/Tomasz Gzell

Dr M. Jedynak o obławie augustowskiej: Celem żołnierzy Armii Czerwonej było wyłapanie polskiego podziemia niepodległościowego

Obszar obławy augustowskiej to cztery powiaty, to kilkadziesiąt tysięcy kilometrów kwadratowych. Na ten teren zostało rzuconych 50 tys. żołnierzy sowieckich, którzy szli tyralierą. Celem żołnierzy Armii Czerwonej było wyłapanie polskiego podziemia niepodległościowego. Kontrwywiad wojskowy Smiersz przewidywał, że na terenie objętym obławą znajduje się ok. ośmiu tys. uzbrojonych żołnierzy. Sowieci uważali, że to są oddziały uzbrojone nie tylko w broń lekką, ale też w artylerię. Dlatego przeciwko tym zakładanym ośmiu tysiącom żołnierzy zostało wystawionych aż 50 tys. Sowietów – mówił w środowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam dr Marek Jedynak, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku.

12 lipca obchodzić będziemy Dzień Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. Jak podkreślił dr Marek Jedynak, była to największa zbrodnia na Polakach po II wojnie światowej. Zamordowanych zostało wówczas ponad 600 osób, a nawet dwa tysiące mogły paść ofiarami innych form przemocy: pobić, kradzieży i gwałtów ze strony Sowietów.

[Obława augustowska] to była operacja wojskowa przeprowadzona siłami 50 Armii Trzeciego Frontu Białoruskiego i 50 tys. żołnierzy Armii Czerwonej zostało podprowadzonych na pozycje wyjściowe około 11 lipca. Natomiast sama obława rozpoczęła się 12 lipca, stąd też święto państwowe [ustanowiono – radiomaryja.pl] w pierwszym dniu tej operacji. Miała sama dwie fazy. Pierwsza faza: od 12 do 18 lipca. Po przeprowadzeniu pierwszych aresztowań, pierwszych rewizji w miejscowościach objętych obławą nastąpiła druga faza, czyli już czyszczenie terenu, sprawdzanie, dodatkowe aresztowania – mówił historyk.

Zbrodnicze działania wojsk sowieckich objęły teren czterech powiatów: augustowskiego, suwalskiego, sejneńskiego i sokólskiego. Wschodnią granicą obławy był Niemen, a zachodnią – Kanał Augustowski.

– To cztery powiaty, to kilkadziesiąt tysięcy kilometrów kwadratowych. Na ten teren zostało rzuconych 50 tys. żołnierzy sowieckich, którzy szli tyralierą. Każdy oddział otrzymał punkt wyjściowy, punkt docelowy na dany dzień. Przechodzili z miejscowości do następnej miejscowości, przeczesując lasy, pola, szukając kryjówek. Celem żołnierzy Armii Czerwonej było wyłapanie polskiego podziemia niepodległościowego. Kontrwywiad wojskowy Smiersz, który stał za przeprowadzeniem tej operacji – według informacji, które uzyskał – przewidywał, że na terenie objętym obławą znajduje się ok. ośmiu tys. uzbrojonych żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego. Sowieci uważali, że to są oddziały uzbrojone nie tylko w broń lekką, ale też w artylerię. Dlatego przeciwko tym zakładanym ośmiu tysiącom żołnierzy zostało wystawionych aż 50 tys. Sowietów, żeby proporcje do walki z oddziałami partyzanckimi były odpowiednie, by dokonać tej operacji – zaznaczył dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku.

W czystkach brali też udział polscy komuniści.

Główny kierunek operacji był realizowany przez oddziały Armii Czerwonej. Natomiast jako wsparcie, jako pomoc wykorzystano funkcjonariuszy powiatowych Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego z Suwałk, z Augustowa. Wykorzystano funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej ze wszystkich posterunków objętych obławą, ponieważ to byli ludzie z tamtych terenów. To byli ludzie, którzy znali miejscowości, znali lasy, ale przede wszystkim znali nazwiska osób, które funkcjonowały w tych wsiach, które wspierały oddziały partyzanckie, konspirację niepodległościową na tym terenie – Armię Krajową Obywatelską. Jeszcze wykorzystano dodatkowo Ludowe Wojsko Polskie. Był to 1 Praski Pułk Piechoty stacjonujący przed obławą na terenie Białegostoku w koszarach. Wzmocniona kompania około 160 żołnierzy pod dowództwem por. Maksymiliana Sznepfa została skierowana w rejon Suwałk, w rejon Wiżajn i od 12 lipca realizowała również działania w ramach obławy, przeczesując teren, aresztując osoby podejrzane – wskazywał gość „Polskiego punktu widzenia”.

Celem obławy augustowskiej było całkowite zdławienie zbrojnego oporu antykomunistycznego na terenie północno-wschodniej Polski. Rozkaz likwidacji członków polskiego podziemia niepodległościowego mógł wydać sam Józef Stalin, ale na razie historykom nie udało się dotrzeć do materiałów, które by to oficjalnie potwierdzały.

– Natomiast jest szyfrogram szefa kontrwywiadu Smiersz, gen. Abakumowa do Ławrientija Berii, czyli Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych, z propozycją, z sugestią, że co najmniej 592 osoby, które zostały zatrzymane w trakcie obławy, proponuje on zlikwidować, a miejsce pochówku oczywiście ukryć – powiedział dr Marek Jedynak.

Ofiarami obławy byli głównie cywile, ponieważ większość oddziałów Armii Krajowa Obywatelska, zauważywszy zwiększoną aktywność Sowietów, zdecydowała się na ewakuację z tych terenów.

Zatrzymano ponad siedem tysięcy osób, które następnie trafiły w ręce oficerów śledczych Smierszu. Były one poddawane torturom, by jak najszybciej wyciągnąć z nich jak najwięcej informacji. Pięć tysięcy Polaków zostało zwolnionych, a tamtejszych Litwinów prawdopodobnie relokowano do Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Pozostałe osoby zaginęły bez wieści. Było to co najmniej 600 osób, co do których można z pewnością zakładać, że zostali zamordowani. Ciał nigdy nie odnaleziono – poza szczątkami sierż. Władysława Stefanowskiego „Groma”, ale ten został zastrzelony, próbując uciec Sowietom i został zakopany (bo trudno tym kontekście mówić o jakimkolwiek pochówku) tam, gdzie zginął. IPN podejrzewa, że ciała pozostałych ofiar mogły zostać ukryte w pobliżu leśniczówki Gać po białoruskiej stronie granicy. Badania geologiczne wskazują w tym miejscu na anomalie przypominające duże jamy grobowe podobne do katyńskich dołów śmierci.

W środę w Sejmie umieszczona została [wystawa „I nigdy nie wrócili do domu. Alfabet Obławy Augustowskiej”].

radiomaryja.pl

drukuj